Dlaczego prokurator i CBA wypuścili deweloperów, którzy rzekomo skorumpowali prezydenta Gdańska?

Agenci CBA na polecenie Prokuratury Krajowej zatrzymali dwóch deweloperów, którzy rzekomo mieli skorumpować prezydenta Gdańska na kwotę ok. 400 tys. zł. Deweloperom postawiono zarzuty i zaraz… puszczono ich do domów. - To przecież w głowie się nie mieści, żeby przy tak poważnym przestępstwie, jakim byłaby czynna korupcja o znacznej wartości, wypuścić na wolność sprawców - mówi renomowany gdański adwokat Roman Nowosielski.

Dlaczego prokurator i CBA wypuścili deweloperów, którzy rzekomo skorumpowali prezydenta Gdańska?
A
A
data publikacji: 20 sierpnia 2018 r.
Prezydent Paweł Adamowicz lubi mawiać, że gdyby rzeczywiście był przestępcą, minister Ziobro i PiS już dawno wywieźliby go 'na Sybir'
Prezydent Paweł Adamowicz lubi mawiać, że gdyby rzeczywiście był przestępcą, minister Ziobro i PiS już dawno wywieźliby go 'na Sybir'
Krzysztof Mystkowski/KFP

Informację o postawieniu deweloperom zarzutów jako pierwsi podali w poniedziałek, 20 sierpnia, na portalu internetowym dwaj reporterzy RMF FM Marek Balawajder i Krzysztof Zasada. Według ich relacji, sprawa ma związek z kupnem przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza kilku mieszkań na jednym z osiedli w Jelitkowie. Prezydent miał je nabyć po zaniżonej cenie. Prokuratura Krajowa potwierdziła reporterom RMF FM, że CBA na polecenie dolnośląskiego wydziału Prokuratury Krajowej zatrzymało dwóch mężczyzn pod zarzutem korupcji znacznej wartości "osoby pełniącej funkcję publiczną".

Jak podają dziennikarze RMF FM, “zatrzymani to szefowie firm deweloperskich, które inwestowały na terenie Trójmiasta. Chodzi o atrakcyjnie położone osiedle w Gdańsku Jelitkowie. Biznesmeni po zatrzymaniu usłyszeli zarzuty tak zwanej czynnej korupcji o znacznej wartości - dokładnie mieli sprzedać trzy mieszkania Adamowiczowi i jego rodzinie po cenach o kilka tysięcy niższych za metr niż dla innych klientów. Według prokuratury, był to nieuzasadniony upust wart blisko 400 tysięcy złotych”.

Z jednej strony reporterzy RMF FM stwierdzają, że jest to “przełom w sprawie prezydenta Gdańska". Z drugiej jednak, dwa akapity dalej, ci sami dziennikarze piszą, że: “Sytuacja jest nieco kuriozalna - przedsiębiorcy usłyszeli zarzuty, a samego Adamowicza, który miał przyjąć łapówkę, nawet nie wezwano do prokuratury. Według naszych informacji śledczy mogą mieć problemy z udowodnieniem, że prezydent Gdańska kupił tanie mieszkania, a w zamian podjął decyzje korzystne dla deweloperów. Chodzi o zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego. Biznesmeni po postawieniu zarzutów wyszli na wolność. Będziemy sprawdzać, dlaczego przy rzekomo tak poważnych zarzutach i rozwojowym śledztwie nie zostali aresztowani” - czytamy w relacji RMF FM.

Portal gdansk.pl poprosił renomowanego adwokata, Roman Nowosielskiego, o komentarz do całej sytuacji.

- To przecież w głowie się nie mieści, żeby przy tak poważnym przestępstwie, jakim byłaby czynna korupcja o znacznej wartości, wypuścić na wolność sprawców, którzy zostali zatrzymani - mówi mec. Nowosielski. - Dlaczego CBA z prokuratorem nie zamknęli tych deweloperów? Bo musieliby najpierw zanieść wniosek aresztowy do sądu, a tam by się okazało, że żadnych dowodów przeciwko tym ludziom nie mają. Ośmieszyli by się przed sądem i narazili na poważne konsekwencje finansowe, bo ci deweloperzy mieliby podstawę, aby wytoczyć prokuraturze cywilny proces o naruszenie dóbr osobistych. W grę wchodziłoby odszkodowanie rzędu nawet kilkuset tysięcy złotych, bo przecież bezpodstawnie zrobiono z tych ludzi przestępców. Prokurator wybrał więc wariant karkołomny: mimo, że rzekome przestępstwo jest ciężkiego kalibru, postawił deweloperom zarzuty i zaraz wypuścił ich na wolność. Śledztwo toczy się dalej i nikt nie może prokuraturze udowodnić prawdopodobnego nadużycia. To jest prawniczy skandal, po prostu perfidia, ale najwyraźniej nie o standardy prawa tutaj chodzi. Każdy, kto ma pojęcie o systemie prawnym, rozumie, że w tym przypadku prokuratura i CBA wykonały ruch, który ma głównie skutki polityczne. Do wyborców poszedł komunikat, że ten Adamowicz ma jednak coś na sumieniu. A co konkretnie? Ano konkretów nie ma, są jedynie insynuacje, i śledczy doskonale o tym wiedzą.

PREZYDENT PAWEŁ ADAMOWICZ SKOMENTOWAŁ SPRAWĘ NA SWOIM FACEBOOKU:

Jeżeli informacja podana przez RMF jest prawdziwa, to mamy najlepszą ilustrację do czego obecnej władzy było potrzebne polityczne podporządkowanie Prokuratury i dlaczego z taką determinacją walczy o podporządkowanie sobie sądów nie bacząc nawet na zapisy Konstytucji.

Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że sprawa rzekomej korupcji była już przedmiotem wnikliwego badania przez Prokuraturę, która chyba trzy lata temu ją umorzyła nie dopatrując się jakichkolwiek danych uzasadniających, że przestępstwo zostało popełnione.

Obecnie po bez mała trzech latach od umorzenia, uzależniona od Ministra Sprawiedliwości Prokuratura wyciągnęła inne wnioski. Czyżby więc miało to być tzw. odgrzewanie kotletów, żeby mnie zdyskredytować?

Nie przyjąłem od kogokolwiek jakiejkolwiek korzyści majątkowej, ani też nikt takiej korzyści mi nie oferował. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że aktywność prokuratury nie jest przypadkowa i może mieć bardzo ścisły związek ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi, w których jak Państwo wiedzą zamierzam ubiegać się ponownie o prezydenturę Miasta Gdańska. Wierzę jednak, że niezależnie od działań prokuratury, gdańszczanie w sposób obiektywny ocenią moje dotychczasowe dokonania i przy urnie wyborczej podejmą niezależną decyzję, która będzie najlepsza dla Gdańska.

Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora