Julka miała wypadek samochodowy. Szkoła próbuje pomóc - Ty też możesz

Sytuacja jest dramatyczna: Julia Jewiarz, absolwentka Zespołu Szkół Morskich w Gdańsku, dostała się na studia w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, ale cały wysiłek może być zmarnowany. Wszystko przez wypadek samochodowy, który przykuł Julkę do wózka. Skąd wziąć pieniądze na rehabilitację dziewczyny i wożenie na zajęcia, póki nie wróci do zdrowia?

Julka miała wypadek samochodowy. Szkoła próbuje pomóc - Ty też możesz
A
A
data publikacji: 30 października 2017 r.

Julia Jewiarz jako uczennica Zespołu Szkół Morskich w Gdańsku. Zdjęcie, które przyjaciele zamieścili w serwisie internetowym pomagam.pl
Julia Jewiarz jako uczennica Zespołu Szkół Morskich w Gdańsku. Zdjęcie, które przyjaciele zamieścili w serwisie internetowym pomagam.pl
www.gdansk.pl

Wypadek zdarzył się dwa lata temu. Rdzeń kręgowy jest uszkodzony, ale nie przerwany. Lekarze mówią, że Julka ma szansę na powrót do zdrowia. Potrzebna jest żmudna rehabilitacja pod okiem specjalistów. Bez dużych pieniędzy nie da się nic zrobić, a NFZ nie kwapi się do pomocy. Dzieje się więc tak: pojawią się jakieś pieniądze, Julka jedzie do ośrodka na rehabilitację. Jest drogo, pieniądze prędzej czy później się kończą i Julka musi przerwać rehabilitację. Pozytywne efekty zdrowotne stopniowo cofają się.

Jest naprawdę ciężko - szczególnie, gdy mieszka się na trzecim piętrze, w bloku bez windy. Jak pojechać na zajęcia do Akademii Marynarki Wojennej? Rodzina stara się o zamianę mieszkania na dostosowane do ich potrzeb, ale do tej pory się to nie udało.

Tata Julki dzwoni do firmy przewozowej: - Trzeba przetransportować dziewczynę na wózku inwalidzkim. Najpierw z trzeciego piętra po schodach, potem samochodem na miejsce i po kilku godzinach powrót na trzecie piętro.

- To będzie kosztowało 300 złotych - odpowiada głos w słuchawce.

Jak w tej sytuacji podróżować na zajęcia do Akademii Marynarki Wojennej? Miesięcznie trzeba by płacić kilka tysięcy złotych. Julka musi prosić uczelnię o urlop zdrowotny.


Na szkolnym kiermaszu było wesoło, udało się zebrać sporo pieniędzy. To efekt kilkumiesięcznych przygotowań
Na szkolnym kiermaszu było wesoło, udało się zebrać sporo pieniędzy. To efekt kilkumiesięcznych przygotowań
www.gdansk.pl

Przyjaciele próbują robić co się da. W poniedziałek i wtorek (23 i 24 października 2017 r.) Stowarzyszenie Absolwentów Zespołu Szkół Morskich w Gdańsku wraz z Samorządem Uczniowskim zorganizowało kiermasz charytatywny na rzecz Julki.

Szkoła już w zeszłym roku szkolnym podejmowała działania, by pomóc Julii finansowo. Założono profil na serwisie pomagam.pl (pomagam.pl/julka_z_morskiej), ale do tej pory udało się zebrać tylko małą część potrzebnej kwoty pieniędzy. Pomysł, by zorganizować kiermasz charytatywny dojrzewał przez kilka miesięcy. Od września zbierano przedmioty na sprzedaż - przynosili je uczniowie, rodzice uczniów oraz nauczyciele. Ilość rzeczy przekroczyła oczekiwania uczestników akcji. Uczniowie przynieśli też domowe wypieki na sprzedaż, pani ze szkolnej stołówki ugotowała pyszny kapuśniak, rozpalono grilla i sprzedawano smaczne kiełbaski. Kiermasz odwiedzili też zaprzyjaźnieni trójmiejscy motocykliści oraz aktorzy w strojach bohaterów Gwiezdnych Wojen.

- Po dwóch dniach kiermaszu jesteśmy pod wrażeniem zaangażowania społeczności szkolnej w naszą akcję - mówi Ewa Walicka, nauczycielka języka angielskiego. - W ciągu dwóch dni udało nam się zebrać kwotę 4 300 zł. Wszystkie pieniążki zostaną wpłacone na pomagam.pl dla Julki. Na prośbę rodziców uczniów planujemy po raz drugi zorganizować sprzedaż rzeczy, które pozostały oraz ciast i napojów już 22 listopada 2017 roku w godzinach 17-19 w naszej szkole. Serdecznie zapraszamy wszystkie zainteresowane osoby.


pierwszy dzień kiermaszu. Julka odwiedziła szkołę - tutaj na wózku, w prawym dolnym rogu zdjęcia
pierwszy dzień kiermaszu. Julka odwiedziła szkołę - tutaj na wózku, w prawym dolnym rogu zdjęcia
www.gdansk.pl

Julka przyjechała na kiermasz pierwszego dnia i była przez kilka godzin. (Koszt przejazdu tam i z powrotem 300 zł). Po powrocie do domu napisała:

"Bardzo dziękuję za chęć organizacji tego wydarzenia i ogromne zaangażowanie. Nie spodziewałam się, że to wszystko będzie aż tak cudownie wyglądać i tyle osób zechce pomóc. Nie mam słów, żeby opisać moją wdzięczność za to wszystko! Bardzo się cieszę, że udało mi się być i mogłam tak cudownie spędzić ten dzień! Nie znałam wielu osób z młodszych klas, ale oni wszyscy stworzyli taką atmosferę, że czułam się jak w domu z rodziną."



oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl