Młodzi Brytyjczycy z dumą noszą herb Gdańska. 1 września, na Westerplatte, oddadzą hołd poległym

Niektórzy przyjechali do Gdańska po raz pierwszy. Część z nich jest tu już drugi, a nawet trzeci raz. I nie będzie to ich ostatnia wizyta w naszym mieście. Kadeci 318 Dywizjonu Powietrznych Sił Szkoleniowych od kilku lat przyjeżdżają bowiem nad Motławę, by uczestniczyć w uroczystościach związanych z rocznicą wybuchu II Wojny Światowej. Dlaczego?

Młodzi Brytyjczycy z dumą noszą herb Gdańska. 1 września, na Westerplatte, oddadzą hołd poległym
A
A
data publikacji: 29 sierpnia 2016 r.
Kadeci 318 Dywizjonu Powietrznych Sił Szkoleniowych po raz kolejny odwiedzili Gdańsk.
Kadeci 318 Dywizjonu Powietrznych Sił Szkoleniowych po raz kolejny odwiedzili Gdańsk.
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl


318 Dywizjon jest jedną z największych organizacji młodzieżowych w Wielkiej Brytanii, sponsorowaną przez Royal Air Force, czyli Królewskie Siły Lotnicze. Jej członkowie uczą się latania i szybowania, a także przechodzą szkolenia m.in. z zakresu ryzyka czy kształtowania umiejętności przywódczych. Kadeci to zarówno chłopcy jak i dziewczyny, w wieku 13 - 20 lat.

Do Gdańska przyjeżdżają nieprzypadkowo. Numer 318 nosi bowiem Dywizjon Królewskich Sił Powietrznych, który w trakcie II Wojny Światowej nazwano 318 Dywizjonem Miasta Gdańska. Była to polska jednostka lotnictwa myśliwsko-rozpoznawczego, działająca na rzecz Drugiego Korpusu na Bliskim Wschodzie i we Włoszech. Na odznace Dywizjonu znajdował się uskrzydlony herb Gdańska, który został wkomponowany także w logo organizacji kadetów.

- W 2011 roku z zaprzyjaźnionego okręgu Sefton otrzymaliśmy zapytanie, czy kadeci mogliby odwiedzić Gdańsk i uczestniczyć w obchodach rocznicy wybuchu wojny. Z naszej strony otrzymali oczywiście zgodę – opowiada Joanna Marczewska z Referatu Spraw Zagranicznych w gdańskim magistracie.

I tak rozpoczęła się trwająca już kilka lat współpraca. Miasto zapewnia młodym Brytyjczykom posiłek oraz przewodnika, który oprowadza ich po mieście.

W poniedziałek zostali oficjalnie przywitani przez zastępcę prezydenta Gdańska, Piotra Kowalczuka.
W poniedziałek zostali oficjalnie przywitani przez zastępcę prezydenta Gdańska, Piotra Kowalczuka.
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Opiekunowie organizują każdego roku swoim młodym podopiecznym wycieczki edukacyjne, w różnych miastach i państwach. Zanim jednak kadeci przyjadą np. do Gdańska, muszą poznać historię miasta, a także Polski. Podczas specjalnych wykładów nie dowiadują się jednak o wszystkim, a to dlatego, by będąc już nad Motławą, odkrywali osobiście niektóre fakty.

Co ciekawe, w tej organizacji pracują zarówno osoby cywilne, jak i byli oficerowie, którzy służyli w RAF.

- Uczymy młodych ludzi, że numer 318 oznacza polski dywizjon RAF z czasów II wojny światowej, że stąd zaczerpnięto nazwę i emblemat. Podkreślamy też to, że jesteśmy dumni z tego, iż jesteśmy w taki sposób powiązani z Gdańskiem i Polską - przyznaje Peter Hammond, instruktor cywilny.

Nastolatkowie Nathan Hulme i Matthew Wilson są w Gdańsku po raz drugi. Ogromne wrażenie zrobiło na nich dotąd m.in. Europejskie Centrum Solidarności.

- Podobało nam się też w ratuszu, gdzie mogliśmy wejść na wieżę i podziwiać panoramę miasta. Sam budynek był też bardzo ciekawy, zwłaszcza czerwona sala z malowidłami na ścianach – opowiadali Nathan i Matthew. - Wszyscy jesteśmy świadomi powiązania z Gdańskiem poprzez 318 Dywizjon. O tym instruktorzy uczą nas od samego początku.

W poniedziałek brytyjską młodzież przywitał zastępca prezydenta Gdańska, Piotr Kowalczuk, który przekazał gościom flagę miasta i pamiątkowy album. Zaprosił też młodych ludzi na przyszły rok zachęcając, by odwiedzili wówczas gotowe już Muzeum II Wojny Światowej.

- Mam nadzieję, że po tegorocznej wizycie zapamiętacie trzy przesłania: "Nigdy więcej wojny", "Wolność i Solidarność", a także to, co nas bardzo wyróżnia, czyli... bursztyn, który ma wiele barw, podobnie jak Gdańsk - powiedział wiceprezydent Kowalczuk.

Brytyjscy kadeci lubią aktywny wypoczynek - na Motławie pływali więc smoczymi łodziami.
Brytyjscy kadeci lubią aktywny wypoczynek - na Motławie pływali więc smoczymi łodziami.
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl


Brytyjska młodzież odwiedzi w tym roku także bazy lotnicze w Malborku i Pruszczu Gdańskim. 1 września, o godz. 4.45, kadeci pojawią się na Westerplatte. Będą ubrani w mundury, przyniosą swój sztandar.

Warto przypomnieć, że herb Gdańska na oficjalnych znakach Dywizjonu 318 mógł się pojawić dopiero po wojnie, gdy miasto w wyniku porozumienia mocarstw przyznane zostało Polsce. Do tego czasu na kadłubach samolotów malowano... trzy karty do gry. Po latach kpt. Mieczysław Galicki – pilot dywizjonu 318 - tak to wspominał:

Pewnego wieczoru dyskutowaliśmy na temat nazw i odznak przyjętych przez poszczególne polskie dywizjony, zorganizowane wcześniej. Nasz dywizjon, chociaż nazwano go dywizjonem gdańskim i miał numer 318, nie posiadał jednak odznaki. Postanowiliśmy przyjąć za odznakę coś, co kojarzyłoby się z miastem Gdańsk. Ad hoc zorganizowaliśmy konkurs i zaczęliśmy występować z rozmaitymi propozycjami. Z najbardziej oryginalnym projektem wystąpił por. Bereżecki, który zaproponował w stylizowanych skrzydłach umieścić herb miasta Gdańska, a nad tarczą herbu numer dywizjonu.

Jedna z pamiątkowych odznak 318 Dywizjonu, wykonana już po wojnie.
Jedna z pamiątkowych odznak 318 Dywizjonu, wykonana już po wojnie.
Materiały prasowe

Projekt został przyjęty i por. Bereżecki wybrał się do biblioteki w Rzymie w celu znalezienia w encyklopedii oryginalnego herbu Gdańska i rozrysowania go z zachowaniem proporcji w rozmieszczeniu na tarczy - korony i dwóch krzyży umieszczonych pod nią w pionie. Ostatecznie odznaka przybrała następujący wygląd: na tle stylizowanych skrzydeł umieszczono herb Gdańska przedstawiający w środku na czerwonej tarczy u góry koronę, a pod nią w pionie dwa równoramienne krzyże, o kształcie odznak, a nad koroną numer dywizjonu 318.

Podczas rozmowy z Gp/Capt. Millingtonem przedstawiliśmy rysunek zaprojektowanej odznaki z prośbą o zezwolenie namalowania jej na kadłubach samolotów. Group Captain by się zgodził, ale jak dowiedział się, że odznaka ma posiadać herb Gdańska odrzekł, że Gdańsk na podstawie traktatu wersalskiego jest Wolnym Miastem i uważa, że tę sprawę należy odłożyć.

Zaczęliśmy się zastanawiać, jak wyjść z impasu. W ostateczności, osobiście zaproponowałem tymczasowo namalować na kadłubie, jako odznakę dywizjonu, trzy rozłożone karty określające numer dywizjonu 318, a więc: trójkę kier, asa pik i ósemkę karo. Pomysł podobał się kolegom i jak tylko były warunki ku temu, wymalowano je na kadłubach samolotów. Group Capitain potraktował to z przymrużeniem oka. Natomiast odznakę oryginalną do noszenia na mundurze wykonano w zakładzie medalierskim we Florencji.

Personel 318 Dywizjonu Myśliwsko-Rozpoznawczego Gdańskiego w latach 40. ubiegłego wieku.
Personel 318 Dywizjonu Myśliwsko-Rozpoznawczego Gdańskiego w latach 40. ubiegłego wieku.
Zdjęcie archiwalne

Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora