PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Cyjanek, którego szczęśliwie nie musieli użyć. Nowy niezwykły eksponat Muzeum II Wojny Światowej

Cyjanek, którego szczęśliwie nie musieli użyć. Nowy niezwykły eksponat Muzeum II Wojny Światowej
Krakowskie małżeństwo w latach okupacji niemieckiej ukrywało w swoim mieszkaniu dwie córki zaprzyjaźnionej polsko-żydowskiej rodziny. Gdyby dowiedziało się o tym gestapo, wszyscy zostali by zabici, a najpierw poddani brutalnemu przesłuchaniu. Dlatego Armia Krajowa dostarczyła tej rodzinie fiolki z cyjankiem potasu - trucizna miała umożliwić samobójstwo, po to, by uniknąć cierpień w razie "wpadki". Po 80 latach fiolki podarowano Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
Cyjanek potasu zamknięty w fiolce trafił do zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w czwartek, 23 lipca
Cyjanek potasu zamknięty w fiolkach trafił do zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w czwartek, 23 lipca
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

 

40-lecie Sierpnia. Z tej okazji Gdańsk planuje kilkudniowe Święto Wolności i Demokracji

 

Nowy eksponat kryje w sobie opowieść o bohaterstwie części polskich rodzin i terrorze, jaki panował na okupowanych przez Niemców ziemiach Rzeczpospolitej. Za ukrywanie Żydów karą była śmierć - inaczej niż we Francji czy Holandii, gdzie groziły nieprzyjemności o charakterze administracyjnym.

Pelagia i Adolf Bergiel-Opala mieszkali w Krakowie, przy ul. Batorego. Była to tradycyjna polska rodzina. On był piłsudczykiem, kawalerem orderu virtuti militari, w latach międzywojennych zajmował się elektryfikowaniem kraju. Jego żona prowadziła dom i zajmowała się wychowaniem córki. Byli zaprzyjaźnieni z mieszkającym po sąsiedzku hrabią Odrzywolskim i jego żydowską żoną.  

W latach II wojny światowej Kraków stał się stolicą zarządzanego przez Niemców Generalnego Gubernatorstwa. Rozpoczęła się selekcja, a następnie eksterminacja Żydów. Odrzywolscy poprosili sąsiadów o ukrycie i przechowanie córek. Adolf i Pelagia Bergiel-Opala udzielili dziewczętom schronienia, choć zdawali sobie sprawę, że może to mieć tragiczny finał dla wszystkich. Fiolki z cyjankiem potasu zostały dostarczone przez Armię Krajową. Szczęśliwie nie trzeba było ich użyć. Wszyscy lokatorzy mieszkania dożyli klęski III Rzeszy. Ocalone Julitta i Maria Odrzywolskie po wojnie wyjechały do Kanady, w późniejszych latach odwiedzały Polskę.

 

Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej Karol Nawrocki i spokrewniona z ofiarodawczynią Magdalena Merta
Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej Karol Nawrocki i spokrewniona z ofiarodawczynią Magdalena Merta
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

 

Fiolki przez dziesiątki lat były przechowywane przez córkę bohaterskiego małżeństwa, 90-letnią dziś Irenę Kopyto. Przez całe dorosłe życie utrzymywała kontakt z Julittą i Marią Odrzywolskimi. W czwartek, 23 lipca, ta niezwykła pamiątka z lat okupacji została przekazana Muzeum II Wojny Światowej i zaprezentowana mediom w tamtejszej Pracowni Konserwacji Zabytków.

 

Cyjanek miał być ostatnią szansą na uniknięcie okrucieństwa gestapo
Cyjanek miał być ostatnią szansą na uniknięcie okrucieństwa gestapo
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

 

Eksponat trafił do Muzeum II Wojny Światowej za pośrednictwem Magdaleny Merty, która jest spokrewniona z Ireną Kopyto.

- Dla mnie samej jest to ogromnie wzruszający moment i bardzo się cieszę, że ta niezwykła, bardzo szczególna pamiątka trafia do tak zacnej instytucji, w tak dobre ręce i że będzie służyła szerzeniu wiedzy o postawie naszych rodaków w tym dramatycznym momencie - podkreślała Magdalena Merta podczas przekazania pamiątki.

 

Hospicjum Dutkiewicza walczy o przetrwanie. Pomóż gwiazdom sportu zebrać fundusze

 

oprac. AOwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl