PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

“Żabusia” Gabrieli Zapolskiej w Teatrze Wybrzeże. O utopii rodzinnego szczęścia

“Żabusia” Gabrieli Zapolskiej w Teatrze Wybrzeże. O utopii rodzinnego szczęścia
Najnowszą premierą Teatru Wybrzeże, która pojawi się w repertuarze teatru we wrześniu jest “Żabusia” w reż. Jarosława Tumidajskiego. Szuka Gabrieli Zapolskiej niestety trąci myszką: XIX-wieczne rozterki miłosne i społeczne diagnozy już nas nie poruszają. Dopiero prawdziwe emocje, mocna rola Piotra Łukawskiego, które pojawiają się w końcówce spektaklu okazują się być ponadczasowe.
 Żabusia w Teatrze Wybrzeże - spektakl o iluzji domowego szczęścia. Na zdjęciu: Justyna Bartoszewicz (Franciszka), Marzena Nieczuja-Urbańska (Milewska), Jerzy Gorzko (Milewski), na kanapie siedzą: Piotr Łukawski (Jan Bartnicki) i Agata Bykowska (Helena)
"Żabusia" w Teatrze Wybrzeże - spektakl o iluzji domowego szczęścia. Na zdjęciu: Justyna Bartoszewicz (Franciszka), Marzena Nieczuja-Urbańska (Milewska), Jerzy Gorzko (Milewski), na kanapie siedzą: Piotr Łukawski (Jan Bartnicki) i Agata Bykowska (Helena)
fot. Dominik Werner

 

“Żabusia” Gabrieli Zapolskiej - najnowsza premiera Teatru Wybrzeże - 22 sierpnia

 

Oto XIX wieczny salon i idealna rodzina. Helena zwana Żabusią to żona Jana, którego nazywa Rakiem i mama córeczki - pieszczotliwie wołanej “Nabuchodonozor”. Żabusię (Agata Bykowska) kochają wszyscy: mąż (Piotr Łukawski), rodzice (Marzena Nieczuja - Urbańska i Jerzy Gorzko), służba (Justyna Bartoszewicz), przyjaciółka (Katarzyna Z. Michalska), bo dla każdego ma mnóstwo czułości. Chce być i za taką się uważa - idealną panią domu: “Wszystko na czas, i obiad, i bielizna, i froter, i rachunek…” Jest tylko małe “ale”. Żabusia nie przecenia walorów monogamii. Kieruje się impulsem, kaprysem, a jej niefrasobliwość doprowadzi wkrótce do momentu, w którym bohaterowie będą musieli wybrać między wiernością swoim zasadom a kłamstwem w imię miłości. A ich rodzinna idylla okaże się ułudą.

Autorka sztuki, Gabriela Zapolska (1857 - 1921) była emancypantką. Wywoływała skandale i w życiu, i w twórczości. Zafascynowana Freudem, opisywała tematy obyczajowe, piętnowała obłudę, dwulicowość i podwójne standardy w mieszczańskich relacjach. Jej szczerość budziła najczęściej oburzenie, a najbardziej znana sztuka "Moralność pani Dulskiej" wciąż grywana jest z powodzeniem w teatrach.    

Reżyser Tumidajski przed premierą przekonywał, że problemy omawiane w komediodramacie “Żabusia”, wydanym w 1897 roku, są równie aktualne. Jednak nie obronił tezy, choć ma ta sopocko-gdańska inscenizacja wspaniałe momenty.

Kim jest Helena (Agata Bykowska)? Niemoralną żoną czy pragnąca wolności stłamszoną kobietą? Dobrą matką czy infantylną kochanką?
Kim jest Helena (Agata Bykowska)? Niemoralną żoną czy pragnącą wolności stłamszoną kobietą? Dobrą matką czy infantylną kochanką?
fot. Dominik Werner

 

W zawiązującej intrygę, wprowadzającej części spektaklu, poznajemy sprytną figlarkę Żabusię, jej relacje przyjacielskie i rodzinne. Jednak te wynurzenia okazują się mało zajmujące. Podobnie jak typy omawianej tam kobiecości - radosnej “jak wiosna” szczebiotki, uroczej bałamutki zestawiony z prawdomówną, skromną, zatopioną w książkach Marią. Agata Bykowska broni swojej postaci, pokazuje drugą jej twarz - nie tylko manipulantki czy bezmyślnej egoistki, ale i zagubionej kobiety kierującej się przewrotnym kodeksem etycznym, który otrzymała w spadku po “dziaduniu” (okazuje się bowiem, że zasadę “zdradzać można, tylko tak, ażeby to na wierzch nigdy nie wyszło” od lat stosuje skutecznie jej ojciec - ale jej rozterki nie poruszają. 

Niewielka w tym wina aktorów, raczej koncepcja dramatu małżeńskiego wynikającego z obowiązującego pełnego fałszu kodeksu obyczajowego dziś już jest passe, jak i diagnoza Zapolskiej, iście młodopolska, że to co wartościowe: proste, szczere i życzliwe pochodzi ze wsi (szlachetni: Jan i jego siostra Maria tam się wychowali), a ich przeciwieństwa rodzą się z miejskiej gnuśności (tu żyją rodzice Heleny) - już nie.  

Inscenizacyjne próby przełamania staroświeckiej farsy współczesnymi rekwizytami - służąca Franciszka (pełna wdzięku Justyna Bartoszewicz) wpadająca do salonu ze słuchawkami na uszach i odkurzaczem w dłoni czy Helena przebierająca dziecku pieluszkę Pampers oraz współczesne muzyczne cytaty - wypadają blado. Niestety, najbardziej, w założeniu, pikantna scena wyuzdanej gry erotycznej, którą prowadzi Helena z kochankiem, również. Pomysł ciekawy - w oczekiwaniu na kochanka Żabusia fantazjuje o silnym facecie, którego nie prowadziłaby (jak męża) na pasku, ale który by ją tym pasem związał i zdobył.  

Teza upatrująca w niespełnionej seksualności przyczyny moralnego dualizmu bohaterki brzmi kusząco: Żabusia wepchnięta w gorset słabej i głupiutkiej kobietki dopasowuje się do roli, której oczekuje od niej społeczeństwo i musi uciekać się kłamstw, by wyrażać siebie. 

Ale już realizacja sceny ocierająca się o pastisz “Pięćdziesięciu twarzy Greya”, w zestawieniu z kolejną, gdy prawdziwy kochanek okazuje się rozgorączkowanym niezdarą, budzi bardziej zażenowanie niż rozbawienie. 

I tak, zniechęceni, zerkając na świetną, przewrotną scenografię i równie przemyślane kostiumy Mirka Kaczmarka (tu eklektyczne formy bronią się znakomicie) dochodzimy do momentu przełamania, gdzie czeka nas nagroda za cierpliwość.

Finał spektaklu, w którym okaże się, że prawda potrafi zabić, a kłamstwo ocalić - zagrany został w mistrzowski sposób przez aktorski zespół i warto na niego poczekać
Finał spektaklu, w którym okaże się, że prawda potrafi zabić, a kłamstwo ocalić - zagrany został w mistrzowski sposób przez aktorski zespół. Piotr Łukawski zbudował szczególnie przejmującą rolę
fot. Dominik Werner

 

Oto w mężu safandule budzi się “real men”. Sytuacja, w której odkrywa kochanka (żony? sąsiadki? - jeszcze tego nie wie,) na balkonie, zmusza go do działania. To już nie śmieszny, poczciwy Rak, ale stający na wysokości zadania - choć wciąż jeszcze manipulowany przez żonę - Jan. Budzi go do życia Piotr Łukawski, który buduje w sztuce najciekawszą rolę. Przemiana Jana ze zdominowanego przez żonę safanduły, w zdecydowanego mężczyznę a potem złamanego prawdą, zrozpaczonego człowieka jest poruszająca. 

Szczególnie finał spektaklu, w którym okaże się, że prawda potrafi zabić, a kłamstwo ocalić - zagrany został w mistrzowski sposób przez aktorski zespół i warto na niego czekać dobrą godzinę. Budzi respekt znakomity pojedynek (również aktorski) dwóch rywalek do serca Jana - “Żabusi” i siostry Mani (ciekawa rola Agaty Woźnickiej), w którym Żabusia dostaje lekcje przyspieszonej dorosłości, a Maria lekcję pokory. A reakcja Jana, który z czarnej otchłani rozpaczy, gdy staje w prawdzie, wraca powoli do życia za cenę kolejnych kłamstw, zostanie z nami na długo po wyjściu z teatru. Jak i temat do dyskusji: czy bywają kłamstwa złe i dobre w zależności od intencji.

Na Scenie Kameralnej w Sopocie zobaczymy “Żabusię” jeszcze w piątek, 21 sierpnia. Premiera na Scenie Letniej w Pruszczu Gdańskim odbędzie się 22 sierpnia 2020 r. Sztuka znajdzie się w repertuarze teatru we wrześniu.

 

Gabriela Zapolska

ŻABUSIA

Reżyseria i opracowanie muzyczne: Jarosław Tumidajski

Scenografia i kostiumy: Mirek Kaczmarek

Projekt plakatu: Kaja Renkas

 

W spektaklu występują: Agata Bykowska - Helena, Piotr Łukawski - Bartnicki, Agata Woźnicka - Maria, Marzena Nieczuja Urbańska - Milewska, Jerzy Gorzko - Milewski, Katarzyna Z. Michalska - Maniewiczowa, Grzegorz Otrębski - Julian, Justyna Bartoszewicz - Franciszka.

BILETY kupisz tutaj

 

Anna Umięckawww.gdansk.planna.umiecka@gdansk.pl
Anna Umięcka - najnowsze
Anna Umięckawww.gdansk.planna.umiecka@gdansk.pl
Anna Umięcka - najnowsze