Port Service. Miasto Gdańsk nie chce odpadów niebezpiecznych z Gostynina

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz wydał odmowną odpowiedź na wniosek firmy Port Service o możliwość składowania odpadów niebezpiecznych w granicach miasta. Sprawa dotyczy setek ton chemikaliów z Gostynina, które mają być unieszkodliwione w specjalistycznej spalarni na terenach przemysłowych Westerplatte. Miasto prosi o ponadpartyjne wsparcie ze strony wojewody pomorskiego Dariusza Drelicha (PiS) - jako najwyższego rangą przedstawiciela rządu na Pomorzu - bowiem ostateczne decyzje leżą w gestii urzędników administracji państwowej. Odpowiednie kroki w tej sprawie podjęła dziś także radna Beata Dunajewska.

Port Service. Miasto Gdańsk nie chce odpadów niebezpiecznych z Gostynina
A
A
data publikacji: 24 sierpnia 2018 r.
Niebezpieczne odpady z nielegalnego składowiska chemikaliów z Gostynina, które były przyczyną skażenia w tej miejscowości, mają trafić do Gdańska
Niebezpieczne odpady z nielegalnego składowiska chemikaliów z Gostynina, które były przyczyną skażenia w tej miejscowości, mają trafić do Gdańska
zdj. Krzysztof Mystkowski/KFP

Sprawa dotyczy niebezpiecznych substancji i chemikaliów składowanych na terenie prywatnej działki w Gostyninie (woj. mazowieckie). Z dokumentów przetargowych wynika, że mowa o ok. 700 tonach niebezpiecznych odpadów.

O przekazaniu odpadów niebezpiecznych z Gostynina do spalarni Port Service poinformował burmistrz tego miasta, Paweł Kalinowski, w poniedziałek, 20 sierpnia.: W dniu dzisiejszym nastąpiło przekazanie firmie „PORT-SERVICE” Sp. z o.o. z siedzibą w Gdańsku terenu działki o nr ew. 279/17, położonej przy ul. Ziejkowej w Gostyninie na potrzeby realizacji zadania pn. „Odbiór i zagospodarowanie odpadów niebezpiecznych z nieruchomości położonej przy ul. Ziejkowej”. Prace związane z zabezpieczeniem i przygotowaniem odpadów do transportu rozpoczną się w dniu 21.08.2018 r., natomiast pierwszy transport do instalacji unieszkodliwiania odpadów przewidziany jest na dzień 22.08.2018 r. Zgodnie z umową zakończenie prac powinno nastąpić najpóźniej do 08.10.2018 r.

Gdańsk od razu zapowiedział sprzeciw i podkreślił, że władze samorządowe niestety nie mają istotnego wpływu na sytuację, bowiem ostateczne decyzje znajdują się w gestii urzędników państwowych. 

- Do Urzędu Miejskiego w Gdańsku wpłynął wniosek o wydanie zezwolenia na zbieranie odpadów na terenie, gdzie znajduje się spalarnia. Odpowiedź na ten wniosek będzie negatywna - zapowiedziała w rozmowie z dziennikarzami Magdalena Skorupka-Kaczmarek, rzecznik prasowy prezydenta Gdańska. - Nie przewidujemy też przedłużenia umowy. Kilka lat temu zaproponowaliśmy Port Service zmianę lokalizacji i przeniesienie się na tereny przemysłowe w okolice Oczyszczalni Wschód, w jak najdalszej odległości od zabudowy mieszkaniowej. Port Service nie odniósł się do tego pozytywnie. 

W piątkowy poranek w Urzędzie Miasta pojawiła się radna Beata Dunajewska. Spotkała się z zastępcą prezydenta Gdańska Piotrem Grzelakiem od którego otrzymała dokument potwierdzający odmowę Miasta na wniosek złożony przez Port Service. Dokument ten, wraz z prośbą napisaną w imieniu mieszkańców Nowego Portu o podjęcie przez wojewodę kroków zmierzających do ochrony zdrowia i życia ludzi  wobec kolejnych, bezprawnych działań firmy Port Service. Radnej Dunajewskiej nie udało się osobiście spotkać z wojewodą, ponieważ była to nie umówiona wizyta. Dokumenty zostały jednak złożone w Urzędzie Wojewódzkim. Następnie radna udała się do Urzędu Marszałkowskiego, gdzie oczekiwał jej Sławomir Kosakowski, sekretarz województwa i dyrektor generalny urzędu.

Posłuchaj jak radna Dunajewska komentuje tę sprawę:

Skąd w ogóle spalarnia Port Service wzięła się w Gdańsku?

- Obecna umowa dzierżawy z dnia 22.09.1994 r. została zawarta ze Skarbem Państwa reprezentowanym przez Kierownika Urzędu Rejonowego w Gdańsku - czyli z administracją rządową - podkreśla rzeczniczka prezydenta Pawła Adamowicza. - Po reformie samorządowej tę umowę niejako "odziedziczył" Prezydent Gdańska, jako Starosta zarządzający mieniem skarbu Państwa. Miasto nie miało więc nigdy wpływu na zawarcie umowy z Port Service.

Mieszcząca się na terenach przemysłowych półwyspu Westerplatte spalarnia Port Service od lat budzi sprzeciw mieszkańców, szczególnie w Nowym Porcie i okolicach. Mieszkańcy posądzają firmę o nieuczciwe praktyki: m.in. wypuszczanie z komina toksycznych spalin w późnych godzinach nocnych lub o świcie, tak by służby kontrolne nie mogły takich działań zarejestrować i ukarać. Według relacji mieszkańców, w Nowym Porcie zdarza się, że na terenach mieszkalnych czuć ostry gryzący odór, na przykład o godz. 2. w nocy i dokuczliwy smród mija po dwóch godzinach. Nie ma jednak pewności, czy jest to skutek działalności Port Service, czy może bazy przeładunkowej Siarkopolu, która znajduje się w innym punkcie, ale też blisko domów w Nowym Porcie. Kilka miesięcy temu źródłem zanieczyszczenia powietrza w dzielnicy był prowadzony przez Siarkopol przeładunek mazutu z cystern kolejowych na statki.


WIĘCEJ: 
Nowy Port. “Siarkopol” narobił smrodu w dzielnicy, prezydent Gdańska interweniuje u wojewody

Prowadzone przez państwowy Wojewódzki Inspektorat Środowiska w Gdańsku (WIOŚ) liczne kontrole instalacji, w której Port Service spala niebezpieczne odpady chemiczne, w ciągu ostatnich lat nie wykazały nieprawidłowości.    

ZOBACZ: Informacja Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska z kwietnia 2017 r.

Jednak Port Service traktowany jest w Gdańsku bardzo nieufnie od roku 2012, kiedy to sprowadził z Ukrainy tysiące ton ziemi skażonej rakotwórczym heksachlorobenzenem (HCB), pochodzącym ze środków ochrony roślin. Okazało się wówczas, że foliowe worki z ziemią (część z nich była uszkodzona) składowano w wielkiej ilości w miejscach niedostatecznie zabezpieczonych (m.in. bez zadaszenia, co powodowało kontakt odpadów z wodą deszczową) - sytuacja niosła ryzyko skażenia środowiska. Na Port Service nałożono wówczas karę finansową i wymuszono naprawienie sytuacji. Spalanie skażonej ziemi z Ukrainy trwało do sierpnia 2017 r. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska monitorował sytuację, a na koniec przeprowadził kompleksową kontrolę urządzeń spalarni, miejsc magazynowania odpadów, a także pobrał w bezpośrednim sąsiedztwie zakładu próbki gruntu i wód podziemnych. Nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości, ani przekroczenia norm stężenia substancji niebezpiecznych. Port Service nadal pozostaje pod szczególnym nadzorem WIOŚ. 

Informacja o setkach ton niebezpiecznych odpadów z Gostynina stała się od razu gorącym tematem w ramach samorządowej kampanii wyborczej.

W czwartek sprawę na swoim profilu na Facebooku skomentował m.in. radny z Nowego Portu Łukasz Hamadyk (do niedawna PiS, obecnie inicjatywa Gdańsk Tworzą Mieszkańcy: 

Ujawniamy aferę‼️Nowotwory wczoraj przyjechały z Gostynina do Gdańska‼️Port Service‼️Te info tylko od Gdańsk Tworzą Mieszkańcy‼️Więcej dzisiaj od 12.30 na konferencji w Nowym Porcie vis a vis Twierdzy Wisłoujście. Tylko u Nas informacje bezpośrednio z Gostynina od zaprzyjaźnionych osób. Przez 10 lat nikt w Polsce nie chciał tego przyjąć, wczoraj transport wyruszył do Gdańska. Posiadamy inne dokumenty ilości mogą być zdecydowanie większe a zawartość tajemnicza. Jeszcze dziś radni Gdańsk Tworzą Mieszkańcy złożą interpelacje (ja wraz z radną Dorotą Dudek) należy natychmiast wszcząć kontrole. Zero tolerancji nie można czekać już dłużej należy wypowiedzieć dzierżawę. Widać nic się nie nauczono w tym niemieckim przyczółku na Westerplatte. (pisownia oryginalna)

 

oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl