WYBORY. Paweł Adamowicz: “Moja noga nie przekroczy progu telewizji publicznej” i ratujmy kościół św. Mikołaja

W ostatni wtorek (30 października) przed II turą wyborów prezydenckich w Gdańsku Paweł Adamowicz zrezygnował z udziału w debacie z Kacprem Płażyńskim w gdańskim ośrodku TVP. Zamiast tego odbył internetowy wideoczat z wyborcami, w którym mówił m.in. o powodach swojej decyzji, a także o dramatycznej sytuacji kościoła św. Mikołaja, gdzie jest groźba zawalenia się części sklepień.

WYBORY. Paweł Adamowicz: “Moja noga nie przekroczy progu telewizji publicznej” i ratujmy kościół św. Mikołaja
A
A
data publikacji: 31 października 2018 r.
Paweł Adamowicz w czasie porannego rozdawnia drożdżówek i kubków gorącej kawy przy budynku LOT-u
Krótka przerwa na selfie, w czasie porannego rozdawnia drożdżówek i kubków gorącej kawy przy budynku LOT-u
Fb Pawła Adamowicza

Wideoczat prowadzony był za pośrednictwem Facebooka. Paweł Adamowicz zaczął od wyjaśnienia powodów rezygnacji z debaty w TVP3 Gdańsk i sytuacji kościoła św. Mikołaja. Następnie prezydent Adamowicz omówił tematy, jakie miały być poruszane w debacie TVP3 Gdańsk.
- O tej porze, w tej chwili, miałem pierwotnie brać udział w debacie prezydenckiej, w ośrodku gdańskim Telewizji Polskiej, z Kacprem Płażyńskim. Jak pamiętacie Państwo, dwa tygodnie temu brałem udział w debacie ze wszystkimi kandydatami na urząd prezydenta Gdańska, organizowanej przez oddział gdański telewizji publicznej. Już wtedy powiedziałem, że idę na ten program z pewną wątpliwością, czy powinienem brać udział w programie w telewizji kierowanej przez Jacka Kurskiego. Ale poszedłem, podjąłem to ryzyko. Wczoraj zobaczyłem przez przypadek program “Samorządowe Pomorze”, autorstwa Łukasza Sitka. Muszę powiedzieć, że jako osoba, która dobrze pamięta okres stanu wojennego, dobrze pamięta komunistyczną propagandę, w wydaniu “Żołnierza Wolności”, “Trybuny Ludu” - pewnie większość z Państwa nie pamięta stanu wojennego i tej propagandy komunistycznej: kiedyś z działaczy “Solidarności” robiono szpiegów amerykańskich, złodziei i mówiono największe głupoty. Wczoraj to, co zobaczyłem, wstrząsnęło mnie. Autentycznie wstrząsnęło mnie - kogoś, przyzwyczajonego do propagandy. Myślałem sobie, że te czasy minęły bezpowrotnie. Jednak można za pieniądze podatników, nas wszystkich, robić sesje nienawiści, można robić program okropny, przepojony klamstwem, nienawiścią, lekceważeniem, uderzający w godność człowieka i bez pardonu mówiący kłamstwa. Pomyślałem sobie wczoraj: dość, jak mówił kardynał Wyszyński: “Non possumus!”, moja noga nie przekroczy progu telewizji publicznej na ulicy Czyżewskiego. To wstyd, aby w tak kłamliwej telewizji występować” (...).   

O sytuacji kościoła św. Mikołaja prezydent Adamowicz mówił: 

- Ten kościół, pewnie znany wielu Wam, kościół zarządzany przez Ojców Dominikanów, był przez lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte, matecznikiem opozycji demokratycznej, antykomunistycznej w Gdańsku. Stał ten zakon wtedy po stronie praw człowieka, wolności, wspierał podziemie solidarnościowe. Dzisiaj ten kościół jest w potrzebie. Nie znane są jeszcze przyczyny, ale pękają sufity kościoła, zagraża kościołowi katastrofa budowlana (...) Chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, że ten kościół św. Mikołaja, i Dominikanów, nie zostawimy samych. Służby podległe prezydentowi Gdańska, od miejskiego konserwatora zabytków, poprzez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, poprzez fachowców w zakresie architektury i zarządzania inwestycjami - wszyscy są do dyspozycji. Będziemy wspierali wszystkie działania związane z uratowaniem tego gotyckiego kościoła św. Mikołaja.

Ostatni wtorek przed II turą wyborów prezydenckich w Gdańsku Paweł Adamowicz zaczął jak zwykle w kampanii o godz. 7, od rozdawania podążającym do pracy gdańszczanom gorącej kawy i drożdżówek - tym razem pod LOT-em.

oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl