PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE
Debiut BioBazaru. Czego szuka świadomy konsument?
Debiut BioBazaru. Czego szuka świadomy konsument?
W Gdańsku zadebiutował pierwszy na Wybrzeżu BioBazar - targ, na którym można kupować wyłącznie produkty żywnościowe i kosmetyczne z certyfikatami ekologicznymi. Będzie się odbywał co sobota w Młodym Mieście, na terenach postoczniowych.

Wielu gdańskich klientów przyszło na zakupy z dziećmi.
Wielu gdańskich klientów przyszło na zakupy z dziećmi.
Jerzy Pinkas

Wśród klientów pierwszego BioBazaru było dużo ludzi młodych, wiele osób przyszło z dziećmi. Tak jak pani Dorota z Przymorza z synkiem Jasiem.

- Zazwyczaj robimy zakupy na Zielonym Rynku, który jest blisko z naszego domu - mówi. - Tutaj przyszliśmy poszukać odmiany. Staramy się ze względu na dziecko jeść zdrowo, kupować wartościowe produkty, chociaż ja i mąż mieliśmy taki pomysł na życie już wcześniej, jeszcze przed pojawieniem się Jasia. Teraz po prostu się tego trzymamy.

Joanna Żuchlińska z BioBazaru przyznaje, że wielu klientów poszukuje eko-żywności ze względów zdrowotnych, z uwagi np. na alergie pokarmowe swoich dzieci.

Dorota i Jaś przyjechali na BioBazar z Przymorza.
Dorota i Jaś przyjechali na BioBazar z Przymorza.
Jerzy Pinkas

Takich właśnie bio-wędlin i bio-drobiu szukała pani Joanna, która ze swoim mężem Dawidem (śmiał się, że żona przyciągnęła go tu siłą), niespełna roczną córeczką Aniką i trzyletnim synkiem Józiem mieszka na Olszynce.

- Niedawno u naszej córeczki zauważyliśmy pod skórą małe grudki. Jak się okazało, wywołało je mięso kurczaka, któremu w masowej hodowli podaje się hormony, m.in. wzrostu - mówi pani Joanna. - To był dla nas moment przebudzenia. Uznaliśmy, że musimy zacząć eliminować z naszego jadłospisu jedzenie sklepowe, bo widocznie nam szkodzi. Córeczce to na szczęście przejdzie, ale w jej ciele wciąż jest zbyt dużo tych hormonów.

Rodzina wraca na Olszynkę z ekologicznymi warzywami i mięsem, głównie dla dzieci.

- Ceny nie pozwalają nam jeszcze przestawić całej rodziny na ekologiczne jedzenie. Nie jest może bardzo drogo, ale jednak kosztuje to nieco więcej niż w sklepie, więc musimy na razie ten nasz budżet dobrze planować - dodaje Joanna.

Dawid, Joanna, Józio i Anika przyjechali z Olszynki.
Dawid, Joanna, Józio i Anika przyjechali z Olszynki.
Jerzy Pinkas


By nie truć ludzi

Na BioBazarze jest jak na dobrym ryneczku. Bez pośpiechu, w przyjaznej atmosferze - dobrze jest uciąć sobie ze sprzedawcami pogawędkę na różne tematy. Na przykład na stoisko masarni Rolmięs z Łabiszyna pod Bydgoszczą można dowiedzieć się nie tylko jak poznać dobre mięso, ale i… dobre jajka.

- Jak pani kupi jajko w hipermarkecie i ubije je na talerzyku, będzie ładne, żółte, ale wypiek wyjdzie blady, szary, nawet siny - tłumaczy Ryszard Gordon. - Jajko ekologiczne surowe też jest żółte, ale się okazuje, że wypiek z niego dostał pięknego koloru. Z mięsem jest tak samo. Ja wiem, że człowiek kupuje oczyma. I co widzi? Z jednego kilograma mięśnia masarnia potrafi zrobić trzy kilo i wizualnie na przekroju jest mięso. Ale to nieprawda. Nieprawda i jeszcze raz nieprawda! W ekologii z jednego kilograma wychodzi 85 deko, czyli nawet woda naturalna, która jest w mięśniach, po obróbce ucieka. Robimy na przykład kabanosy - z kilograma mięsa zostaje 60 deko. Nie potrzeba dodawać już żadnej chemii, bo w tej tkance nie ma wody i produkt może leżeć rok, dwa, nawet trzy. Mamy tę satysfakcję, że nie trujemy ludzi. Wyrabiamy coś wspaniałego dla konsumenta świadomego, który umie czytać etykiety.

Ryszard Gordon, sprzedawca - chętnie mówił o ekologicznym mięsie i jajkach.
Ryszard Gordon, sprzedawca - chętnie mówił o ekologicznym mięsie i jajkach.
Jerzy Pinkas

Zdrowie i ciekawość

Pani Maria, mieszkanka dzielnicy Chełm, ciągnie pełną siatkę. Chętnie pokazuje, co tam ma.

- Kupiłam jajka, przede wszystkim chleb bezglutenowy, jabłuszka na soki, szukam jeszcze marchwi na soki, ale jest jej bardzo mało - zauważa. - Ceny są właściwie porównywalne z tymi w sklepach ze zdrową żywnością, ale wszystko jest świeże i na pewno jakościowo lepsze niż z hipermarketu.

Z Brzeźna przyjechali pani Danuta i pan Sławomir. - Staramy się zdrowo odżywiać, ale przyszliśmy głównie z ciekawości - mówią. - Używamy w kuchni dobrych produktów, a zakupy najczęściej robię na Gdańskim Bazarze Natury w Olivii, chociaż wiem, że tam nie wszyscy sprzedający mają certyfikaty ekologiczne. Jesteśmy ciekawi wszelkich nowości. Nawet w podróży, gdzieś w głębi Polski, też staramy się zobaczyć takie ciekawe miejsca jak to.

Właściwie to ja wyciągam męża z domu - śmieje się Danuta, a mąż nie zaprzecza.

Danuta i Sławomir, mieszkańcy Brzeźna.
Danuta i Sławomir, mieszkańcy Brzeźna.
Jerzy Pinkas

Takie imprezy handlowe są dobrą okazją do nawiązania “eko-znajomości”. Z panią Danutą mawiamy się na kontakt przez Facebooka i spotkanie na następnym BioBazarze.

BioBazar będzie się odbywał cyklicznie w każdą sobotę w godz. 8.00-16.00. Specjalny bazar z produktami na Boże Narodzenie odbędzie się wyjątkowo w środę, 23 grudnia, od 10.00 do 18.00. Do hali na terenie Młodego Miasta na terenach postoczniowych podjeżdżamy od strony ul. ks. Popiełuszki.


Nie tylko BioBazar

Poza tradycyjnymi targowiskami na Przymorzu, we Wrzeszczu i przy ul. Elbląskiej, w Gdańsku jest już kilka miejsc, do których jeden-dwa razy w tygodniu zjeżdżają rolnicy z Kaszub, Kociewia, Żuław. To na przykład Gdański Bazar Natury z żywnością regionalną, odbywający się w hali Olivia w czwartki i soboty, albo bazar Bo Ze Wsi w oliwskim Domu Zarazy (najbliższy 23 grudnia).

Od 12 grudnia 2015 r. mieszkańcom południowych dzielnic Gdańska najbliżej będzie do BioBazaru, który po Mazowszu i Śląsku próbuje zdobyć Pomorskie.

BioBazar charakteryzuje się tym, że wszyscy sprzedawcy muszą wylegitymować się certyfikatem produkcji ekologicznej. Nabywcy wszystkich produktów - czy to spożywczych, czy kosmetycznych - mają gwarancję, że kupione towary są eko, bez zbędnych chemicznych dodatków i ulepszaczy.

Na pierwszym BioBazarze można było kupić owoce i warzywa, przetwory, gotowe wyroby  garmażeryjne i cukiernicze, pieczywo, sery (też kozie i owcze), mięso i wędliny, kawę brazylijską, a nawet greckie oliwki i produkty z kuchni portugalskiej. Wszystko ekologiczne.


Chemia i cała reszta

Na czym polega produkcja ekologiczna, tłumaczy Damian Darowski, właściciel firmy BioLogico, który do Gdańska przyjechał z Nysy w województwie opolskim. Specjalizuje się w sprzedaży owoców suszonych i produktów sypkich: płatków zbożowych, mąki, ryżu, warzyw strączkowów.

- Dużo klientów mówi, że cała ta ekologia jest podejrzana, bo co to za różnica: bio czy nie bio. A jest ogromna różnica. Przede wszystkim do uprawy nie są używane pestycydy, sztuczne nawozy, cała ta chemia - objaśnia pan Damian. - W produktach ekologicznych nie ma konserwantów ani całej tablicy Mendelejewa, są po postu takie, jak natura je stworzyła. W opakowaniu widzimy tylko to, co w nim naprawdę jest, nie ma w środku żadnych niespodzianek.

Pieczę nad “brakiem niespodzianek” sprawują instytucje certyfikujące. Kontrolują, czy na pewno produkt został kupiony od rolnika, którego gospodarstwo jest certyfikowane ekologicznie. Firma Damiana Darowskiego też ma taki certyfikat i też jest kontrolowana, dzięki czemu certyfikacja żywności jest regularnie potwierdzana.



Zobacz także:

BioBazar w stoczni. Debiut targów zdrowej żywności