Lechia. Świetne otwarcie sezonu: zwycięstwo nad Jagiellonią w Białymstoku

Trudno na podstawie jednego meczu oceniać, jak będzie wyglądał cały sezon, ale spotkanie z Jagiellonią być może jest zapowiedzią czegoś dobrego. Lechia pojechała do wicemistrza Polski i zwyciężyła 1:0. Gdańszczanie okazali się godnym przeciwnikiem dla jednej z najlepszych drużyn w kraju, zapracowali na tę wygraną.

Lechia. Świetne otwarcie sezonu: zwycięstwo nad Jagiellonią w Białymstoku
A
A
data publikacji: 21 lipca 2018 r.
Poprzedni mecz Lechii z Jagiellonią odbył się w Gdańsku, we wrześniu ub. roku, i zakończył wynikiem 3:3 (zdjecie z tego sotkania). Wówczas obrońca biało-zielonych Błażej Augustyn nie we wszystkich sytuacjach spisywał się doskonale - teraz, w Białymstoku, był nie do przejścia
Poprzedni mecz Lechii z Jagiellonią odbył się w Gdańsku, we wrześniu ub. roku, i zakończył wynikiem 3:3 (zdjecie z tego spotkania). Wówczas obrońca biało-zielonych Błażej Augustyn nie we wszystkich sytuacjach spisywał się doskonale - teraz, w Białymstoku, był prawie nie do przejścia
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Faworytem była Jagiellonia, która od lat jest w ścisłej czołówce Ekstraklasy. Gdańszczanie sprawili niespodziankę.

O wyniku zadecydowała bramka w 10. minucie. Jarosław Kubicki mocno dośrodkował z prawej strony boiska. Przed bramką Jagiellonii zakotłowało się, ale piłka przeleciała przez pole karne i znalazła się na przeciwległym skrzydle. Tam dopadł do niej Lukas Haraslin - zagrał płasko i mocno wzdłuż bramki. Piłka przeleciała tuż przed bramkarzem Jagiellonii, ale była zbyt szybka, by ten mógł ją złapać. Rozpędzony gdański napastnik Flavio Paixao już niemal wbiegał do bramki - zdążył dostawić nogę, mimo, że jeden z obrońców Jagielloni starał się utrudnić mu zadanie.

1:0 dla Lechii i wybuch radości w obozie gdańszczan.

Jagiellonia próbowała wyrównać, ale białostockiej drużynie w pierwszej połowie gra zdecydowanie nie kleiła się. Gdańszczanie natomiast robili doskonałe wrażenie - dobrze zorganizowani, pewni swych umiejętności, skutecznie bronili się i gładko przechodzili do kontrataków. W poczynaniach Lechii było to, czego brakowało w poprzednim, słabym sezonie: determinacja i zaangażowanie. W Białymstoku nikt się nie oszczędzał. Gdyby jeszcze tylko Michał Mak po ładnej akcji celnie główkował do bramki Jagiellonii, byłoby dwubramkowe prowadzenie i pełnia szczęścia.

Zaraz po zakończeniu pierwszej połowy, reporterka stacji telewizyjnej Canal+ zapytała Jarosława Kubickiego, czy Lechia da radę kondycyjnie w drugiej połowie, skoro w pierwszej grała bardzo intensywnie.

- Wytrzymamy - zapewnił Kubicki. 

Warto poświęcić kilka słów temu defensywnemu pomocnikowi. Mecz z Jagiellonią był jego ligowym debiutem w barwach Lechii. I to od razu udanym - właśnie Kubicki dośrodkował piłkę w akcji, która dała bramkę biało-zielonym. Był bardzo pracowity: w całym meczu przebiegł imponujący dystans przeszło 13 km. Do Gdańska sprowadził go z Zagłębia Lubin trener Piotr Stokowiec, który postanowił przewietrzyć drużynę przed nowym sezonem. Z Lechii odeszło jedenastu zawodników - w ich miejsce przyszło jedenastu innych, młodszych, z mniej znanymi nazwiskami, ale gotowych “gryźć trawę”. O tym właśnie mówi trener Stokowiec w wywiadach: w jego drużynie jest miejsce tylko dla twardych i ambitnych zawodników. Ci, którzy udają grę, muszą odejść.

W drugiej połowie Jagiellonia się podniosła, ale nie zdołała zdobyć bramki z dwóch powodów: zabrakło skuteczności, a słowacki bramkarz Lechii Dusan Kuciak miał naprawdę dobry dzień. Raz piłka - po strzale Novikovasa - trafiła w słupek.

Lechia kilka razy groźnie kontratakowała. Bramka nie padła, ale była inna korzyść. Gdy w 68. minucie meczu rozpędzony Sławomir Peszko był już bliski sytuacji sam na sam z bramkarzem Jagielloni - został sfaulowany przez Guilherme, jednego z najlepszych graczy białostockiej drużyny. Karnego nie było, bo Peszko przewrócony został przed polem karnym. Była jednak czerwona kartka dla Guilherme. Jagiellonia musiała dalej grać w dziesiątkę.

Niestety Peszko w samej końcówce meczu po raz kolejny pokazał, że trudno na nim polegać - równie dobrze może być silnym, jak i słabym punktem zespołu. W 90. minucie meczu bezmyślnie i brzydko sfaulował zawodnika Jagielloni, za co też zobaczył czerwoną kartkę i musiał zejść z boiska. Osłabił drużynę w bardzo trudnym momencie. Jagiellonia nacierała, sędzia przedłużył czas gry o prawie osiem minut. Szczęśliwie dla gdańszczan do wyrównania stanu meczu nie doszło.

Po Jagiellonii kibice Lechii mają prawo zastanawiać się, czy trener Piotr Stokowiec jest cudotwórcą. W poprzednim sezonie gdańszczanie na wyjazdach z reguły przegrywali, a w Białymstoku dostali nawet baty 1:4, choć najpierw mieli prowadzenie. W wielu meczach drużyna grała bez zaangażowania i ambicji, co niemal skończyło się dla Lechii degradacją do niższej klasy rozgrywkowej. Bywało, że biało-zieloni próbowali dać z siebie wszystko, ale wówczas kibice mogli zobaczyć złe przygotowanie kondycyjne zespołu - sił starczało zaledwie na 45 minut. Przyszedł Stokowiec i uratował końcówkę minionego sezonu. Przebudował zespół, dał gdańskim kibicom nową nadzieję. Teraz, w Białymstoku, nasi biegali nie tylko z lepszym skutkiem, ale i więcej niż Jagiellonia - w sumie pokonali dystans aż 117 km. To świadczy o dobrym przygotowaniu fizycznym i duchu walki. Strzelali mniej niż piłkarze “Jagi” - zaledwie 8 strzałów gdańszczan przeciwko 17 strzałom gospodarzy - ale to wynikało raczej z szanowania przez Lechię korzystnego wyniku.

Jaki będzie ten nowy sezon? Więcej dowiemy się po kilku pierwszych ligowych kolejkach. Następny mecz Lechia zagra w Gdańsku, w piątek 27 lipca, ze Śląskiem Wrocław.


Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 0-1 (0-1)

Bramki: 0-1 Paixao (10.)

Żółte kartki: Cillian Sheridan, Taras Romanczuk (Jagiellonia) - Paweł Stolarski, Michał Nalepa, Dusan Kuciak, Joao Nunes, Filip Mladenović (Lechia)

Czerwone kartki: Guilherme (Jagiellonia), Peszko (Lechia)

Sędzia: Łukasz Szczech (Kobyłka).

Widzów 11 766.

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Jakub Wójcicki (82. Roman Bezjak), Ivan Runje, Nemanja Mitrovic, Guilherme Sitya - Przemysław Frankowski, Taras Romanczuk, Martin Pospisil (78. Bartosz Kwiecień), Piotr Wlazło (60. Mateusz Machaj), Arvydas Novikovas - Cillian Sheridan.

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Paweł Stolarski (46. Joao Nunes), Michał Nalepa, Błażej Augustyn, Filip Mladenovic - Michał Mak (60. Sławomir Peszko), Jarosław Kubicki, Patryk Lipski, Daniel Łukasik, Lukas Haraslin (81. Ariel Borysiuk) - Flavio Paixao.

oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl