Kocha dzieci i pilnuje, żeby nie płakały. Opiekunka Roku

Pracują w Gdańskim Zespole Żłobków. Czuwają, żeby pozostawione pod ich opieką dzieci rozwijały się zdrowo i czuły się jak w domu. I choć przyznają, że praca jest ciężka, a płaca niewielka, to zgodnie mówią: satysfakcja jest ogromna.

Kocha dzieci i pilnuje, żeby nie płakały. Opiekunka Roku
A
A
data publikacji: 21 stycznia 2016 r.

Dzieci wylosowały nazwiska zwyciężczyń spośród dziewięciu zgłoszonych.
Dzieci wylosowały nazwiska zwyciężczyń spośród dziewięciu zgłoszonych.
Jerzy Pinkas

 

W czwartek 21 stycznia 2016 roku po raz 11. wyróżniono pracownice gdańskich żłobków. Uroczystość odbyła się w żłobku Berek przy ul. Pocztowej.

 

Dzieci wybrały

Spośród dziewięciu nominowanych do nagrody opiekunek, dzieci wylosowały trzy nazwiska. Pierwsze miejsce i tytuł Opiekunki Roku otrzymała Regina Baryńska, która pracuje w żłobku już od 33 lat.

- Czuję się fantastycznie z tą nagrodą i bardzo się cieszę, że dzieci wybrały akurat mnie - mówiła przejęta Opiekunka Roku chwilę po odebraniu nagrody. - Ale uważam, że każda z naszych opiekunek powinna zostać wyróżniona. Wszystkie razem pracujemy nad tym, żeby naszym dzieciom było tutaj jak najlepiej.

Że na taki sukces trzeba pracować zespołowo, jest przekonana także Agnieszka Gawlińska-Puła, która otrzymała wyróżnienie w konkursie: - Wszystkie panie, które pracują w Gdańskim Zespole Żłobków, powinny czuć się wyróżnione. To jest nie tylko moja nagroda, ale całego personelu, który ze mną pracuje - podkreśla.

Danuta Wilińska, druga z wyróżnionych pań, tłumaczy, że takie nagrody są dla nich bardzo ważne. - Cieszę się, że ludzie potrafią nas docenić, bo to jest ciężka praca, która wymaga ogromnej odpowiedzialności - podkreśla. - Tym bardziej że płaca jest bardzo mała - bo ponad tysiąc złotych to nie jest za duża pensja, prawda? Życie ratuje nam tylko premia, która jest co trzy miesiące.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i „komisja konkursowa”.
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i „komisja konkursowa”.
Jerzy Pinkas


Druga mama

Między innymi z powodów finansowych ta praca, jak mało która, wymaga prawdziwego powołania. - Przede wszystkim tę pracę trzeba po prostu lubić - mówi Agnieszka Gawlińska-Puła. - Dla mnie jest fascynująca. Cudownie jest patrzeć na rozwój małego dziecka. Czasami to praca ciężka fizycznie, ale dzieci to wynagradzają. Co tu dużo mówić: opiekunka jest jak druga mama. Musi być przyjazna i opiekuńcza.

- Niezbędna jest też cierpliwość i odpowiedzialność - dodaje Regina Baryńska. - Osoba opiekująca się dziećmi w żłobku nie może ulegać presji i musi być odporna na stres. A przede wszystkim, musi mieć w sobie dużo miłości.

Wszystkie panie podkreślają, że opieka nad maluchami wciąż daje im prawdziwą satysfakcję, mimo wielu lat spędzonych w tym zawodzie. - Patrzymy, jak nasze dzieci się rozwijają pod naszym czujnym okiem, jak nabywają nowe umiejętności - tłumaczy pani Regina. - To sprawia radość. Nam chodzi o to, żeby one u nas naprawdę dobrze się czuły, żeby nie było płaczu, żeby z chęcią do nas przychodziły.

Agnieszkę Gawlińską-Pułę najbardziej cieszy, kiedy widzi, jak jej podopieczni uczą się nowych rzeczy. - Zostałam opiekunką, bo chciałam wspomagać rozwój małych dzieci - mówi. - Pomagać im w codziennych czynnościach, uczyć nowych rzeczy, zaczynając od takich podstaw, jak samodzielne jedzenie i picie. Mam poczucie, że to ważne, że dzięki temu dziecko ma łatwiejszy start w późniejszym życiu.

Od lewej: Regina Baryńska, Agnieszka Gawlińska-Puła i Danuta Wilińska.
Od lewej: Regina Baryńska, Agnieszka Gawlińska-Puła i Danuta Wilińska.
Jerzy Pinkas

 

Tu dzieci się nie nudzą. Opiekunki tym bardziej

Jak wygląda dzień w pracy opiekunki w żłobku? Na pewno nie jest nudno.

- Przez pierwsze 20-30 minut od przyjścia dzieci prowadzimy z nimi zajęcia. Różnorodne: ruchowe, dydaktyczne, tematyczne - wylicza Regina Baryńska. - Później dzieci mają czas na swoje zabawki, organizujemy wspólne układanki, wyjścia na spacery, wspólnie śpiewamy, uczymy się wierszyków. Ciągle coś się dzieje. Bywa ciężko, ale zapomina się o tym.

- Każdy dzień jest trochę inny, bo co roku mamy inne dzieci. Niby powtarzamy zajęcia, piosenki, zabawy, ale tak naprawdę ciągle jest coś nowego. Do tej pracy nie można się przyzwyczaić - podkreśla Danuta Wilińska.

Jest jeszcze jeden powód, z którego nawet opiekunka z kilkunasto- lub kilkudziesięcioletnim stażem nie popada w rutynę. Pani Danuta zauważa, że dzieci zmieniają się wraz ze zmieniającymi się czasami. Teraz są inne niż trzydzieści lat temu. - Wtedy dzieci były spokojne, mniej wymagające niż teraz - zauważa. - Lubiły inne zabawy, np. budowanie z klocków, przepięknie rysowały. Były skupione. W tej chwili dzieci wolą zajęcia ruchowe, lubią biegać, skakać, szaleć. Zabawki też są inne. My byliśmy inaczej chowani, do szczęścia wystarczały lalki albo nawet coś, co się znalazło na podwórku.

Jerzy Pinkas

 

Czego uczy kółko graniaste

Opiekunki są zgodne, że brak w żłobkach komputerów i telewizji może tylko wyjść dziecku na dobre. -  Zabawy, które prowadzimy, nie starzeją się - mówi Danuta Wilińska. - Dzieci powinny je znać. Komputery i telewizory w żłobkach? Wystarczy, że będą w domu.

Opiekunka tłumaczy, że banalne zabawy, znane od pokoleń, pełnią ważną funkcję. - Nawet taka prosta zabawa, jak kółko graniaste, może wiele nauczyć: nowych słów, koordynacji wzrokowo-ruchowej. Ale przede wszystkim dzieci uczą się współdziałania w grupie, a to jest bardzo ważne i potrzebne w kolejnych etapach życia - w przedszkolu, szkole. W tej zabawie dzieci muszą wspólnie z kimś się bawić, uczą się liczyć na kolegę. I tego powinniśmy uczyć w żłobkach. Indywidualne zabawy dzieci mają w domu.

 

„Nie mogłabym robić niczego innego”

Pani Danuta, podobnie jak pozostałe nagrodzone panie, bardzo cieszy się z wyróżnienia. Jednak przyznaje, że najlepszym wyznacznikiem tego, że dobrze wykonuje swoją pracę, jest... każde kolejne pokolenia wychowanków.

- Czasami do nas wracają już jako dorośli ludzie - pracuję w zawodzie już ponad trzydzieści lat. Ostatnio mój wychowanek przyprowadził swojego synka - uśmiecha się opiekunka. - To jest bardzo miłe. Rodzice też do nas wracają - wychowują u nas jedno dziecko, a jak urodzi się następne, też przychodzą do nas. To znaczy, że doceniają naszą pracę i są zadowoleni, a to jest najważniejsze.

Że chce się opiekować dziećmi, wiedziała „od zawsze”. - Pilnowałam dzieci mojej siostry, która była dużo starsza - wspomina. - Po prostu kochałam dzieci. Kiedy byłam w szkole, przyszły do nas panie z liceum medycznego i powiedziały, że powstaje nowy oddział opiekunek dziecięcych. Nie zawahałam się. Po tylu latach pracy wiem, że nie mogłabym robić niczego innego.


Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora