PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Przypominamy postać Franka Meislera

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Przypominamy postać Franka Meislera
Dzień 27 stycznia w 2005 roku ustanowiony został przez ONZ jako Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Warto wiedzieć, że - dzięki przezorności starszyzny gminy żydowskiej - zdecydowana większość Żydów zamieszkałych w Wolnym Mieście Gdańsku uniknęła śmierci z rąk Niemców, ponieważ zdążyła wyjechać do Palestyny, Wielkiej Brytanii i USA. Przypominamy postać Franka Meislera, który tuż przed wybuchem wojny jako 14-letni chłopiec opuścił na zawsze Wolne Miasto Gdańsk, by po wielu latach wykonać dla polskiego już Gdańska Pomnik Kindertransportów.
Frank Meisler pod koniec marca 2009 roku, podczas wizyty u prezydenta Pawła Adamowicza. Tematem rozmowy były przygotowania do odsłonięcia pomnika kindertransportów przy dworcu kolejowym Gdańsk Główny
Frank Meisler pod koniec marca 2009 roku, podczas wizyty u prezydenta Pawła Adamowicza. Tematem rozmowy były przygotowania do odsłonięcia Pomnika Kindertransportów przy dworcu kolejowym Gdańsk Główny
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

 

Żył jak chciał i umarł tak jak chciał, wśród swoich bliskich - w Tel-Awiwie. Frank Meisler odszedł 24 marca 2018 r., w wieku 93 lat. Podczas pogrzebu kilka razy padło słowo Gdańsk, bowiem czuł się do końca związany ze swoim rodzinnym miastem. Z inicjatywy prezydenta Pawła Adamowicza był Honorowym Ambasadorem Miasta Gdańska w Izraelu.

Urodzony i wychowany w Wolnym Mieście Gdańsku, ocalał z Holokaustu dlatego, że rodzice sześć dni przed wybuchem wojny wysłali go do Wielkiej Brytanii. Gdańskowi zostawił swoje wspomnienia i pomnik, którego był twórcą.

Zaprzyjaźniona z Frankiem Meislerem i jego rodziną gdańszczanka Miłosława Borzyszkowska-Szewczyk mówi, że choć Frank w dzieciństwie wyjechał z Gdańska na zawsze, to do końca nosił w sobie żywe wspomnienie tamtego miasta, z jego budowaną przez wieki wielokulturowością. Był jak most łączący nas z tamtym, niedostępnym już światem.

- Dzisiejszy Gdańsk porównywał do filmowych scenografii Hollywood - mówi Miłosława Borzyszkowska. - Tamto dawne miasto zostało unicestwione przez wojnę. Dom rodzinny Franka Meislera stał na rogu Tkackiej i Długiej. Po 1945 roku został odbudowany, ale wszystko było inne: układ pomieszczeń, rozmiar okien. Każdy przyjazd budził bolesne wspomnienia. Franka nie było w 2013 roku na gdańskiej promocji jego autobiograficznej książki “Zaułkami pamięci. Gdańsk - Londyn - Jaffa”. Nie chciał, przyjazd byłby dla niego zbyt kosztowny pod względem zdrowotnym.

 

Zmierzch tamtego świata

W Wikipedii można wyczytać, że Frank Meisler pochodził z rodziny osiadłej w Gdańsku od 300 lat. On sam mówił, że protoplasta rodu ze strony matki przybył na te ziemie z Napoleonem i nosił nazwisko Boss. Był to ród, który mocno wrósł w Pomorze - Frank miał krewnych od Kartuz po Lębork, Starogard Gdański, Elbląg. Byli zasymilowanymi Żydami - czuli się Niemcami, na co dzień mówili po niemiecku.

Jego dziadek prowadził w międzywojennym Sopocie słynny w tamtych czasach kabaret “Kakadu”.

Ojciec Franka - Michał Meisler - był polskim Żydem z Łodzi. Studiował na Uniwersytecie Warszawskim. Do Gdańska przyjechał w 1920 r.

Rodzice starali się zapewnić Frankowi dobrą edukację, w pierwszych klasach uczył się w niemieckiej szkole. Jednak wkrótce coraz silniejsi hitlerowcy zaczęli wprowadzać swoje porządki - nie chcieli Żydów w szkołach. Wtedy rodzina wpadła na pomysł, że mały będzie chodził do Gimnazjum Polskiego. Frank uczył się w tej szkole od 1936 roku.

 

Maj 2009 roku. Prezydent Paweł Adamowicz i Frank Meisler (ostatni z prawej) odsłaniają gdański pomnik na 70-lecie pierwszych kindertransportów
Maj 2009 roku. Prezydent Paweł Adamowicz i Frank Meisler (ostatni z prawej) odsłaniają gdański pomnik na 70-lecie pierwszych kindertransportów
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

 

Po aktach przemocy i bezprawia przeprowadzonych przez nazistowskie bojówki w całych Niemczech w ramach tzw. “nocy kryształowej” (15 listopada 1938) społeczność żydowska w Wolnym Mieście Gdańsku zaczęła uświadamiać sobie powagę sytuacji.

W pierwszej kolejności postanowiono ratować najmłodszych - przedstawiciele europejskich organizacji żydowskich uzyskali pomoc Londynu, który zgodził się przyjąć na terytorium Wielkiej Brytanii 10 tysięcy żydowskich dzieci i młodzieży do 17. roku życia.

Wysyłano je koleją, w ramach tzw. kindertransportów. W Wielkiej Brytanii dzieci umieszczane były w rodzinach zastępczych i placówkach opiekuńczych. W razie niekorzystnego rozwoju sytuacji na kontynencie, w przyszłości miały wyjechać do Palestyny.

Z Gdańska wyjechało w sumie 100 żydowskich dzieci w czterech turach. Ostatni gdański kindertransport ruszył w drogę 25 sierpnia 1939 r. Było w nim piętnaścioro dzieci - wśród nich 14-letni Frank, jedynak z rodziny Meislerów.

Nie zobaczył już więcej rodziców. Mama i ojciec Franka zginęli w Auschwitz.

ZOBACZ FILM O HOLOKAUŚCIE - "PAMIĘCI NASZEJ STRZEŻCIE", PRZYGOTOWANY PRZEZ MUZEUM GDAŃSKA:

 

Owoce uratowanego życia

Podróż autobusem do Gdyni, następnie pociągiem, potem przesiadka na statek w Rotterdamie i zejście na ląd w angielskim porcie.

Frank pod koniec wojny zaciągnął się do Polskich Sił Zbrojnych w Wielkiej Brytanii. Później ukończył architekturę na Uniwersytecie w Manchesterze. W 1956 r. wyjechał do Izraela. Zamieszkał w dzielnicy artystów w Starej Jaffie w Tel-Awiwie. Tam żył z rodziną i tworzył.

Wśród największych jego dzieł są: wnętrze pierwszej synagogi wybudowanej w Moskwie w XXI wieku, rosyjski pomnik Wojny Ojczyźnianej, cykl pięciu pomników upamiętniających kindertransporty (Londyn, Berlin, Gdańsk, Rotterdam, Hamburg). 

 

Pomnik kindertransportów, odsłonięty w 2015 roku w Hamburgu
Pomnik kindertransportów, odsłonięty w 2015 roku w Hamburgu
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

 

Jego rzeźby można zobaczyć także w przestrzeniach publicznych Jerozolimy, Los Angeles, Miami, Santo Domingo.

Przetłumaczona w 2013 roku na polski jego autobiograficzna książka “Zaułkami pamięci. Gdańsk - Londyn - Jaffa” po raz pierwszy ukazała się w Londynie w 2006 r. pod tytułem On the Vistula Facing East.

Frank Meisler był laureatem prestiżowych nagród. W roku 1999 Czeska Akademia Sztuki uhonorowała go Złotym Medalem Franza Kafki. W 2012 r. otrzymał niemiecki Orderem Zasługi I Klasy. W 2002 r. został honorowym członkiem Akademii Rosyjskiej, a następnie Ukraińskiej Akademii Sztuki.

 

Gdy w 2009 roku pomnik kindertransportów stanął w Gdańsku - cały cykl rzeźb Franka Meislera, poświęcony uratowaniu żydowskich dzieci w 1939 roku, nabrał autobiograficznego charakteru
Gdy w 2009 roku pomnik kindertransportów stanął w Gdańsku - cały cykl rzeźb Franka Meislera, poświęcony uratowaniu żydowskich dzieci w 1939 roku, nabrał autobiograficznego charakteru
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

 

Pomniki Kindertransportów miały w jego twórczości szczególne miejsce.

  • Pierwszy stanął w 2006 r. w Londynie. Tytuł: “Children of the Kindertransport” (Dzieci Kindertransportu). Pomnik stoi na Hope Square obok Liverpool Street Station. To miejsce stacji końcowej dla Kindertransportów, znane Frankowi Meisler z własnego doświadczenia. Rzeźba przedstawia grupkę żydowskich dzieci z niewielkim podręcznym bagażem oraz szynę kolejową symbolizującą podróż w nieznane. Za pracę tę otrzymał nagrodę “Freedom of the City of London”.
  • Drugi - w Berlinie. Odsłonięty w 2008 r. przy dworcu Friedrichstrasse. Tytuł: “Züge in das Leben - Züge in den Tod” (Pociągi do życia - pociągi do śmierci). Przedstawia dwie grupy dzieci na torach - mniejszą i większą. Ta mniej liczna grupa jedzie na Zachód - ku ocaleniu. Liczniejsza - na Wschód, do hitlerowskich obozów zagłady.
  • Trzeci - w Gdańsku. Odsłonięty w 2009 r. jest zwieńczeniem cyklu. Tytuł: “Kindertransport - odjazd”. Figury dzieci czekających na pociąg w Gdańsku to te same postaci, które wysiadają na dworcu w Londynie. To początek drogi ku ocaleniu, ale zarazem pożegnanie z domem rodzinnym i utrata bliskich.
  • Czwarty - w Rotterdamie, w dzielnicy Hoek van Holland. Odsłonięty w grudniu 2011 r. Tytuł: "Kindertransport - Channel Crossing to Life“ (Kindertransport - Kanał prowadzący do życia).
  • Piąty - w Hamburgu, przed stacją Hamburg Dammtor. Tytuł: "Kindertransport - Der letzte Abschied" (Kindertransport - Ostatnie pożegnanie). Odsłonięty w maju 2015 r. przez burmistrza Olafa Scholza, który w całości sfinansował pomnik.

 

Zgiełk czasu, który przeminie

- Frank wcale nie był pewny, czy taki pomnik powinien być w Gdańsku, czy jest tutaj potrzebny - wspomina Miłosława Borzyszkowska-Szewczyk. - Miejsc z których wyjeżdżały kindertransporty było przecież wiele. Powiedziałam mu, że tak, że właśnie w Gdańsku jest miejsce dla tego pomnika.

Cały cykl był dla Franka czymś bardzo osobistym. Od kiedy jednak rzeźba “Kindertransport - odjazd” stanęła w Gdańsku, całe dzieło nabrało charakteru jawnie autobiograficznego. Tak, jakby jedna z figur przedstawiała małego syna Meislerów. Frank przyjechał do Gdańska na uroczyste odsłonięcie pomnika. Był maj.

Prawie dokładnie osiem lat później, pewnego czerwcowego poranka, do pomnika podszedł wysportowany 31-latek, mieszkaniec powiatu wejherowskiego. Był podpity i w towarzystwie kolegów. Włożył sporo wysiłku, by wyrwać z pomnika figurę chłopca. Fotografowali się z nią - zabawa musiała być przednia. Monitoring pomógł znaleźć sprawcę. Pomnik naprawiono.

- Frank bardzo przeżył ten incydent - opowiada Miłosława Borzyszkowska-Szewczyk. - Prosił mnie żebym sprawdziła czy pomnik dobrze naprawiono, czy jest zadbany, czyszczony. Wysyłałam mu zdjęcia.

 

Prezydent Adamowicz stoi po lewej, na prawo od niego stoją kolejno trzy kobiety. Nad ich głowami, na ścianie budynku widać ciemnozieloną tablicę o owalnym kształcie, na której trzyma się jeszcze niezerwana czerwona wstęga
Lipiec 2018 roku: prezydent Paweł Adamowicz, żona i córki Franka Meislera odsłaniają tablicę pamiątkową, poświęconą artyście - znajduje się ona na ścianie kamienicy u zbiegu ul. Długiej i Tkackiej, gdzie mieszkał do lata 1939 roku. Na prawo od prezydenta Adamowicza stoją: Lucie Feighan, Michal Meisler-Yehuda i Marit Meisler-Barr
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

 

Czym było zachowanie 31-latka spod Wejherowa? Aktem pospolitego wandalizmu? Przejawem antysemityzmu? We Franku Meislerze ożyły wspomnienia. Polskie Gimnazjum w Wolnym Mieście Gdańsku to nie była dla niego prosta historia, choć w swojej książce ten rozdział zatytułował nawet chyba z dozą czułości: “Mała Polska na Zaroślaku”. Miał jedenaście lat, gdy w 1936 r. po raz pierwszy przekroczył mury tej szkoły. Język polski znał słabo, podstawowych słów uczył się na korepetycjach w czasie wakacji. Konflikty narodowościowe w Wolnym Mieście Gdańsku narastały pośród dorosłych, ale i dzieci żyły w tej zatrutej złymi emocjami atmosferze. I oto żydowski chłopiec stanął pośród polskich uczniów. Mówił ledwo-ledwo, a do tego Żyd. Dostał “za swoje” nie raz. Żeby się bronić, zaczął nosić nóż. Dali mu spokój.

- Bał się polskiego antysemityzmu, ten strach wyniósł z dzieciństwa - mówi Miłosława Borzyszkowska-Szewczyk. - W szkole przyjaźniło się z nim tylko dwoje dzieci z kaszubskich rodzin. “Bubi” Szerszewski i Ewa, w której się podkochiwał. “Bubi” tak naprawdę nazywał się Joachim Gierszewski. Nigdy potem się nie spotkali.

W lutym 2018 roku Frank zadzwonił do Miłosławy Borzyszkowskiej-Szewczyk, by dowiedzieć się o co tak naprawdę chodzi z tą pisowską nowelizacją ustawy o IPN. Był to temat, który wzbudził w Izraelu duże emocje. Gdy Frank wysłuchał odpowiedzi, skwitował całą sprawę krótko i najwyraźniej z ulgą: “To tylko zgiełk czasu, który przeminie”.

 

Roman Daszczyńskiwww.gdansk.plroman.daszczynski@gdansk.pl
Roman Daszczyński - najnowsze
Roman Daszczyńskiwww.gdansk.plroman.daszczynski@gdansk.pl
Roman Daszczyński - najnowsze