PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Wileńskie korzenie gdańszczan. Rozmowa z Bożeną Kisiel, prezes Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej

Wileńskie korzenie gdańszczan. Rozmowa z Bożeną Kisiel, prezes Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej
Bożena Kisiel, prezes Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej (Oddział Pomorski) była gościem spotkania prowadzonego przez Tomasza Snarskiego, dyrektora artystycznego Festiwalu Wilno w Gdańsku. Prezes opowiedziała o wileńskich korzeniach gdańszczan i gdańsko-wileńskiej tożsamości, przybliżyła także zakres działalności Towarzystwa.
O skomplikowanej gdańsko-wileńskiej tożsamości i działalności Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej w rozmowie z Tomaszem Snarskim opowiedziała Bożena Kisiel, prezes Oddziału Pomorskiego. Spotkanie odbyło się w ramach festiwalu Wilno w Gdańsku, który trwał w dniach 4-6 września 2020 roku
O skomplikowanej gdańsko-wileńskiej tożsamości i działalności Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej w rozmowie z Tomaszem Snarskim opowiedziała Bożena Kisiel, prezes Oddziału Pomorskiego. Spotkanie odbyło się w ramach festiwalu Wilno w Gdańsku, który trwał w dniach 4-6 września 2020 roku
www.gdansk.pl

 

Festiwal Wilno w Gdańsku. Prof. Maria Mendel o pedagogice obydwóch miast

 

- Za Towarzystwem Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej stoi ogromna liczba gdańszczan. Jest nas tu dużo - tych, którzy przybyli w 1945 roku, ich dzieci i wnuków. Kiedy pojawiliśmy się tutaj, przy pomocy transportów kolejowych na stację Gdańsk Kłodno, było nas około 40 tysięcy. Potem przy drugiej fali tak zwanych repatriacji - już dzisiaj się nie używa tego określenia, tylko ekspatriacja - było znacznie więcej - wspominała Bożena Kisiel, prezes Oddziału Pomorskiego Towarzystwa, która była gościem spotkania Tomasza Snarskiego w ramach festiwalu Wilno w Gdańsku.

- Próbowaliśmy jakoś odnaleźć się w tym mieście. Od 1945 do chwili obecnej były takie znaczące momenty, które budowały tę społeczność gdańską, ale też i nas w Gdańsku. 1945 rok był momentem próby oswojenia tego miasta, niektórym było niesłychanie trudno znaleźć. Przez wiele lat nie rozpakowywali walizek z nadzieją, że wrócą do ziem, skąd się wywodzili, gdzie mieszkały ich rodziny - tak jak na przykład moja, około 500 lat - dodała Bożena Kisiel.

Zaznaczyła, że ślady działalności w Gdańsku tych, którzy musieli budować swoje życie na nowo, ale i uczestniczyli w tworzeniu miasta, są ogromne. Wpływ kresowian na odbudowę, we wszystkich obszarach jego życia, Gdańska, którego praktycznie nie było, był niezwykle znaczący.

- To były ogromne zasoby ludzkie, które były zaangażowane we wszystkie obszary życia społeczno-gospodarczego i politycznego tego miasta. Mam na myśli również tych, którzy przybyli tutaj z Ukrainy - na przykład osoby skupione wokół Towarzystwa Miłośników Lwowa. Było nas, kresowian, około 30% - dodała prezes Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej.

Przypomniała, że do takich znaczących dla kresowian momentów zalicza się wspomniany '45, ale i wydarzenia Grudnia '70. To wtedy powoli zaczynała budować się społeczność. Najbardziej istotny okazał się sierpień '80.

- W 1945 towarzyszył nam głównie lęk, niezależnie od tego, co kto robił. W 1980 roku pojawiła się to przede wszystkim duma, z tego, że jesteśmy razem, że coś możemy zrobić. Uczestniczyłam w strajkach sierpniowych i byłam w Sali BHP - bardzo dużo było osób korzeniami wywodzącymi się z Wileńszczyzny. I myślę, że to był moment, w którym poczuliśmy, że jesteśmy tu.

 

Obejrzyj całą rozmowę:

 

Festiwal Wilno w Gdańsku. O wileńskich korzeniach z rodzicami i bratem prezydenta Pawła Adamowicza

 

oprac. AOwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl