Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

Dramat Lechii - bez medalu i europejskich pucharów, choć z Legią w Warszawie na remis

Lechia dzielnie stawiła czoła faworyzowanej Legii w Warszawie. Remis 0:0 - jak się okazało już po zakończeniu meczu - pozwolił stołecznej drużynie na obronę tytułu mistrza Polski i wyrzucił gdańszczan poza burtę europejskich pucharów. Wszystko z powodu wyniku, jaki padł w Białymstoku, gdzie Jagiellonia zremisowała z Lechem 2:2.

Dramat Lechii - bez medalu i europejskich pucharów, choć z Legią w Warszawie na remis
A
A
data publikacji: 04 czerwca 2017 r.

Marco Paixao walczy o piłkę
Marco Paixao walczy o piłkę
fot. Jacek Szymański/www.gdansk.pl

To gorzkie chwile dla Gdańska. Lechia w decydującej - mistrzowskiej - fazie rozgrywek nie tylko nie przegrała żadnego z siedmiu meczów, ale nie straciła nawet gola. Cztery spotkania wygrała, trzy zremisowała. Stosunek bramek 11:0 dla biało-zielonych.

W Warszawie, w niedzielę 4 czerwca, Lechia grała z Legią dobry mecz. Bardzo wyrównana była pierwsza połowa. Posiadanie piłki - 50 na 50 proc. Kotłowało się nie raz pod jedną i drugą bramką, ale żadna z drużyn... nie oddała celnego strzału. W niecelnych uderzeniach prowadziła Legia 6:3.

W drugiej połowie Legia miała przewagę, ale wyglądało na to, że gdańszczanie starają się wymęczyć i uśpić legionistów, by w końcówce zdobyć decydującą bramkę.

Czerwona kartka dla Sławomira Peszko
Czerwona kartka dla Sławomira Peszko
fot. Jacek Szymański/www.gdansk.pl

Od 69. minuty Lechia nie mogła wiele zrobić, poza obroną wyniku 0:0. Wszystko przez błąd Sławomira Peszko, który za faul dostał czerwoną kartkę i musiał zejść z boiska. Jak do tego doszło? Padał deszcz, murawa była śliska. Legia prowadziła akcję prawym skrzydłem. Peszko chciał zastopować pędzącego z piłką najlepszego piłkarza warszawskiej drużyny, Vadisa Odjidja-Ofoe. Gdańszczanin wszedł wślizgiem, ale fatalnie: nie sięgnął piłki, natomiast wyciągniętą do przodu nogą - a ściślej, kołkami buta - uderzył w piszczel legionisty, tuż nad stawem skokowym. Bardzo niebezpieczne zagranie, które mogło spowodować poważną kontuzję! Peszko zasłużenie dostał czerwoną kartkę.

Jeszcze wtedy Lech prowadził z Jagiellonią w Białymstoku 2:0, co przy remisie w Warszawie dawało Lechii trzecią lokatę w ligowej tabeli i upragnione miejsce w eliminacjach Pucharu Europy.

Jednak w 87. minucie wynik w Białymstoku zmienił się na 2:2 - najgorszy z możliwych dla Lechii. Gdańszczanie znaleźli się na czwartym miejscu w ligowej tabeli, bez prawa do gry w pucharach.

Osłabiona Lechia po czerwonej kartce dla Peszki miała jedną jedyną szansę strzelecką. W 71. minucie na bramkę Legii pognał osamotniony Marco Paixao. Spychało go kilku obrońców, ale gdańszczanin i tak zdołał wbiec w pole karne Legii i oddał dość mocny strzał po ziemi. Bramkarz warszawskiej drużyny Arkadiusz Malarz zdołał zatrzymać piłkę ręką, ale niewiele brakowało, by padła bramka dla biało-zielonych.

Legia przeważała, jednak gola nie była w stanie zdobyć - w dużej mierze dzięki dobrej postawie obrony gdańszczan i świetnemu Dusanowi Kuciakowi w bramce.

Po końcowym gwizdku w Warszawie zarówno piłkarze Legii, jak i Lechii, stali jeszcze na boisku w niepewności. W Białymstoku sędzia był zmuszony przedłużyć mecz. Bramka na 3:2 dla Jagielloni odbierałaby mistrzostwo Polski Legii i dawała Lechii start w pucharach.

Gdy po sześciu minutach okazało się, że w Białymstoku padł jednak remis - na warszawskim boisku i trybunach zapanowała euforia gospodarzy. Legia zdobyła tytuł mistrza Polski.

Zawodnicy Lechii zeszli z boiska ze spuszczonymi głowami.

Było blisko, nawet bardzo blisko. Ale niestety skończyło się na czwartym miejscu. Trzecie pozycja z 1956 roku to nadal najlepsze miejsce Lechii w historii
Było blisko, nawet bardzo blisko. Ale niestety skończyło się na czwartym miejscu. Trzecie pozycja z 1956 roku to nadal najlepsze miejsce Lechii w historii
fot. Jacek Szymański/www.gdansk.pl

- Mecz był szalenie trudny, ale już nie myślę o tym, bo po całym sezonie mamy to, co sobie założyliśmy: jesteśmy na pierwszym miejscu - powiedział po meczu Jacek Magiera, trener Legii.

Co dalej w Lechii? Jeśli gdański klub w nowym sezonie będzie grał tak, jak w fazie mistrzowskiej - może za rok sięgnąć nawet po pierwsze miejsce w kraju. Z Dusanem Kuciakiem w bramce i wzmocnionym atakiem jest to na pewno realne.

Po meczu wywiadu telewizji Canal+ udzielił Sebastian Mila, który potwierdził, że następny sezon będzie jego ostatnim w karierze.

- I bardzo chcę, by Lechia się dobrze zapisała w nowym sezonie - powiedział Mila. - Teraz wszyscy przechodzimy trudne chwile.  

Legia Warszawa – Lechia Gdańsk 0:0

Żółte kartki: Moulin, Hlousek - Maloca, Sławczew, Haraslin

Czerwona kartka: Peszko (69.)

Legia: Malarz – Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hlousek – Guilherme, Kopczyński, Moulin, Odjidja-Ofoe, Nagy (84. Hamalainen) – Radović

Lechia: Kuciak – Haraslin, Maloca, Vitoria, Wawrzyniak – Krasić (90. Kuświk), Borysiuk, Sławczew, Wolski (75. Nunes), Peszko – M. Paixao (88. Flavio Paixao)


Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora