Lechia przegrała w Kielcach. Biało-zieloni kończą rozgrywki w 2016 r. na pozycji wicelidera tabeli

Można utyskiwać na jakość gry gdańszczan w wyjazdowym spotkaniu z Koroną Kielce, ale prawda jest taka że biało-zielonym mecz po prostu nie wyszedł. Rezerwowy Jacek Kiełb strzelił dwie bramki - Lechia nie zdołała odpowiedzieć nawet honorowym trafieniem. Zasłużona przegrana 2:0.

Lechia przegrała w Kielcach. Biało-zieloni kończą rozgrywki w 2016 r. na pozycji wicelidera tabeli
A
A
data publikacji: 17 grudnia 2016 r.

Bramkarz Lechii Vanja Milinković-Savić nie będzie dobrze wspominał wyprawy do Kielc. Przy pierwszym golu zabrakło mu trochę szczęścia - niewiele brakowało do skutecznej obrony...
Bramkarz Lechii Vanja Milinković-Savić nie będzie dobrze wspominał wyprawy do Kielc. Przy pierwszym golu zabrakło mu trochę szczęścia - niewiele brakowało do skutecznej obrony...
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

W sobotę, 17 grudnia, być może decydujący był brak na boisku Milosa Krasicia. Ciężar kierowania grą gdańszczan spoczął przede wszystkim na kapitanie biało-zielonych Sebastianie Mili, który dopiero wraca do formy po długiej kontuzji. Mila sobie nie poradził. Trener Lechii Piotr Nowak zdjął go z boiska w 63 minucie.

Była to reakcja nie tylko na słabą grę Mili, ale też stratę bramki. W 61 minucie Korona przeprowadziła kontrę - Jacek Kiełb pognał z piłką na bramkę gdańszczan i oddał strzał tak silny, że przełamał ręce goalkipera biało-zielonych, Vanji Milinkovicia-Savicia. Piłka wpadła do bramki przy “dłuższym”, lewym słupku.

Z boiska po tym golu zszedł nie tylko Mila, ale też napastnik Grzegorz Kuświk, który swoją postawą najwyraźniej rozczarował trenera Nowaka. Kto zastąpił tę dwójkę? Rafał Wolski i Paweł Stolarski. Świeża krew, zawodnicy ofensywni - mieli wspomóc Lechię w dalszej walce, ale nic nie wskórali. Podobnie jak Marco Paixao, który wszedł do gry w 73 minucie (za Gamakowa).

Biało-zieloni atakowali, jednak ich wysiłki przypominały bicie głową w mur.

Sędzia nie zakończył meczu w 90. minucie, ale przedłużył spotkanie o 5 minut. Kibicom Lechii nie dało to nawet złudzenia, że jest szansa na remis, bowiem w 91 minucie Korona znowu skontrowała - piłkę dostał Kiełb, który wyszedł na sytuację sam na sam z bramkarzem. Zrobiło się 2:0.   

Warto zauważyć, że w pierwszej połowie meczu, przy stanie 0:0 w polu karnym Korony faulowany był zawodnik Lechii Grzegorz Wojtkowiak. Sędzia mógł podyktować rzut karny, ale tego nie zrobił. Czy mecz potoczyłby się inaczej, gdyby była jedenastka? Można sobie tylko pogdybać...

To najlepszy jak dotąd ligowy sezon w historii Lechii. 39 punktów w 20 meczach, pozycja wicelidera tabeli. Można tylko żałować, że w ostatnim spotkaniu przed przerwą zimową nie udało się wzmocnić ducha drużyny kolejnym zwycięstwem. Lider - Jagiellonia Białystok - również ma 39 punktów, ale też lepszy stosunek bramek; swój dorobek mogła w sobotę powiększyć, jednak niespodziewanie przegrała - u siebie, z Wisłą Płock 1:2.

Skład Lechii:

32 Milinković-Savić - 23 Wojtkowiak, 2 Janicki, 30 Nunes, 3 Wawrzyniak - 38 Gamakow (M.Paixao w 73 min), 4 Kovacević - 28 F.Paixao, 10 Mila (Wolski w 63 min.), 21 Peszko - 11 Kuświk (Stolarski w 63 min.)



Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora