Dwa w jednym, czyli pech i kryzys wicemistrzów Polski

To był najmniej udany tydzień siatkarzy Lotosu Trefl w sezonie 2015/16. Najpierw gdańszczanie przegrali 0:3 w rewanżowym meczu Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań, potem, w sobotę, 5 marca, także w trzech setach, ulegli Cuprum Lubin.

Dwa w jednym, czyli pech i kryzys wicemistrzów Polski
A
A
data publikacji: 06 marca 2016 r.

Spotkanie w Lubinie trenera Andreę Anastasiego kosztowało sporo nerwów
Spotkanie w Lubinie trenera Andreę Anastasiego kosztowało sporo nerwów
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Wicemistrzowie Polski więcej czasu spędzili w podróży niż podczas treningów. W środę, 2 marca, grali w Kazaniu ze światowym hegemonem, rosyjskim Zenitem. Stamtąd udali się bezpośrednio do Lubina.

W meczu PlusLigi z Cuprum teoretycznie faworytem byli podopieczni trenera Andrei Anastasiego. Ale niestety w sobotę, 5 marca, trafili na zły moment. Po pierwsze widać, że gdańszczanie są w kryzysie. Po drugie mieli pecha, bo siatkarze z Lubina zagrali bodaj najlepszy mecz w sezonie, fantastyczny był szczególnie rozgrywający reprezentacji Polski, były zawodnik Lotosu Trefl - Grzegorz Łomacz. To głównie dzięki niemu goście mieli problemy z ustawieniem bloku, odbiorem czy skutecznym wyprowadzeniem kontry.

Ale początek spotkania wcale nie zwiastował późniejszego dramatu, czyli porażki w trzech setach. Wicemistrzowie kraju prowadzili 6:3, 11:8, 15:12, na drugą przerwę techniczną schodzili przy stanie 16:14. Wszystko wydawało się pod kontrolą. Teoretycznie, bo gospodarze niesieni dopingiem publiczności zdobywali kolejne punkty. Seta na 21:25 zakończył atakiem ze środka Marcus Bohme.

Od początku drugiej partii przewagę mieli gospodarze. Trener Anastasi na rozegraniu za Marco Falaschiego wprowadził Przemysława Stępnia. W końcu dzięki dwóm akcjom zakończonym przez Murphy Troya oraz silnej zagrywce Wojciecha Grzyba wyszli na pierwsze w tej części meczu prowadzenie (12:11). Na drugą przerwę techniczną zeszli - podobnie, jak pół godziny wcześniej - mając przewagę dwóch „oczek” (16:14). I niestety po powrocie na parkiet powtórzył się scenariusz z pierwszego seta. Gospodarze zdobyli pięć punktów z rzędu a szósty podarował im Sebastian Schwarz po autowym ataku (16:20). Sytuację próbował jeszcze ratować Troy (dwa ataki i 19:21), ale świetnie dysponowany wśród gości był Robert Taht, który wywalczył trzy punkty dla swojej drużyny.

Nadzieja na odwrócenie sytuacji pojawiła się z początkiem trzeciego seta. Lotos Trefl prowadził 1:0, 3:1, 4:2. Niestety na tym poprzestał. Potem było 4:4, 4:6, 6:10, 8:15, 10:16, 15:20. Tego nie można było wygrać.

Szkoda straconych punktów, ale mimo porażki gdańszczanie ciągle liczą się w walce o medale mistrzostw Polski, ciągle mają szanse nawet na finał. By tak się stało nie powinni już jednak przegrywać. Na szczęście mają tydzień na przygotowanie się do kolejnej konfrontacji. W sobotę, 12 marca, o godz. 20 w Ergo Arenie podejmować będą AZS Politechnikę Warszawską.

Cuprum Lubin - Lotos Trefl Gdańsk 3:0 (25:21, 25:20, 25:17)

Cuprum: Łomacz 1, Kaczmarek 14, Pupart 10, Bohme 5, Taht 17, Możdżonek 4, Rusek (libero)

Lotos Trefl: Falaschi 1, Grzyb 6, Schwarz 4, Gawryszewski 1, Troy 16, Mika 8, Gacek (libero) oraz Schulz 5, Czunkiewicz, Hebda 3, Stępień
 

Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora