PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Groźny wypadek samochodowy na Oruni utrudnił przejazd przez ulicę Małomiejską

Groźny wypadek samochodowy na Oruni utrudnił przejazd przez ulicę Małomiejską
Do wypadku doszło w niedzielę, 26 września, tuż przed godz. 9. Kierująca autem osobowym kobieta straciła panowanie nad pojazdem, który wpadł na drzewo po drugiej stronie jezdni, a następnie dachował. Wypadek spowodował utrudnienie ruchu drogowego przez ul. Małomiejską - samochody z obu kierunków trzeba było przepuszczać jednym pasem jezdni, wahadłowo.
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Auto odbiło się od drzewa, przeleciało przez całą szerokość jezdni i dachowało na chodniku. Kobietę, która kierowała pogotowie zabrało na sygnale do szpitala
Auto odbiło się od drzewa, przeleciało przez całą szerokość jezdni i dachowało na chodniku. Kobietę, która kierowała pogotowie zabrało na sygnale do szpitala
www.gdansk.pl

 

Do wypadku doszło na wysokości posesji przy ul. Małomiejskiej 37. Huk był taki, że mieszkańcy wybiegli z pobliskich domów. Ktoś wezwał służby ratownicze. Ludzie patrzyli, jak strażacy wyjmują z auta kobietę w wieku około 35 lat. Pogotowie zabrało ją na sygnale.

- Szybko to poszło, bo drzwi z obu stron dały się otworzyć, nie były zakleszczone - mówi jeden ze świadków.

Do prawdziwej tragedii nie doszło chyba tylko dzięki temu, że wszystko wydarzyło się w niedzielę, o dość wczesnej porze. Auto jechało “z górki”, od strony Oruni Górnej. Najpierw przeleciało na drugą stronę jezdni, gdzie uderzyło w pień przydrożnego drzewa. Następnie odbiło się od drzewa i ponownie przeleciało - tym razem przez całą szerokość ulicy - i koziołkując znalazło się na chodniku. Stanęło na dachu.

 

Po drugiej stronie ulicy widać drzewo, w które uderzył samochód. Do czasu zebrania dokumentacji wypadku i usunięcia wraku, policja puściła ruch wahadłowo, jednym pasem jezdni
Po drugiej stronie ulicy widać drzewo, w które uderzył samochód. Do czasu zebrania dokumentacji wypadku i usunięcia wraku, policja puściła ruch wahadłowo, jednym pasem jezdni
www.gdansk.pl

 

- Gdyby ktoś akurat szedł chodnikiem, nie byłoby czego zbierać - mówią świadkowie. - Jakby w tamtej chwili przejeżdżał tędy jeszcze jakiś inny samochód, to też byłoby strasznie. Diabli wiedzą dlaczego uderzyła w to drzewo. Wolno nie jechała. Może na jezdnię wyskoczył jakiś pies albo kot?

oprac. RDwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl