Przymorze Wielkie. Mieszkańcy nie chcą usunięcia "Dąbrowszczaków". Radni dzielnicy mają propozycję

Ulica Dąbrowszczaków znalazła się na liście nazw ulic do zmiany przygotowanej przez Instytut Pamięci Narodowej. Lista powstała w wyniku przyjęcia przez rząd ustawy zakazującej "propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej". Mieszkańcy nie widzą jednak nic złego w nazwie swojej ulicy i nie chcą jej zmiany.

Przymorze Wielkie. Mieszkańcy nie chcą usunięcia "Dąbrowszczaków". Radni dzielnicy mają propozycję
A
A
data publikacji: 10 lutego 2017 r.

Mieszkańcy nie chcą zmiany nazwy ul. Dąbrowszczaków. Rekomenduje to z kolei IPN
Mieszkańcy nie chcą zmiany nazwy ul. Dąbrowszczaków. Rekomenduje to z kolei IPN
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Dyskusja o tym, że szykuje się zmiana nazwy niemałej gdańskiej ulicy - Dąbrowszczaków, elektryzuje okolicznych mieszkańców od kilku tygodni. Głos w tej sprawie zabiera coraz więcej aktywistów miejskich, miłośników historii, a także polityków. Stowarzyszenie Lepszy Gdańsk, Partia Razem i Ruch Sprawiedliwości Społecznej zorganizowały spotkanie, na które zaproszono mieszkańców Przymorza Wielkiego. Frekwencja dopisała, a opinia obecnych była jednoznaczna: nie chcą usunięcia nazwy "Dąbrowszczaków". 

Przewodniczący Zarządu Dzielnicy Przymorze Wielkie, Krzysztof Skrzypski, przyznaje, że od dłuższego czasu dostaje sygnały, iż mieszkańcy są przeciwni tej zmianie. Jak podkreśla, gdańszczanom chodzi głównie o koszty, jakie trzeba będzie ponieść w związku z nową nazwą. - To najczęściej słyszalny powód. Do tego dochodzą kwestie ideologiczne - przyznaje.

Rada Dzielnicy Przymorze Wielkie wydała niedawno oświadczenie w tej sprawie. Dokument został przesłany do Rady Miasta Gdańska, upubliczniono go również w internecie.

- Skoro ta zmiana musi nastąpić, to wnioskujemy, by ulica nosiła nazwę "Przymorska". Chcemy, by nazwa była neutralna i w żaden sposób polityczna. Nie chcemy konkretnych nazwisk, by w przyszłości ktoś to znowu odkręcał, bo stwierdzi, że "ten bohater też jest inny" - tłumaczy przewodniczący Skrzypski.

Mikołaj Wysiecki, radny dzielnicy Przymorze Wielkie, wypowiada się w podobnym tonie. - Mamy sygnały głównie od osób z "dalszymi peselami", które są przywiązane do tego, co mają. Dla nich ta nazwa jest od zawsze, więc propozycja zmiany jest novum, a to wiąże się z pewnymi obawami. Jest niepokój w dzielnicy – przyznaje.

Jego zdaniem, większość mieszkańców w ogóle nie kojarzy, kim byli Dąbrowszczacy.

- Jeżeli już zmiana nastąpi, to jesteśmy za alternatywną nazwą: "Przymorska". Ona odnosi się do nazwy dzielnicy, wpisuje się też w okoliczne nazwy ulic, m.in. Kołobrzeska, Olsztyńska - zaznacza Wysiecki. - Oczywiście można być złośliwym i powiedzieć, że skoro obok są ulice Piastowska i Jagiellońska to zamiast Dąbrowszczaków można dać Andegawenów, którzy też panowali w Polsce. Zakładam jednak, że ta nazwa by nie przeszła, bo trudno ją wymówić. Dlatego bądźmy realistami.
 

Radni dzielnicy Przymorze Wielkie proponują, by Dąbrowszczaków zastąpić neutralną nazwą Przymorska
Radni dzielnicy Przymorze Wielkie proponują, by Dąbrowszczaków zastąpić neutralną nazwą Przymorska
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Agnieszka Owczarczak, radna PO i jednocześnie wiceprzewodnicząca Rady Miasta Gdańska, podkreśla, że ustawa "dezubekizacyjna" mocno ingeruje w niezależność samorządów - jeśli miasto nie zmieni nazwy ulicy, to zmieni ją wojewoda.

- Chciałabym jednak, by stało się tak, jak chcą mieszkańcy. Wiem, że większość z nich jest przeciwna zmianie nazwy, z różnych względów. To dość długa ulica, przy której jest bardzo dużo adresów. Jeżeli mieszkańcy są przywiązani do obecnej nazwy, a nie jest ona aż tak bardzo kojarzona z PRL to byłabym za tym, aby ją zostawić - uważa radna Owczarczak.

Z kolei radny PiS, Grzegorz Strzelczyk, zapewnia, że nie otrzymał dotąd negatywnych sygnałów w tej sprawie.

- W momencie, kiedy Sejm przyjął ustawę o wyrugowaniu z przestrzeni publicznej nazw promujących komunizm, dostawałem pozytywne sygnały z okręgu. Zdziwiłem się nieco, że nawet z ulicy Dąbrowszczaków usłyszałem: "w końcu ktoś się za to wziął" - przyznaje radny Strzelczyk. - Zawsze jest tak, że protestujący są najbardziej głośni i widoczni, i zwracają na siebie uwagę. Natomiast, kiedy rozmawiam indywidualnie z mieszkańcami na moich dyżurach, to dostaję same pozytywne sygnały. Owszem, zdarzały się pojedyncze głosy o tym, że w związku ze zmianą pojawią się koszty dotyczące wymiany dokumentów. Ale było ich naprawdę niewiele.

Przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej tłumaczą z kolei, że zgodnie z ustawą mieszkańcy nie mają obowiązku wymiany dokumentów jeśli nastąpi zmiana nazwy ulicy. Wszystkie dokumenty zawierające starą nazwę ulicy (dowody osobiste, prawa jazdy itp.) zachowują ważność. Zgodnie z tą ustawą, o czym także informuje IPN, pisma oraz postępowania sądowe i administracyjne w sprawach dotyczących ujawnienia w księgach wieczystych oraz uwzględnienia w rejestrach, ewidencjach i dokumentach urzędowych zmiany nazwy dokonanej na podstawie ustawy są wolne od opłat.
 

Kim byli Dąbrowszczacy?
 

Według informacji dostępnej na stronie internetowej Instytutu Pamięci Narodowej to pojęcie odnoszące się do komunistów i innych ochotników (przede wszystkim narodowości polskiej) – członków XIII Brygady Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego w czasie wojny domowej i sowieckiej interwencji w Hiszpanii w latach 1936–1939. Pojęcie to niekiedy rozszerzane jest także na innych uczestników wojny w Hiszpanii narodowości polskiej. Byli realizatorami polityki stalinowskiej na Półwyspie Iberyjskim. Ze względów propagandowych wykorzystali jako patrona Jarosława Dąbrowskiego, od lat nieżyjącego zasłużonego polskiego dowódcę [...] W latach wojny jako tzw. „hiszpanie” stali się zapleczem kadrowym dla powstających w centralnej Polsce oddziałów komunistycznej Gwardii Ludowej PPR. Jej pierwszym dowódcą był „hiszpan”, przeszkolony w ZSRS dywersant Bolesław Mołojec – jeden z dowódców Brygady im. Dąbrowskiego w 1938 roku. Jako „dąbrowszczacy” stali się częścią propagandowego mitu w okresie PRL, głoszącego, iż komuniści w różnych krajach świata walczyli o wyzwolenie „narodowe i społeczne”, przy pełnym przemilczeniu ich dążeń do rozszerzenia systemu stalinowskiego i zasięgu totalitarnego ZSRS na inne kraje Europy.


O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy prof. dr hab. Pawła Machcewicza, dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku:

Nie widzę powodu do traktowania Dąbrowszczaków na równi z twórcami PRL czy zbrodniarzami komunistycznymi w PRL. Byli to ludzie lewicy, w dużej części komuniści czy sympatycy komunistów, którzy pojechali walczyć do Hiszpanii przeciwko faszyzmowi. Bez idelizowania tego co robili: nie widzę powodu, by ich potępiać i piętnować. Moim zdaniem należy zostawić ich w spokoju. Jeżeli historia nie jest czarno-biała, to tym bardziej nie należy podejmować tak drastycznych kroków jak odbieranie ulicy. Takie radykalne kroki mogą dotyczyć postaci jednoznacznie negatywnych jak np. Feliks Dzierżyński. Dąbrowszczacy są dla mnie ludźmi, których ocena nie jest łatwa i jednoznaczna.

Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora