Przegrana Lechii w Niecieczy: na własne życzenie (z małą pomocą sędziego)

Choć piłkarze Lechii Gdańsk mieli w spotkaniu z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza sporą przewagę, to nie przekuli ją na kolejne wyjazdowe zwycięstwo. A nawet na remis. Biało-Zieloni przegrali z ostatnią drużyną w tabeli Lotto Ekstraklasy 1:2, tracąc drugiego gola w ostatniej akcji meczu po rzucie karnym, który był podyktowany w wątpliwych okolicznościach.

Przegrana Lechii w Niecieczy: na własne życzenie (z małą pomocą sędziego)
A
A
data publikacji: 24 września 2017 r.

Rafał Wolski w akcji - zdobywca jedynego gola dla Lechii w meczu w Niecieczy
Rafał Wolski w akcji - zdobywca jedynego gola dla Lechii w meczu w Niecieczy
Lechia Gdańsk

Pierwszą połowę spotkania w Niecieczy można podsumować krótko – zdecydowana dominacja Lechii Gdańsk. Podopieczni Piotra Nowaka przez 45 minut posiadali boiskową inicjatywę i potrafili długimi minutami nie schodzić z piłką z połowy rywali. Biało-Zieloni swobodnie rozgrywali piłkę i bez problemu przenosili swoje akcje w pobliże pola karnego Bruk-Bet Termaliki. Brakowało im tylko jednego, ale jakże istotnego szczegółu, by zasłużyć na pełną pochwałę. Lechiści nie potrafili udokumentować swojej przewagi bramką, choć mieli ku temu zdecydowane okazje.

Najlepszą z nich zmarnował w 4. minucie Patryk Lipski. Marco Paixao zabrał piłkę w polu karnym Artiomowi Putiwcewowi i wyłożył ją jak na tacy pomocnikowi Lechii. Ten miał przed sobą tylko Jana Muchę, ale nie zdecydował się na strzał z ośmiu metrów, a sekundę później w prozaiczny sposób stracił piłkę.

Dobrą sytuację, która powinna zakończyć się bramką, miał również w 24. minucie Joao Oliveira. Szwajcar przejął piłkę po dośrodkowaniu Rafała Wolskiego i posłał na bramkę płaskie, techniczne uderzenie. W strzale brakowało jednak mocy, by móc zaskoczyć Muchę.

Gospodarze Lechii odgryźli się tylko raz, w samej końcówce pierwszej części gry, kiedy po główce Bartosza Szeligi dobrą interwencją wykazał się Dusan Kuciak.

Niewykorzystane sytuacje z pierwszej połowy zemściły się na gdańszczanach już na samym początku drugiej. Po dośrodkowaniu w pole karne z rzutu wolnego strzelał Kamil Słaby. Jego uderzenie Kuciak zdołał jeszcze sparować na poprzeczkę, ale przy dobitce z najbliższej odległości Szeligi był już bez szans i tym samym dość niespodziewanie to gospodarze wyszli na prowadzenie.

Odpowiedź Lechii nie była szybka, ale za to bardzo konkretna. Po stracie bramki gdańszczanie starali się wrócić do dobrej gry w ofensywie i ponownie zaczęli spychać niecieczan do defensywy. W 60. minucie dopięli zaś swego i zdobyli bramkę. Na mocny strzał z dystansu zdecydował się Rafał Wolski i posyłając piłkę w samo okienko, strzelił wyrównującego gola. Chwilę później mogło być 2:1 dla Biało-Zielonych, kiedy po ładnej wymianie podań między Wolskim a Oliveirą i dośrodkowaniu tego drugiego celną główką popisał się Marco Paixao. Bramkarz Bruk-Bet Termaliki po świetnej interwencji zdołał jednak odbić piłkę na rzut rożny.

W kolejnych minutach nadal naciskała drużynę z Niecieczy, m.in. bliski szczęścia był Romario Balde po uderzeniu z dalszej odległości, ale ich wysiłki nie przyniosły podobnego rezultatu co w 60. minucie. W końcówce spotkania Biało-Zieloni musieli grać w dziesiątkę, po tym jak za ostre przewinienie czerwoną kartkę zobaczył Balde. Grający w osłabieniu Lechiści nie zdołali utrzymać remisowego wyniku do końca spotkanie, bowiem już po upływie doliczonego czasu gry (dodatkowe 4 minuty, akcja która doprowadziła do rzutu karnego rozpoczęła się w 94 min. i 17 sek. spotkania) arbiter meczu Tomasz Musiał podyktował dla gospodarzy rzut karny po zagraniu ręką Marco Paixao w polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystać Gabriel Iancu, dając gospodarzom wygraną. Na powtórkach wideo widać jednak, że Paixao trzymał ręce płasko przy klatce piersiowej, a do lecącej piłki ustawiony był bokiem. Tego karnego nie powinno być!

Sytuację po meczy skomentował trener Biało-Zielonych Piotr Nowak: - To już chyba tradycja, że w Niecieczy gwiżdże się przeciwko nam rzuty karne w ostatnich sekundach meczu, który powinien się już dawno skończyć. Daleki jestem od krytykowania pracy sędziów, ale to co dziś pokazali na meczu nie było śmieszne, a wręcz żałosne.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Lechia Gdańsk 2:1 (0:0)

Bramki: Szeliga (47.), Iancu (90. karny) – Wolski (60.)

Bruk-Bet Termalica: Mucha – Szeliga, Kupczak, Putiwcew, Słaby – Pawłowski (81. Iancu), Misak, Jovanović, Piątek, Gergel (62. Miković) – Śpiączka (67. Gutkovskis)

Lechia: Kuciak – Milos, Wojtkowiak (34. Nunes), Augustyn, Wawrzyniak – Oliveira, Sławczew, Łukasik (57. Krasić), Lipski (58. Balde), Wolski – M. Paixao

Żółte kartki: Szeliga, Kupczak - Augustyn

Czerwona kartka: Balde (88. za faul)

oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl