Straż Miejska apeluje: pilnujcie swoich dzieci - chwila i gubią się w tłumie

To się niestety zdarza podczas wspólnych wyjść na miasto, także na plażach: dziecko gubi z widoku rodziców i nie potrafi do nich wrócić, a ci w panice nie mogą odnaleźć potomka. W ostatnich dniach w Gdańsku były trzy takie sytuacje. Straż Miejska w Gdańsku apeluje o szczególną uwagę w miejscach, gdzie są duże skupiska ludzi.

Straż Miejska apeluje: pilnujcie swoich dzieci - chwila i gubią się w tłumie
A
A
data publikacji: 16 sierpnia 2018 r.
W tłumie wystarczy chwila nieuwagi i dziecko znika z oczu rodziców - potem płacz, niepotrzebne nerwy. Funkcjonariusze Straży Miejskiej w Gdańsku są gotowi pomóc, ale lepiej unikać takich sytuacji
W tłumie wystarczy chwila nieuwagi i dziecko znika z oczu rodziców - potem płacz, niepotrzebne nerwy. Funkcjonariusze Straży Miejskiej w Gdańsku są gotowi pomóc, ale lepiej unikać takich sytuacji
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Stracić z oczu rodziców w obcym mieście i nagle zostać samemu pośród tłumu obcych ludzi, to dla kilkulatka bardzo stresujące przeżycie. Nawet gdy wszystko skończy się dobrze, traumatyczne doświadczenie może długo powracać we wspomnieniach - tłumaczy Wojciech Siółkowski ze Straży Miejskiej w Gdańsku. - Dlatego też kolejny raz prosimy rodziców i opiekunów, by bacznie pilnowali swoich pociech.

Tylko w ostatnich kilku dniach strażnicy mieli do czynienia z trzema sytuacjami, które - jak podkreśla Siółkowski - nie powinny były się zdarzyć. Wszystkie dotyczyły dzieci w wieku 4-7 lat, które zgubiły się w tłumie i nie potrafiły odnaleźć swoich rodziców (ani rodzice ich). Jak się okazało, każdy z przypadków dotyczył turystów zagranicznych - z Norwegii, Węgier oraz Niemiec.

Do pierwszego takiego zdarzenia w ciągu ostatnich dni doszło w sobotę, 11 sierpnia. Tuż po godzinie 15 do mundurowych patrolujących ulicę Długą oraz Długi Targ podeszło dwoje turystów z Norwegii. Powiedzieli, że zgubił się ich 7-letni syn.

- Wypytaliśmy małżonków o rysopis chłopca oraz miejsce, w którym ostatni raz widzieli swoje dziecko. Informacje te natychmiast trafiły na Stanowisko Kierowania i za jego pośrednictwem do wszystkich patroli, które były w pobliżu - mówi starszy specjalista Andrzej Baj. - Rodziców 7-latka postanowiliśmy odprowadzić do mieszczącego się przy ulicy Piwnej Punktu Przyjęć Interesantów Komendy Miejskiej Policji. Nim dotarliśmy na miejsce, Stanowisko Kierowania poinformowało nas, że chłopiec czeka na swoich rodziców właśnie w policyjnym punkcie przy Piwnej.

Dzień później, w niedzielę, 12 sierpnia, około godz. 19, strażnicy którzy patrolowali Trakt Królewski otrzymali informację, że na Długim Pobrzeżu, tuż za Zieloną Bramą, widziano małego chłopca bez opieki, wyglądającego na zagubionego.

- Dziecko miało około czterech lat. Było przerażone, cały czas płakało. Nie można było się z nim porozumieć - opowiada starszy inspektor Piotr Milewski. - Przede wszystkim próbowaliśmy uspokoić chłopca, ale nie było to łatwe. Chwilę później podeszła do nas para, na widok której dziecko zareagowało bardzo emocjonalnie. Byli to jego rodzice, obywatele Węgier. Czterolatek z płaczem rzucił się im w ramiona.

Do kolejnej podobnej sytuacji doszło w poniedziałek, 13 sierpnia. Wieczorem, około godz. 20 do strażników z Referatu Profilaktyki podszedł na ulicy Długiej kelner zatrudniony w jednej z okolicznych restauracji, prowadząc zapłakane dziecko.

- Udało nam się dowiedzieć od chłopca, że ma 7 lat i jest obywatelem Niemiec. Uspokoiliśmy go, zaczęliśmy się rozglądać, czy w pobliżu nie ma rodziców malca - mówi młodszy inspektor Paweł Nadowski. - Byli niedaleko, kiedy zauważyli swoją pociechę w naszym towarzystwie, podeszli do nas. Chłopiec wpadł im w objęcia.

oprac. AO (0)
www.gdansk.pl
oprac. AO (0)
www.gdansk.pl