Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

Ilja, Julia, Sasza - rodzina z Ukrainy ma opuścić Polskę. Wiceprezydent Gdańska apeluje o zmianę decyzji

Nauczyli się polskiego, mały Ilia poszedł do przedszkola, a jego rodzice znaleźli pracę. Teraz okazuje się, że mają opuścić Polskę, bowiem państwowi urzędnicy nie widzą podstaw, by przyznać im status uchodźców. Wiceprezydent Gdańska Piotr Kowalczuk apeluje: - Pozwólmy, by ta rodzina znalazła w Gdańsku swój dom!

Ilja, Julia, Sasza - rodzina z Ukrainy ma opuścić Polskę. Wiceprezydent Gdańska apeluje o zmianę decyzji
A
A
data publikacji: 03 stycznia 2017 r.

Jaszczenkowie w zawieszeniu: polskie władze zgodzą się, by pozostali w Gdańsku - czy ich wydalą na Ukrainę?
Jaszczenkowie w zawieszeniu: polskie władze zgodzą się, by pozostali w Gdańsku - czy ich wydalą na Ukrainę?
Bartosz Bańka/Agencja Gazeta

Czasu jest mało. Cała trójka - państwo Jeszczenko z dzieckiem - 8 grudnia dostała 30 dni na opuszczenie terytorium Polski. Taka jest decyzja szefa Urzędu ds. Cudzoziemców, którą następnie podtrzymała Rada ds. Uchodźców. Według państwowych urzędów rodzina ma zbyt mało argumentów, by przyznać jej status uchodźców.

Przyjechali nielegalnie dwa i pół roku temu z objętego wojną rosyjsko-ukraińską obwodu donieckiego na wschodzie Ukrainy. Ułożyli sobie w Polsce życie. Ilia poszedł do przedszkola, jego mama Julia (absolwentka Uniwersytetu Moskiewskiego) nostryfikowała dyplom z psychologii i pracuje w Centrum Terapii Autyzmu, tata Sasza - znalazł zatrudnienie w branży budowlanej.

Dziecko mówi po polsku, jakby się urodziło w polskiej rodzinie. Mama Julia jest Rosjanką, ale nauczyła się polskiego biegle w ciągu dwóch i pół roku. Podobnie - tata, Ukrainiec Szasza. Cała trójka jest lubiana w swoich środowiskach. O Saszy polscy koledzy mówią, że jest dobrym, sumiennym fachowcem.

Czyżby pracownicy Urzędu ds. Cudzoziemców byli bez serca? Nie - serca mają, ale w pracy obowiązują ich przepisy. Zdają sobie sprawę, że w tej części terytorium Ukrainy, które jest objęte wojną, oczywiście nie jest bezpiecznie, ale przecież istnieje jeszcze cała zachodnia Ukraina, gdzie panuje pokój i - tam nie ma zagrożenia życia, ani zdrowia.

A przepisy stawiają sprawę jasno: „jeśli na części terytorium kraju pochodzenia nie zachodzą okoliczności uzasadniające obawę cudzoziemca przed doznaniem poważnej krzywdy i istnieje uzasadnione przypuszczenie, że cudzoziemiec będzie bez przeszkód mógł zamieszkać na tej części terytorium, uznaje się, że nie istnieje rzeczywiste ryzyko doznania w tym kraju poważnej krzywdy”.

- To tylko na papierze tak wygląda - tłumaczy Julia Jeszczenko. - Nie możemy wrócić do naszego domu w Mariupolu w obwodzie donieckim, to oczywiste. Czy możemy więc zamieszkać w zachodniej Ukrainie? Dla mnie to nie jest takie proste, bo jestem Rosjanką i mój akcent jest łatwy do rozpoznania. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że ukraińscy nacjonaliści nie lubią Rosjan.

Jeśli wniosek rodziny o przyznanie statusu uchodźcy został rozpatrzony negatywnie - wnioskodawcy są zobowiązani do opuszczenia terytorium Polski. Jeśli jednak tego nie zrobią, następuje dalszy etap procedury - Straż Graniczna wydaje decyzję o zobowiązaniu cudzoziemca, by powrócił do kraju z którego przyjechał. Jednak i na tym etapie istnieje szansa, by pozostawić ukraińską rodzinę np. na pobyt ze względów humanitarnych. Straż Graniczna w ramach postępowania o zobowiązanie do powrotu bada związki tych osób z Polską i ich życie rodzinne.

O sprawie ukraińskiej rodziny zrobiło się głośno za sprawą publikacji w “Dzienniku Bałtyckim” i “Gazecie Wyborczej Trójmiasto”.

27 grudnia 2016 r. Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki społecznej napisał list do kontradmirała Piotra Stockiego, komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej.

- Popieram starania pani Julii Jeszczenko o pozostanie na terenie Gdańska - mówi wiceprezydent Kowalczuk.

We wtorek, 3 stycznia, gdańscy przejaciele ukraińskiej rodziny zaczęli zbierać podpisy pod petycją, która w obronie ukraińskiej rodziny skierowana będzie do ministra spraw wewnętrznych i administracji.

Cały list wiceprezydenta Kowalczuka do komendanta MOSG w Gdańsku publikujemy poniżej:

Dokument

-
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
-
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl