PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Widzisz nielegalne graffiti? Reaguj!

Widzisz nielegalne graffiti? Reaguj!
140 tys. złotych - tyle pieniędzy w ciągu ośmiu miesięcy Gdański Zarząd Dróg i Zieleni wydał na usuwanie nielegalnych graffiti z przestrzeni naszego miasta. Od stycznia br. takie malunki usuwano aż w 48 lokalizacjach. - To kropla w morzu potrzeb, nowych bohomazów cały czas przybywa. Apelujemy do mieszkańców o przyłączenie się do walki z autorami nielegalnych malunków - mówi Magdalena Kiljan, rzeczniczka GZDiZ.
Usunięcie dzieło” grafficiarzy, które powstało w przejściu podziemnym przy ul. Okopowej, to koszt 4 tys. zł.
Usunięcie "dzieła” grafficiarzy, które powstało w przejściu podziemnym przy ul. Okopowej, to koszt 4 tys. zł.
Gdański Zarząd Dróg i Zielni

 

W czwartek 17 września br. pracownicy Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni zajęli się usuwaniem kolejnego “dzieła” grafficiarzy, które tym razem powstało w przejściu podziemnym przy ul. Okopowej. Koszt prac to 4 tys. zł.

- To nie są artyści, a zwykli chuligani. To nie jest graffiti, a zwykłe bohomazy, których w przestrzeni miasta nie chcemy - mówi Magdalena Kiljan, rzeczniczka Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku. -  Nielegalne graffiti w przestrzeni miasta to spory problem i spore wyzwanie, bo skala tego rodzaju dewastacji jest duża. Niszczone są w ten sposób mury obiektów inżynierskich, przejścia podziemne, wiaty przystankowe, ekrany akustyczne czy elementy małej architektury, jak ławki i kosze na śmieci. Często zdarza się, że kilka dni po usunięciu graffiti mamy kolejne zgłoszenie, które dotyczy tego samego miejsca. Tak więc często, jest to syzyfowa praca.

Niespełna dwa tygodnie temu informowaliśmy naszych Czytelników o “wandalu - patriocie”, który na jednym z gdańskich zabytków namalował biało-czerwoną flagę, herb Gdańska oraz napis “Cześć i chwała bohaterom!” Graffiti powstało na elewacji zabytkowego Domu Sierot i Dobroczynności z 1699, nieopodal gmachu Poczty Polskiej. 


Policja szuka wandala, który pod wpływem “wzmożenia patriotycznego” zniszczył elewację zabytku


- W ciągu niespełna roku tj. od stycznia do sierpnia na usuwanie nielegalnego graffiti wydaliśmy 140 tys. zł. - wyjaśnia Magdalena Kiljan. - Wyczyszczaliśmy pseudo graffiti w 48 lokalizacjach. W tej statystyce nie ma ławek, koszy na śmieci i znaków drogowych – malunki z elementów małej architektury usuwane są w ramach bieżącego utrzymania. Te pieniądze moglibyśmy spożytkować zupełnie inaczej. Za 140 tys. zł. możemy ukwiecić miasto kupując 70 tysięcy sadzonek stokrotek czy bratków. Dlatego apelujemy do mieszkańców o przyłączenie się do walki z autorami nielegalnych malunków. Bardzo ważna jest reakcja świadków łamania prawa, którzy o takim fakcie powinni za każdym razem informować Policję.

Nielegalne graffiti to niszczenie mienia. Konsekwencje, jakie poniesie autor malunków, które szpecą przestrzeń publiczną, zależne są od wagi powstałych szkód. W Kodeksie Wykroczeń, art. 63a. § 1. istnieje taki zapis: 

"Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny."

- Wykaz obiektów, które wymagają oczyszczenia z namalowanego graffiti jest na bieżąco aktualizowany - dodaje Magdalena Kiljan. - Obecnie na liście znajduje się 9 obiektów administrowanych przez GZDiZ. W celu zwiększenia skuteczności walki z tego typu aktami wandalizmu, wszystkie sytuacje, gdzie GZDiZ poniósł koszty usuwając bohomazy, zgłaszane są Policji w celu ścigania i ukarania sprawców oraz pokrycia przez nich kosztów likwidacji dewastacji. Trudno sobie wyobrazić, aby monitorowany był każdy skrawek miasta. Nawet, gdy kamery w danym miejscu funkcjonują, to rozpoznanie sprawcy zazwyczaj nie jest możliwe. To nie kwestia monitoringu, a odpowiedzialności społecznej.

Dobre przykłady

W naszym mieście istnieje też wiele dowodów na to, że graffiti to sztuka. Przykładem mogą być prace znanego artysty Tuse, który swoimi dziełami ozdobił m.in. Wrzeszcz Górny. Nie sposób przejść obojętnie obok kamienicy na rogu ul. Do Studzienki i Fiszera, gdzie we wrześniu 2018 roku pojawił się portret Zbigniewa Wodeckiego. Kto chciałby przyjrzeć się artystycznym pracom grafficiarzy i porównać je z bohomazami często spotykanymi w przejściach podziemnych, powinien też odwiedzić Wrzeszcz Pointz. 


“Dzięki panie Zbyszku”: Tuse namalował Wodeckiego we Wrzeszczu

 
 Dzięki panie Zbyszku graffiti autorstwa Tuse dla Zbigniewa Wodeckiego
"Dzięki panie Zbyszku" graffiti autorstwa Tuse dla Zbigniewa Wodeckiego
Dominik Paszliński/gdansk.pl

 

Tony Halik i Blues Brothers w Gdańsku. Zobaczcie nowe murale, które zdobią Wrzeszcz Pointz

 

oprac. NGwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl