Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

Czy poziom wody w zbiornikach retencyjnych był monitorowany? Wyjaśnienia Gdańskich Melioracji

Tradycyjne urządzenia pomiarowe, takie jak łaty wodowskazowe i bolce poziomu wód, są podstawowymi i zgodnymi z przepisami narzędziami pozwalającymi określać poziom wody w zbiornikach retencyjnych w Gdańsku - twierdzą Gdańskie Melioracje. Tylko w przypadku zbiorników zlewni Potoku Strzyża dodatkowo zainstalowano automatyczne urządzenia pomiaru poziomu wody. Działają one dopiero od dwóch lat, wciąż są w fazie testów a przede wszystkim - według informacji GM - to pierwszy taki system w Polsce.

Czy poziom wody w zbiornikach retencyjnych był monitorowany? Wyjaśnienia Gdańskich Melioracji
A
A
data publikacji: 23 sierpnia 2016 r.

Szef spółki Gdańskie Melioracje, Andrzej Chudziak, podkreśla, że każdy zbiornik retencyjny posiada tzw. znaki wodne
Szef spółki Gdańskie Melioracje, Andrzej Chudziak, podkreśla, że każdy zbiornik retencyjny posiada tzw. znaki wodne
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Czy poziom wody w zbiornikach retencyjnych był monitorowany podczas ulewy, która przeszła nad Gdańskiem w dniach 14-15 lipca 2016 roku? O tym, jakie to miało lub mogło mieć znaczenie podczas opadów deszczu wyjaśnia Andrzej Chudziak, dyrektor spółki Gdańskie Melioracje.

"Zbiorniki GSO wyposażone są w urządzenia pomiarowe, takie jak: łaty wodowskazowe, bolce poziomu wód, a w przypadku zbiorników zlewni Potoku Strzyża posiadają dodatkowo automatyczne urządzenia pomiaru poziomu wody w zbiorniku. Zbiorniki retencyjne są projektowane i eksploatowane zgodnie z następującymi zasadami:

- w okresie bez opadów, woda w zbiorniku utrzymywana jest na stałym poziomie wyznaczonym przez koronę przelewu, który nie jest regulowany,

- po wystąpieniu opadu, który jest mniejszy lub równy opadowi przyjętemu w obliczeniach zbiornika (opad miarodajny) poziom wody podnosi się aż osiąga wartość maksymalną (Max PP) i następuje odpływ ze zbiornika, który osiąga swoje maksimum mieszczące się w korycie potoku poniżej zbiornika,

- po wystąpieniu opadu, który jest większy od opadu miarodajnego poziom wody w zbiorniku podnosi się aż osiągnie poziom przelewu awaryjnego, wtedy odpływ wody ze zbiornika przekracza możliwości koryta odpływowego poniżej zbiornika i możliwe są lokalne podtopienia,

- po wystąpieniu opadu katastrofalnego takiego (który wystąpił 14-15 lipca b.r.) poziom wody w zbiorniku pomimo działania wszystkich przelewów (łącznie z awaryjnym) osiąga poziom korony zapory czołowej zbiornika i następuje spływ po skarpie zapory, powodując jej rozmycie i niekontrolowany odpływ ze zbiornika czyli jego zniszczenie,

- w okresie bez opadów zbiorniki są okresowo opróżniane w celach eksploatacyjnych (usuwanie nagromadzonych osadów), a do tego celu wykorzystuje się upusty denne, o niewielkiej przepustowości. Proces obniżania poziomu wody w zbiorniku nie może być zbyt gwałtowny, gdyż może to wpłynąć negatywnie na stateczność skarp obwałowań zbiorników. Wysokie wartości odpływów ze zbiornika nie są również zalecane ze względu na erozję dna i skarp potoków poniżej zbiornika. Czas opróżniania typowego zbiornika retencyjnego o pojemności kilkudziesięciu tysięcy m3 trwa 5-7 dób."


Zbiornik retencyjny - Górne Młyny
Zbiornik retencyjny - Górne Młyny
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Wyjaśnienia dyr. Chudziaka odnoszą się m.in. do artykułu "Nie monitorowano ilości wody zrzucanej przed i w czasie lipcowej powodzi", który we wtorek rano, 23 sierpnia, ukazał się na portalu internetowym trojmiasto.pl. Czytamy w nim m.in.: 

Dimitris Skuras, dyrektor ds. technicznych w Gdańskich Melioracjach, przyznał, że pięć uszkodzonych zbiorników retencyjnych nie posiadało instalacji do pomiaru stanu wody. Czy prawidłowo zatem opróżniano zbiorniki - Orłowska II, Subisława, Bytowska, Dolne Młyny na wypadek nadejścia fali powodziowej? Wygląda na to, że melioranci robili to na oko.

Urzędnicy nie przedstawili żadnego dowodu na to, że dobrze przygotowali zbiorniki do przyjęcia fali powodziowej.

Z dużym prawdopodobieństwem należy stwierdzić, że zbiorników bez urządzeń do pomiarów stanu wód w Gdańsku jest więcej. Brakuje nawet zwykłych listew mierzących głębokość wody - tzw. wodowskazów, nie wspominając o elektronicznych odpowiednikach tych urządzeń.


Natychmiast po ukazaniu się powyższego artykułu prezydent Paweł Adamowicz nakazał zwołanie posiedzenia zarządu i rady radzorczej Gdańskich Melioracji, w celu wyjaśnienia postawionych zarzutów.

W związku z opublikowaną na jednym z portali odpowiedzią udzieloną przez dyrektora ds. technicznych Gdańskich Melioracji Sp. z o.o. Prezydent Miasta Gdańska zwołał na 23 sierpnia 2016 r. na godz. 8.00 w trybie pilnym Zarząd i Radę Nadzorczą Gdańskich Melioracji.

Z udzielonej bowiem przez dyrektora informacji wynikało, że albo prezes Melioracji wprowadził w błąd prezydenta, albo dyrektor ds. technicznych wprowadził w błąd opinię publiczną.

Na polecenie Prezydenta Miasta Gdańska Rada Nadzorcza Gdańskich Melioracji ma przeanalizować sytuację i podjąć ewentualne decyzje, natomiast wszystkie niejasności mają być przeanalizowane i podane, w postaci pełnej i rzetelnej informacji do opinii publicznej.


Andrzej Chudziak wyjaśnia także do czego służą łaty wodowskazowe i automatyczne stacje pomiarowe stanów wody oraz jakie znaczenie ma prognoza pogody. 

"Urządzenia pomiarowe (łaty wodowskazowe) służą do kontroli stanu wody w zbiorniku w okresach normalnej eksploatacji czyli do wystąpienia opadów mniejszych niż katastrofalne. Charakterystyka zlewni na terenie GSO jest zbliżona do zlewni na terenach górskich (bardzo duże spadki) co wiąże się z krótkimi czasami koncentracji odpływów (kilkadziesiąt minut do maksimum 2-3 godz.). Oznacza to, że jakakolwiek reakcja służb eksploatacyjnych na wystąpienie opadu katastrofalnego jest bardzo ograniczona i sprowadza się jedynie do utrzymywania drożności urządzeń piętrząco-upustowych. Opróżnianie wyprzedzające zbiornika można dokonywać jedynie poprzez upusty denne, których działanie opisano powyżej, jednak jedynie wtedy gdy dysponujemy wystarczającą ilością czasu.

Automatyczne stacje pomiarowe stanów wody w zbiornikach oraz w potokach służą jedynie do gromadzenia danych w celu kalibracji modelu numerycznego zlewni. Modele te, po ich wdrożeniu, będą służyć do wykonywania obliczeń symulacyjnych związanych np. z postępującą urbanizacją (uszczelnianiem) zlewni. Monitorowanie stanów i przepływów nie służy do sterowania zbiornikami i zapobiegania podtopieniom w przypadku opadów katastrofalnych.

Informacje o prognozach wysokości opadów, które wystąpiły w dniu 14-15 lipca b.r. były dostępne z wyprzedzeniem jedynie kilku godzin i podawały dużo mniejsze wartości (50mm, następnie 90mm) od tych, które rzeczywiście były potem notowane (160mm). Na podstawie analizy statystycznej można wnioskować, że opad ten posiada okres powtarzalności 500 lat (czyli może pojawiać się razem z opadami wyższymi z prawdopodobieństwem p=0.2%.)

Gdyby bardziej precyzyjne prognozy były możliwe do uzyskania z wyprzedzeniem kilku dni, umożliwiłoby to szersze przygotowania zbiorników i odbiorników na nadejście fali powodziowej. W sytuacji opadu katastrofalnego, jaki miał miejsce w połowie lipca, nawet całkowite opróżnienie wszystkich zbiorników nie zapobiegłoby podtopieniom."



-
oprac. KG (0)
www.gdansk.pl
-
oprac. KG (0)
www.gdansk.pl