Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

Pomóż zwierzakom. Nabór wolontariuszy do schroniska Promyk

W najbliższą sobotę, 2 lutego, w godz. 10 – 15 w schronisku Promyk odbędzie się rekrutacja dla wolontariuszy. Jeśli rozważacie taką formę wsparcia bezdomnych zwierząt, przyjdźcie, porozmawiajcie. Może zostaniecie na dłużej?

Pomóż zwierzakom. Nabór wolontariuszy do schroniska Promyk
A
A
data publikacji: 01 lutego 2019 r.
8 godzin w miesiącu - znajdziecie tyle czasu dla bezdomnych zwierząt?
8 godzin w miesiącu - znajdziecie tyle czasu dla bezdomnych zwierząt?
Dominik Paszliński/gdansk.pl


Nie każdy może być wolontariuszem. Nie każdy da sobie radę, bo praca w schronisku nie jest łatwa. Wolontariat jest czymś więcej niż wyprowadzaniem psów na spacery. Wiąże się także z wykonywaniem niezbyt przyjemnych czynności, takich jak na przykład sprzątanie psich boksów z odchodów. Wolontariat to ciężka praca, ale i ogrom satysfakcji z czynienia dobra.

- Moja przygoda z wolontariatem sięga czterech lat wstecz – mówi Aleksandra Burlińska, wolontariuszka schroniska Promyk. - Zaczęłam przeglądać strony internetowe, głównie różnych fundacji. Interesowały mnie Amstaffy lub podobne psy, weszłam na stronę Promyka i zobaczyłam „Mr Dakotę” - psa, który siedział w schronisku od 6 lat. Przyjechałam specjalnie dla niego. Początkowo był to dla mnie ogromny wysiłek emocjonalny. Przychodzisz do schroniska, bo masz świadomość, że jest to miejsce w którym żadne zwierzę nie powinno się znaleźć. Z upływem czasu jednak nabiera się doświadczenia, buduje więzi z tym zwierzętami i to jest jeden z kluczowych aspektów, dzięki którym psiaki znajdują później piękne domy. Zawsze powtarzam, że to co w wolontariacie najważniejsze, to socjalizacja, socjalizacja i jeszcze raz socjalizacja.


Z sercem do bezpańskiego psa i kota - taki tytuł nosił odcinek programu Wszystkie Strony Miasta. Nz. od lewej: Grzegorz Zaleski (pracownik schroniska Promyk), Natalia Gawlik (prowadząca), Małgorzata Zawadzka (wolontariuszka), Aleksandra Burlińska (wolontariuszka), suczka o imieniu Broda
Z sercem do bezpańskiego psa i kota - taki tytuł nosił odcinek programu Wszystkie Strony Miasta. Nz. od lewej: Grzegorz Zaleski (pracownik schroniska Promyk), Natalia Gawlik (prowadząca), Małgorzata Zawadzka (wolontariuszka), Aleksandra Burlińska (wolontariuszka), suczka o imieniu Broda
gdansk.pl


Aleksandra Burlińska była gościem naszego programu Wszystkie Strony Miasta w styczniu 2017 roku. Rozmawialiśmy na temat bezdomnych zwierząt i pomocy, którą może ofiarować im człowiek. Wolontariuszka wystąpiła wtedy ze swoją ulubioną schroniskową podopieczną – suczką o imieniu Broda. Co dzisiaj dzieje się z uroczą Rottweilerką? Nie mieszka już w schronisku. Pani Ola podjęła decyzję o zabraniu psiaka do domu.

- 70 proc. wolontariuszy adoptuje psa czy kota – dodaje Aleksandra Burlińska. - Broda była pierwsza, później dołączyła do niej Saba. Tym sposobem mam już dwa psy. My, wolontariusze, często szukamy domów dla swoich ulubionych piesków na własną rękę. Mnie, tacy znajomi którzy mogliby jeszcze wziąć psa, już się skończyli – z uśmiechem dodaje Ola Burlińska.

Aktualnie w Promyku czynnie pomaga 50 wolontariuszy, choć pisemnych zobowiązań schronisko posiada 80. Takie zobowiązanie podpisuje się na rok, ale można je zawiesić na okres 6 miesięcy.

Mówi się, że najtrudniej jest zacząć. Może to właśnie ten czas by spróbować? Kto odpowie na to pytanie twierdząco, w najbliższą sobotę powinien zarezerwować sobie około pięciu godzin. Do schroniska warto przyjechać w stroju roboczym. Osoby zakwalifikowane do wolontariatu będą miały okazję podjąć się pierwszych zadań.


- Okres jesienno - zimowy mocno weryfikuje zaangażowanie wolontariuszy, a psiaki potrzebują naszej pomocy cały rok - mówi Ola Burlińska
- Okres jesienno - zimowy mocno weryfikuje zaangażowanie wolontariuszy, a psiaki potrzebują naszej pomocy cały rok - mówi Ola Burlińska
fot. Grzegorz Zaleski/schronisko Promyk


- Dla mnie ten wolontariat przekształcił się w rodzaj uzależnienia, ale zdecydowanie jest to zdrowe uzależnienie - dodaje Ola Burlińska. - Przyjeżdżam do schroniska w soboty i niedziele, na około 4,5 godziny każdego dnia. Są ludzie, którzy przychodzą znacznie częściej niż ja. Każdy pomaga tyle, ile może. To, czego wymaga umowa zawiązana z wolontariuszem, to znalezienie przez niego 8 godzin w miesiącu, które poświęci na pracę w schronisku.


Wolontariat to socjalizowanie psa, sprzątanie jego boksu, wykonywanie zabiegów pielęgnacyjnych i wiele innych czynności - w tym także udział w różnego rodzaju akcjach jak ta na zdjęciu, pt. Tropem nowego domu
Wolontariat to socjalizowanie psa, sprzątanie jego boksu, wykonywanie zabiegów pielęgnacyjnych i wiele innych czynności - w tym także udział w różnego rodzaju akcjach, jak np. ta na zdjęciu, pt. "Tropem nowego domu"
Krzysztof Mystkowski/KFP


Warto wiedzieć, że nowi wolontariusze nigdy nie są pozostawieni sami sobie. Rekruci – bo tak się ich nazywa w schroniskowym środowisku, początkowo przechodzą szkolenie, które obejmuje 30 godzin i odbywa się pod okiem lidera. Po tym czasie wolontariusz może podjąć decyzję z jaką grupą docelową chce pracować. Mogą być to koty mieszkające w wolierze, w budynku, lub jedna z czterech psich grup do których zalicza się: rezydentów - czyli stare psy, psy trudne, wylęknione i psy nie sprawiające problemów.

-
Natalia Gawlik (0)
www.gdansk.pl
natalia.gawlik@gdansk.pl
więcej tekstów autora
-
Natalia Gawlik (0)
www.gdansk.pl
natalia.gawlik@gdansk.pl
więcej tekstów autora