Noblista znowu przysiadł na swojej ulubionej ławeczce

Na ławeczce we Wrzeszczu obok małego chłopca przysiadł pisarz z nieodłączną fajką w ręce. Ubrany jest w garnitur. Na kolanie trzyma otwartą książkę, po której przechadza się ślimak – pewnie z jego powieści „Z dziennika ślimaka”... To jedna z jego ulubionych gdańskich ławek, przy placu Wybickiego.

Noblista znowu przysiadł na swojej ulubionej ławeczce
A
A
data publikacji: 16 października 2015 r.

Siedzą od lewej: Oskar Matzerath (bohater „Blaszanego bębenka”), Franz i Elia Grassowie (syn i wnuk noblisty) oraz Günter Grass. Za nim stoją prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i rzeźbiarz Sławoj Ostrowski, autor obu pomników.
Siedzą od lewej: Oskar Matzerath (bohater „Blaszanego bębenka”), Franz i Elia Grassowie (syn i wnuk noblisty) oraz Günter Grass. Za nim stoją prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i rzeźbiarz Sławoj Ostrowski, autor obu pomników.
Grzegorz Mehring

W piątek, w 88. rocznicę urodzin Güntera Grassa, na placu Wybickiego w Gdańsku-Wrzeszczu pojawiło się kilkadziesiąt osób. Wśród nich syn i wnuk noblisty oraz dalsza rodzina, a także prezydent Gdańska, przedstawiciele mediów i miejscy urzędnicy. 16 października 2015 r. w samo południe odsłonięto tu pomnik Güntera Grassa. Pisarz usiadł na ławeczce obok Oskara – bohatera jednej z najgłośniejszych powieści noblisty „Blaszany bębenek”.

– Przed rokiem siedzieliśmy tu, jego dzieci i wnuki, razem z tatą. Było ciepło i świeciło słońce. Günter, bo tak mówiłem do ojca, odpoczywał po spacerze. Przedtem byliśmy w dawnym mieszkaniu moich dziadków, w kamienicy przy ul. Lelewela 13, i w jego dawnej szkole. Siedząc na tej ławce, opowiadał nam o historii tego miasta – wspominał w piątek Franz Grass, syn pisarza. – Potrafił wspaniale opowiadać. I teraz nadal tutaj opowiada. I obserwuje...

Pisarz zmarł w kwietniu 2015 r., w wieku 87 lat. Co ciekawe, jego pomnik z brązu powstał już 13 lat temu. Miał zostać odsłonięty razem z figurą Oskara w 2002 r. Obie rzeźby wykonał w identycznej stylistyce gdański artysta Sławoj Ostrowski.

– Günter Grass początkowo zgodził się na postawienie pomnika, ale potem nabrał rezerwy i zaproponował, by posadzić na ławce tylko Oskara. Uznał, że czas na pomnik przyjdzie wtedy, kiedy on sam już opuści ten świat. Uszanowaliśmy tę decyzję. Rzeźba trafiła do przechowalni. Dziś, za zgodą rodziny, publicznie ją odsłaniamy – przypomniał prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i dodał, że to właśnie Grass przeniósł Gdańsk do światowej literatury. Zaznaczył też, że nie jest to ostatnie słowo miasta w sprawie wybitnego pisarza.

Na gdańską uroczystość z Lubeki przyjechała także asystentka noblisty Hilke Ohsoling, która podkreślała, że jej pracodawca chętnie przyjeżdżał do swojego rodzinnego miasta. – Pamiętam, jak 10 lat temu przyjechaliśmy tu na warsztaty, podczas których omawialiśmy „Blaszany bębenek”. Wieczorem zwiedzaliśmy miasto i, oczywiście, pojawiliśmy się też tutaj, przy ławce z Oskarkiem. To wspaniałe wspomnienie – mówiła.

– Güntera wspominam bardzo pozytywnie. Zawsze o nas pamiętał i odwiedzał, kiedy był w Gdańsku. Myślę, że taka forma upamiętnienia jego osoby jest jak najbardziej odpowiednia. A my, z pokolenia na pokolenie, będziemy przekazywać pamięć i wiedzę o nim – zapewniła Halina Gajek, krewna Grassów mieszkająca w Gdańsku.

Po odsłonięciu pomnika odczytano fragmenty „Blaszanego bębenka”. Obecnych zaproszono też na filmowy spacer śladami Grassa z nawiązaniem do ekranizacji powieści „Kot i mysz”. Następnie chętni mogli przejechać się specjalnym „grassowskim” niebiesko-kremowym tramwajem wzorowanym na gdańskich tramwajach z okresu międzywojennego.

 

Zobacz także:

Śladami Güntera Grassa w Gdańsku

W Gedanopedii o Günterze Grassie




Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora