PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Dziś - sprawdzian 6-klasisty. Komentujemy tzw. przecieki

Dziś - sprawdzian 6-klasisty. Komentujemy tzw. przecieki
W całej Polsce odbywa się dziś - wtorek, 5 kwietnia - sprawdzian szóstoklasisty. Wyjątkowy, bo ostatni. Za rok, za sprawą ministerialnej decyzji, już takiego sprawdzianu nie będzie. Nie będzie przy okazji nerwówki, jak poradzić sobie z jego zdawaniem.

Co dalej szóstoklasisto? Najlepsi poradzą sobie bez problemu, słabszych - warto wspierać w uczciwy sposób.
Co dalej szóstoklasisto? Najlepsi poradzą sobie bez problemu, słabszych - warto wspierać w uczciwy sposób.
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Przeczytałam właśnie na jednym z portali, że pojawiły się przecieki zadań na sprawdzian szóstoklasisty „ale nie wiadomo, czy są prawdziwe”. To ja od razu powiem - na pewno nie są prawdziwe, bo od lat w sezonie egzaminów pojawiają się „pewne” tematy i rzekomo wykradzione z sejfów zadania z arkuszy egzaminacyjnych. Zdający rozwiązują je z pomocą kolegów, rodziców, przyjaciół rodziców i wujaszka Google, przepisują rozwiązania na coraz bardziej wymyślne ściągawki i … okazuje się, że znów była to kaczka dziennikarska albo czyjś wygłup. Tyle roboty na nic!

I tylko gdzieś przy okazji umykają nam kwestie znacznie ważniejsze. Po pierwsze: nasze podejście do zdawania egzaminów, jakichkolwiek. Kochający rodzice gotowi są narazić się na kłopoty i wydatki, byle ułatwić dzieciom życie. Wiem, nie wszyscy. Ale strasznie ich dużo. Tych wiecznie spanikowanych, szukających dróg na skróty, uczących swoje dzieci od najmłodszych lat, że nie jest ważne, co się umie, tylko czy potrafi się kombinować. Może lewe zaświadczenie o dysleksji czy dyskalkulii, może sprytny system łączności, żeby zdający dostał rozwiązanie zadań egzaminacyjnych od kogoś z zewnątrz. A może banalne ściąganie od lepszych kolegów - wszystkie chwyty są dozwolone. Dlatego gdy czytam o „przeciekach” zadań na sprawdzian szóstoklasisty, który ma charakter wyłącznie diagnostyczny, służy rozpoznaniu mocnych i słabych stron dziecka i ewentualnemu uzupełnieniu braków - to szlag mnie trafia. Naprawdę tego chcemy uczyć nasze dzieci?

Po drugie: dzieci poszłyby pewnie na sprawdzian odrobinę przejęte, ale nie przerażone, gdyby w domu panował spokój a rodzice nie podkręcali niepotrzebnie atmosfery. „Ucz się bo oblejesz!”, „zawalisz egzamin, zobaczysz!”, „nic z ciebie nie będzie” – takie teksty słyszą często 12-latki, więc umierają ze strachu przed sprawdzianem, w trakcie i po. A wystarczyłoby powiedzieć: “Powodzenia Kochanie, trzymam kciuki, nie martw się cokolwiek się wydarzy”.

Dobra wiadomość jest taka, że za rok o tej porze nikt nie będzie się martwił sprawdzianem szóstoklasisty, bo odbywa się on po raz ostatni. Choć - czy ja wiem, czy to naprawdę dobra wiadomość?