Czy leci z nami pilot? Kto wie, jaka Lechia wyjdzie na sobotni mecz z Lubinem?

W sobotę, 30 września, o godz. 15.30, Adam Owen zadebiutuje jako trener Lechii Gdańsk. Będzie to też jego pierwszy mecz z życiu w roli pierwszego trenera. Dotąd odpowiadał za przygotowanie fizyczne bądź drużyny młodzieżowe. Jaki to będzie debiut?

Czy leci z nami pilot? Kto wie, jaka Lechia wyjdzie na sobotni mecz z Lubinem?
A
A
data publikacji: 29 września 2017 r.

Trójpodział władzy: dyrektor sportowy Piotr Nowak, prezes klubu Adam Mandziara i trener Adam Owen. Czy wyglądają na ludzi, którzy się dogadują?
Trójpodział władzy: dyrektor sportowy Piotr Nowak, prezes klubu Adam Mandziara i trener Adam Owen. Czy wyglądają na ludzi, którzy się dogadują?
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

W zeszłym sezonie zapowiadało się na pasjonujący film akcji z bohaterami, suspensem i wielkim zwycięstwem po ostrej walce. Teraz jest zupełnie inaczej.

Dwa cytaty. Pierwszy z Przeglądu Sportowego:

“Jest gorzej niż myśleliśmy. Lechia z premedytacją staje się poletkiem doświadczalnym, choć trudno dociec, czemu takie doświadczenia mają służyć – chyba tylko testowaniu wytrzymałości psychicznej fanów biało-zielonych. Granica została przesunięta i aż strach pomyśleć, jaki będzie pomysł na CV kolejnego nowego trenera zatrudnionego w Polsce.”

Drugi z portalu Weszło:

“Działasz w piłce jako dyrektor sportowy, magazynier, pompowacz piłek, księgowy, groundsman, menadżer powierzchni płaskiej korytarza? Czujesz się wypalony i chciałbyś spróbować sił na stanowisku pierwszego trenera seniorskiej drużyny? Teraz masz szansę! Karuzela trenerska Ekstraklasy przyjmuje zgłoszenia. Po działaczu Jozaku w Legii mamy trenera przygotowania fizycznego, Adama Owena, który przejmuje lejce w Lechii.”

Niestety. Kiedy ostatni raz czytaliśmy słowa chwalące Lechię za cokolwiek. Najlepiej za grę, za wygrany w świetnym stylu mecz, za taktykę, waleczność? Kiedy chwalono zarząd, prezesa, za ich przemyślane decyzje i ciekawe transfery?

Najgorsze jest to, że klub, który miał się długoplanowo rozwijać, miał się wzmacniać, stawać się potęgą, teraz musi zaczynać od resetu, od zera. Cały plan, dobrze wyglądający na papierze i w teorii, w praktyce wziął w łeb.

Kto w Lechii rządzi? Kto odpowiada za drużynę? Za taktykę? Za wizerunek? Za filozofię? Za finanse? Prezes? Piotr Nowak? Adam Owen? Właściciel? Zarząd? Rada drużyny? Kibice z młyna?

Jest jeden jedyny sposób, żeby zapomnieć o tych pytaniach, przeciąć wszelkie spekulacje i uzdrowić tę sytuację, chorą z perspektywy kibiców angażujących swój czas, pieniądze i emocje w ukochaną drużynę.

Co zrobić? Zacząć wygrywać, strzelać bramki, ustabilizować obronę, ogarnąć środek pola. Piąć się w górę w tabeli.

W piłce, jak wiadomo, koniec końców, rzeczy dzieją się, na szczęście, na murawie. Fascynujące są szatnie piłkarzy, trybuny, gabinety prezesów, sale konferencyjne, skauting, VAR, boiska treningowe. To wszystko dodaje smaku temu sportowi. Ale koniec końców liczy się 90 minut plus czas doliczony na zielonej murawie, ograniczonej białymi liniami.

Lechia ma więc szansę zacząć odbudowywać swoją popsutą reputację. W sobotę o godz. 15.30 w meczu z drugim w tabeli ekstraklasy Zagłębiem Lubin.

So, Mr. Adam Owen, show us what you can do!



oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl