Ruch w interesie! Lechia wygrywa z chorzowianami 2:1 i jest liderem!

Lechia Gdańsk miała jedno zadanie: zrehabilitować się za porażkę z Puszczą Niepołomice w Pucharze Polski. Udało się. Zwycięstwo z Ruchem Chorzów na Stadionie Energia Gdańsk 2:1 dało biało-zielonym pierwsze miejsce w ekstraklasie. Przynajmniej do niedzieli.

Ruch w interesie! Lechia wygrywa z chorzowianami 2:1 i jest liderem!
A
A
data publikacji: 24 września 2016 r.

Sławomir Peszko może być zadowolony
Sławomir Peszko może być zadowolony
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Śmiali się z niego w internecie, że wiadomo co wysysały z niego pijawki, bo taką pijawkową terapię przechodził. Ale Sławek Peszko uciszył wszystkich hejterów, którzy nie mogą mu zapomnieć przeszłości, już w 5. minucie.

Pomocnik Lechii dostał piłkę na środku boiska, przebiegł połowę właściwie nie atakowany i strzelił, nawet niespecjalnie mocno. Piłka wpadła do bramki między lewym słupkiem a wyciągniętymi dłońmi bramkarza z Chorzowa - Kamila Lecha.
 

Flavio Paixiao zdobył czwartego gola w tegorocznym sezonie ekstraklasy
Flavio Paixiao zdobył czwartego gola w tegorocznym sezonie ekstraklasy
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

W 13. minucie było już 2:0, tym razem niepilnowany w polu karnym Flavio Paixao wykorzystał dośrodkowanie Jakuba Wawrzyniaka i sprytnym, technicznym strzałem głową przerzucił piłkę nad rozpaczliwie wyciągającym dłonie golkiperem Ruchu.

Drużyna Waldemara Fornalika grała tak, jak kiedyś reprezentacja Polski pod wodzą tego samego trenera: bez charakteru i pomysłu. Bez obrony. Pogubiona i zalękniona.

Napastnik Ruchu Eduards Visnakovs wyglądał bardziej jak zagubiony łotewski turysta, który przyszedł zwiedzać piękny stadion i przez przypadek zabłąkał się na murawę. Nie miał pomysłu, co na niej robić.

Lechia dominowała, aż do momentu, gdy nagle Ruch zaczął wracać do gry. I wrócił skutecznie: w 33. minucie Simeon Sławczew sfaulował w polu karnym Martina Konczowskiego. Do piłki podszedł Rafał Grodzicki i goście zdobyli gola. 2:1.

Statystka celnych strzałów obu drużyn do przerwy: 3-3.

Druga połowa zaczęła się nerwowo: w 55. minucie Joao Nunes chwytał za koszulkę i przewrócił Jarosława Niezgodę, gdy ten wychodził na pozycję sam na sam z Vanją Milinkoviciem-Saviciem tuż przed polem karnym Lechii. Dużo zamieszania, przepychanki, oczekiwanie i… tylko żółta kartka. Na szczęście Nunes został na boisku.

Niebiescy postanowili wrócić do gry na dobre. Oddali w sumie 14 strzałów, na szczęście dla gdańszczan, tylko 4 celne. Lechia przez cały mecz oddała też 4 strzały celne.

Biało-zieloni dopiero pod koniec meczu znów zaczęli kontrolować sytuację na boisku. Wcześnie, bo w 60. minucie, doskonałą szansę na gola miał Rafał Wolski. Z najbliższej odległości uderzył jednak nad bramką. Później Marco Paixao - obok. Haraslin - obok.

Lechia wygrała 2:1 i wróciła na pozycję lidera. To miejsce jej pasuje. Teraz, gdy Puchar Polski już jest nie do zdobycia, trzeba skupić się na mistrzostwie. Alternatywy nie ma. Ale liderowanie może nie być długie, bo w niedzielę, 25 września, o godz. 15:30 prowadząca do tej pory Jagiellonia Białystok gra na wyjeździe z Koroną Kielce. Jeśli Jaga tylko zremisuje, to Lechia będzie nr 1 w ekstraklasie przynajmniej do 2 października.


Lechia Gdańsk - Ruch Chorzów 2:1 (2:1)

Bramki: Peszko (5.), F. Paixao (13.) - Grodzicki (34. karny)

Żółte kartki: Nunes - Konczkowski, Grodzicki

Lechia: Milinković-Savić - Wojtkowiak, Nunes, Maloca, Wawrzyniak (54. Janicki) - F. Paixao, Sławczew, Krasić, Wolski (72. Chrapek), Peszko (77. Haraslin) - M. Paixao

Ruch: Lech - Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Oleksy - Mazek, Surma, Urbańczyk (78. Bargiel), Lipski (64. Nowak), Ćwielong - Visnakovs (46. Niezgoda)



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora