EURO U21. Czy stadion piłkarski może być teatrem? [FELIETON]

Mecze Euro U21 w Polsce udowoniły, że stadion - wbrew temu, co twierdzi wielu - może być teatrem. Wspaniała atmosfera podczas meczów Hiszpanów, Portugalczyków i Macedończyków w Gdyni pokazała, że futbol jest źródłem radości - dla piłkarzy i widzów. Młoda drużyna Hiszpanii - La Rojita - mieszkała i trenowała w Gdańsku.

EURO U21. Czy stadion piłkarski może być teatrem? [FELIETON]
A
A
data publikacji: 24 czerwca 2017 r.

Przyszła supergwiazda: Marco Asensio, pomocnik Realu Madryt i reprezentacji Hiszpanii U21 podczas treningu na stadionie przy ul. Tragutta w Gdańsku
Przyszła supergwiazda: Marco Asensio, pomocnik Realu Madryt i reprezentacji Hiszpanii U21 podczas treningu na stadionie przy ul. Tragutta w Gdańsku
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Jak to się mówi u nas popularnie: “stadion to nie teatr” (w domyśle, nie spodziewajcie się tam kulturalnego zachowania).

Co oczywiście nie jest prawdą: weźmy The Theatre of Dreams, czyli stadion Manchesteru United. To w tłumaczeniu Teatr Marzeń, Teatr Snów.

A więc jednak stadion może być teatrem.

Stadion w Gdyni był ewidentnie teatrem w czasie polskiego Euro U21, które odbywało się także w Trójmieście: drużyny młodzieżowe Hiszpanii, Portugalii i Macedonii grały w Gdyni, a dodatkowo drużyna Hiszpanii - La Rojita - mieszkała w Gdańsku i trenowała na stadionie Lechii przy ul. Traugutta.

Stadion w Gdyni był teatrem, bo po pierwsze młode europejskie drużyny, zwłaszcza Hiszpania, grały futbol teatralny: szybki, energiczny, pozytywny, do przodu i na tak. Zawodnicy byli fenomenalni technicznie, strzelali zachwycające bramki, dalekie podania dochodziły do celu, a całe drużyny grały z głową, z pomyślunkiem, mądrze taktycznie. Nie było popularnej w Polsce gry "na aferę" (kopnę do przodu, wysoko, zobaczymy, kto do piłki dopadnie). Wszyscy biegali do końca, w 85 minucie wydawało się, że dopiero zaczęli mecz.  

Można spekulować: czy Hiszpania U21 z Asensio i Saulem oraz Iniaki Williamsem, wygrałaby z Lechią Gdańsk. Ba, można spekulować, czy wygrałaby z mistrzem Polski, Legią Warszawa. Na pewno by powalczyła, zagrała odważnie, z polotem, do końca, zamiast grać futbol tchórzliwy, przekalkulowany i koniec końców nie przynoszący żadnych rezultatów. To nie był futbol na zero z tyłu i zero z przodu, bez celnego strzału przez 90 minut, futbol pod tytułem: ja ci nie strzelę, ty mi też nie, ja ci dam mistrza, a ty mi puchary...

Tu nie było markowania gry, tu się po prostu grało - bo za to publiczność kocha piłkę nożną...

Jeżeli więc Hiszpanie grają nowoczesny Futbol 5.0, to niektóre drużyny Ekstraklasy grają niestety Futbol 0.0.

Hector Bellerin, obrońca Arsenalu i reprezentacji Hiszpanii U21, pozuje do selfie z kibicami z Gdańska
Hector Bellerin, obrońca Arsenalu i reprezentacji Hiszpanii U21, pozuje do selfie z kibicami z Gdańska
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

I druga kwestia: teatr na trybunach. Wiadomo, jak ogląda się mecze w Polsce. Prym wiodą żylety, młyny i wykrzykiwanie wulgaryzmów. Spiker na polskim meczu musi przypominać i zachęcać do pozytywnego dopingowania swoich. Interweniuje, by przerwać ordynarne hasła. 

Euro U21 było może i krótkim, ale jednak wytchnieniem od polskiego stylu dopingowania. To był powiew świeżości, pozytywna odmiana. Zamiast obrażać siebie nawzajem i przeklinać świat dookoła, kibice w Gdyni skupieni byli na tym, co działo się na boisku. Oklaski po udanych zagraniach, strzałach, próbach. Głośne “aaaach” po udanym dryblingu, “oooch” po niespodziewanym minięciu obrońcy i podkręconym strzale, który nie miał prawa wejść, a wszedł! 

Jak w teatrze, ludzie podziwiali graczy i ich umiejętności “sceniczne”.

Wiem, że za miesiąc wrócimy do polskiej tradycji, w której to ultrasi rządzą stadionem i są ponad grą. Niech tak będzie; co kto lubi. Znów doping nijak nie będzie związany z tym, co aktualnie dzieje się na boisku. Mecz sobie, kibice sobie, race i dym nad stadionem sobie. Jak to się mówi: inna tradycja, inna kultura oglądania widowiska.

Ale przez chwilę, wtedy, stadion w Gdyni był jednak polskim theatre of dreams. Czy może po hiszpańsku teatro de sueños. Nie zapominajmy o tym, gdy będą nam wmawiać, że w Polsce to nie przejdzie.

PS. Gdańsk był obecny przez kilka dni na stronie Sefutbol, czyli oficjalnej stronie reprezentacji Hiszpanii. Wszystkie informacje z treningów, ze zgrupowania, podpisane były Gdansk (Polonia). Tytuły krzyczały: “Buen ambiente durante el último entrenamiento en Gdansk” (Dobra atmosfera podczas ostatniego treningu w Gdańsku).

Inny wpis opowiadał o tym, że młodzi piłkarze La Rojita chodzą po mieście pełnym fanów Guns’n”Roses, bo akurat w Gdańsku jest koncert zespołu. Dalej porównano grę Hiszpanów z Macedonią (5:0) i Portugalią (3:1) do “czystego piłkarskiego heavy metalu”. Rzeczywiście, Hiszpania dała koncert z fajerwerkami i solówkami.

Nie była to może tak wielka reklama miasta, jak w czasie Euro 2012, ale jednak przekaz z Gdańska znów szedł do Hiszpanii i dalej w świat. To nie jest bez znaczenia, że tacy gracze jak Asensio, Saul, Sandro czy Bellerin będą mieli dobre skojarzenia z Gdańskiem, Gdynią, Trójmiastem, a kibice w Hiszpanii przypomną sobie dobrze już znaną im nazwę miasta. 

Vamos!

Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora