PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Lechia - Cracovia 2:3 po dramatycznej dogrywce w finale. Puchar Polski tym razem nie dla Gdańska

Lechia - Cracovia 2:3 po dramatycznej dogrywce w finale. Puchar Polski tym razem nie dla Gdańska
To był wspaniały mecz, pełen dynamicznej gry, pięknych bramek i niespodziewanych zwrotów akcji. W regulaminowym czasie było 2:2, choć Lechia końcówkę spotkania grała w “dziesiątkę” po czerwonej kartce dla Malocy. Cracovia zwycięskiego gola zdobyła w ostatnich minutach dogrywki, gdy już wydawało się, że o losach Pucharu Polski rozstrzygną rzuty karne. Niestety zemściła się czerwona kartka, Cracovia grając w przewadze miała więcej sił.
Lechia nie musiała przegrać tego meczu, mimo gry w osłabieniu. W dogrywce Conrado wpadł z piłką w pole karne Cracovii, ale zamiast strzelać w dogodnej pozycji, próbował wymusić rzut karny
Lechia nie musiała przegrać tego meczu, mimo gry w osłabieniu. W dogrywce Conrado wpadł z piłką w pole karne Cracovii, ale zamiast strzelać w dogodnej pozycji, próbował wymusić rzut karny
Fot. Tomasz Rulski/058sport.pl Agencja Fotograficzna

 

To był mecz o wysoką stawkę: Puchar Polski, 6 mln 150 tys. zł nagrody finansowej i prawo gry w międzynarodowych eliminacjach do Ligi Europy. Lechia wyszła na boisko jako obrońca trofeum, bowiem Puchar Polski zdobyła w 2019 roku. W piątek chciała powtórzyć ten wyczyn.

Mecz rozpoczął się o godz. 20, na stadionie Arena Lublin w Lublinie. Na trybunach byli m.in. prezes PZPN Zbigniew Boniek, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz i prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.   

 

  • W 21. minucie meczu gdańszczanie objęli prowadzenie. Zaczęło się od błędu jednego z obrońców Cracovii, który dał sobie odebrać piłkę w okolicach lewego narożnika własnego pola karnego. Okazję do dośrodkowania dostał Udovicić - i zrobił to znakomicie. Posłał górną piłkę w pole karne do wbiegającego Haydary’ego. Dośrodkowanie próbował jeszcze udaremnić głową obrońca Cracovii, ale nie dał rady wyskoczyć dość wysoko. Haydary miał 10 metrów do bramki - kropnął z pierwszej piłki, z powietrza, prosto do siatki. Uderzenie było mocne, bramkarz nie miał czasu na jakąkolwiek interwencję. Stał bezradnie, w rozkroku, z rozstawionymi szeroko rękami. Piłka tylko śmignęła przy jego prawym boku i ugrzęzła w siatce. 1:0 dla Lechii. Radość gdańszczan.  

 

W pierwszej połowie Lechia miała wyraźną przewagę, choć posiadanie piłki było na korzyść Cracovii 54 proc. do 46 proc. Jednak to gdańszczanie byli groźniejsi w ataku, grali wysokim pressingiem, szybko i pomysłowo. Cracovia próbowała zdziałać coś z kontry i strzelała pięciokrotnie - za każdym razem niecelnie. Lechia oddała sześć strzałów, w tym jeden celny, najważniejszy, ten który przyniósł gola. Kilka razy pod bramką Cracovii kotłowało się, pachniało kolejnym golem dla Biało-Zielonych.  

 

Po przerwie Cracovia z werwą zaczęła walczyć o bramkę wyrównującą stan meczu. Przez pierwsze dziesięć minut Lechia nie była w stanie wyjść z własnej połowy boiska. Gra zrobiła się szybsza. W 50. minucie omal nie padł gol. Górna piłka spadła pod nogi napastnika krakowian i ten umieścił by piłkę w bramce Lechii, przy prawym słupku, ale uderzenie było niezbyt mocne i zdołał je zablokować Rafał Pietrzak. Ta sytuacja miała jednak swoje konsekwencje. Pietrzak doznał kontuzji i musiał zejść z boiska. Jego miejsce zajął Conrado. 

 

W 61. minucie Cracovia była bardzo bliska wyrównania. Wrzutka w pole karne, jeden z krakowskich napastników sięgnął wysoką piłkę głową i ta poleciała lobem - uderzając prosto w dalszy słupek bramki Lechii. Skończyło się na chwili strachu.

Niecałą minutę później mogło być 2:0 dla Lechii. Conrado dynamicznie wyszedł z piłką sam na sam z bramkarzem Cracovii. Nie była to łatwa sytuacja, dość ostry kąt, z lewej strony. Conrado strzelił, ale bramkarz Cracovii odbił uderzenie nogą. Była to jedyna w ciągu pierwszego kwadransa drugiej połowy bramkowa okazja Lechii.

Kibice mieli prawo zastanawiać się, czy po potwierdzi się stare i oklepane piłkarskie powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje mszczą się.   

Niestety potwierdziło się.

  • W 65. minucie było 1:1. Ostre płaskie zagranie z lewego skrzydła w pole karne Lechii, w okolicach jedenastki piłkę opanował - stojąc tyłem do bramki - Pelle van Amersfoort. Obrócił się i strzelił lewą nogą - nie było to mocne uderzenie, ale dość precyzyjnie. Piłka wpadła do siatki Lechii przy prawym słupku. Gdański bramkarz Zlatan Alomerovic miał niewiele do powiedzenie.

74. minuta i przez chwilę zrobiło się 2:1 dla Cracovii. Znowu ostre płaskie zagranie z lewego skrzydła w pole karne Lechii. Pasywnie zachował się Udovicić, który nie wybił piłki - więc dynamicznie dopadł do niej w pobliżu prawego słupka napastnik krakowian i uderzył. Sędzia po chwili anulował gola. Okazało się, że piłka odbiła się najpierw od piersi gdańskiego bramkarza, następnie od ręki krakowskiego napastnika i dopiero wtedy wpadła do bramki.

 

Zapewne przełomowym momentem spotkania była 78. minuta, kiedy to Mario Maloca dostał czerwoną kartkę. Głupota i niesportowe zachowanie. Maloca przegrał pojedynek główkowy w bocznej części boiska - upadając celowo wyprostował uniesione w górę nogi, tak że upadający na murawę zawodnik Cracovii nadział się na kołki butów gdańskiego obrońcy. Maloca jeszcze próbował się tłumaczyć, ale powtórki wideo nie pozostawiły wątpliwości, że jego zachowanie było po prostu bezmyślne i złośliwe. Czerwona kartka jak najbardziej zasłużona. Przez ostatnie 10 minut zasadniczego czasu gry Lechia musiała grać w “dziesiątkę”. Niestety wkrótce okazało się, że w osłabieniu trzeba też było grać w dogrywce - w sumie ponad 40 minut. 

 

Wydawało się, że Lechia jest na deskach. Że Cracovia już musi tylko “dobić” gdańszczan.

  • Jednak w 86. minucie Biało-Zieloni pokazali pazury. Akcja lewym skrzydłem, piłka uderzona płasko w pole karne Cracovii. Tam, tuż przed linią końcową dopadł do niej Flavio - chciał uciec obrońcy, ale obaj zderzyli się i upadli. Piłka odskoczyła ponownie na lewą stronę boiska, gdzie doszedł do niej Conrado i ostro zacentrował, wzdłuż bramki. Tam musnął ją głową Patryk Lipski i piłka lecąc w kierunku dalszego słupka wpadła do siatki, tuż pod poprzeczką. Cudowny gol. 

Od sięgnięcia po Puchar Polski gdańszczan dzieliło kilka, z doliczonym czasem gry - góra dziesięć minut. Zabrakło chyba koncentracji w grze obronnej. Po zdobyciu bramki gdańszczanie zachowali się, jakby byli już zwycięzcami finału. Ustawili się w szeregu, jeden obok drugiego, i demonstrując radość pozowali do kamer i fotoobiektywów robiąc "kołyskę" - na znak, że zdobywca bramki czeka na narodziny dziecka.  

Niestety pazury wkrótce pokazali też krakowianie.

  • 88. minuta. Drugi pod rząd rzut rożny dla Cracovii. Centra i piłkę uderza głową David Jablonsky. Obrona Lechii zaspała, nikt nawet nie próbował przeszkodzić rosłemu zawodnikowi. Stan meczu 2:2. 

 

I taki wynik utrzymał się do końca regulaminowego czasu meczu. Druga połowa pod względem jakości gry wyraźnie na korzyść Cracovii: posiadanie piłki 58 proc., liczne strzały, groźne sytuacje. Krakowianie grali “swoją” piłkę, dynamiczniej prezentowali się na boisku. 

Obraz meczu nie zmienił się w pierwszej części dogrywki.

Nie zmienił się też w drugiej - z tą różnicą, że w końcówce Cracovia zdobyła zwycięską bramkę.

  • 117 minuta - kolejne ostre płaskie zagranie z lewego skrzydła - w pole karne Biało-Zielonych. Tam piłkę sięgnął prawą nogą Mateusz Wdowiak i strzelił pod poprzeczkę, prawie w lewe okienko bramki Zlatana Alomerovicia.  

Lechia jeszcze próbowała doprowadzić do remisu, ale zabrakło sił i łutu szczęścia.

 

FINAŁ PUCHARU POLSKI W PIŁCE NOŻNEJ

ARENA LUBLIN, 24 LIPCA 2020 ROKU, GODZ. 20.00

CRACOVIA KRAKÓW - LECHIA GDAŃSK 3:2 (0:1)

  • 0:1 - Haydary 21'
  • 1:1 - Van Amersfoort 65'
  • 1:2 - Lipski 86'
  • 2:2 - Jablonsky 88'
  • 3:2 - Wdowiak 117'

 

SKŁADY:

Cracovia: Lukas Hrosso - Cornel Rapa, Michał Helik, David Jablonsky, Kamil Pestka - Florian Loshaj, Pelle van Amersfoort - Sergiu Hanca, Ivan Fiolić (113' Milan Dimun), Mateusz Wdowiak - Rafael Lopes (82' Tomas Vestenicky).

Lechia: Zlatan Alomerović - Karol Fila, Mario Maloca, Michał Nalepa, Rafał Pietrzak (53' Conrado) - Maciej Gajos (71' Łukasz Zwoliński), Tomasz Makowski, Jarosław Kubicki - Omran Haydary (83' Patryk Lipski), Flavio Paixao (107' Egzon Kryeziu), Żarko Udovicić.

 

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).

 

Żółte kartki: Wdowiak, Pestka (Cracovia) oraz Kubicki, Nalepa, Alomerović, Lipski, Conrado (Lechia).

 

Czerwona kartka: Maloca (Lechia).

Widzów: 3700.

oprac. RDwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl