Chełm. Wydali 800 tys. zł na obiekty sportowe [WIDEO]

Miasto zafundowało podstawówce na gdańskim Chełmie znakomity kompleks obiektów sportowych. Nauczyciele, uczniowie i rodzice zgodnie mówią, że to spełnienie ich marzeń. Szkoła na uroczystość otwarcia zaprosiła nawet orkiestrę Morskiego Oddziału Straży Granicznej.

Chełm. Wydali 800 tys. zł na obiekty sportowe [WIDEO]
A
A
data publikacji: 12 maja 2016 r.

Dzieciom chęci do ćwiczeń nie brakuje. Nowe obiekty sportowe mogą tylko dodać im zapału.
Dzieciom chęci do ćwiczeń nie brakuje. Nowe obiekty sportowe mogą tylko dodać im zapału.
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

To już 79. oddane do użytku boisko z realizowanego od lat przez władze samorządowe Gdańska programu modernizacji bazy sportowej szkół. W tym przypadku chodzi jednak o dużo więcej niż boisko.

Jeszcze w październiku 2015 r. dzieciaki w Szkole Podstawowej nr. 47 przy ul. Reformackiej ścigały się po żużlowej bieżni. Boisko porastała kępkami byle jaka, zachwaszczona trawa. Wokół stały wielkie stare topole - dorośli patrzyli na nie z niepokojem, czy przy silniejszych podmuchach wiatru dzieciakom nie spadnie na głowy jakaś oberwana gałąź.

Od środy, 11 maja, szkoła ma jeden z najlepszych obiektów sportowych w Gdańsku. Właściwie kompleks obiektów sportowych. Pośrodku są tartanowe boiska otoczone wysokim ogrodzeniem. Wokół bieżnia - również tartanowa - dwa tory na 200 m. Jeden z długich boków bieżni rozszerzony jest o dwa tory, co daje dodatkowe miejsce do pojedynków sprinterskich. Jest też gdzie uprawiać rzut kulą.

- Rewelacja! - cieszy się Kinga Bulińska, nauczycielka wychowania fizycznego. - Nie tylko dla szkoły. Dla całej dzielnicy, dla dzieci i dorosłych, którzy też mogą tu uprawiać sport po lekcjach. Nasza szkoła jest w Gdańsku jedną z najmocniejszych w lekkiej atletyce. Teraz dzieciaki mają dodatkowy impuls. Będziemy organizować zawody sportowe.


Czas zasłużonych oklasków

Barbara Deptała, w szkole pracuje od ćwierć wieku, dyrektorką jest od 7 lat.

- To spełnienie marzeń całej naszej społeczności - mówi dyr. Deptała. - Przez kilka miesięcy mieliśmy tu plac budowy, a dzieci każdego dnia rano patrzyły przez okna, żeby zobaczyć, co nowego zrobili panowie robotnicy.

Właściwie obiekt przerósł marzenia. Najpierw miały tu być po prostu nowe przyszkolne boiska, jakich wiele wybudowały samorządowe władze Gdańska w ostatnich latach. Jednak któregoś dnia na oględziny przyjechał Włodzimierz Bartosiewicz, dyrektor naczelny Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska. Miejsce zrobiło na nim duże wrażenia. Piękny płaski teren na skraju wzgórza morenowego, osłonięty od ulicy gmachem szkoły. Bartosiewicz stał się rzecznikiem rozszerzenia inwestycji. Wybudowano nie tylko obiekty do zajęć sportowych, ale też trybunę z ławkami dla widowni i chodniki z betonowej kostki. Teren ogrodzono. Miasto wydało na ten projekt 800 tys. zł.
 

Barbara Deptała, dyrektor SP 47 w Gdańsku: - Spełniły się nasze marzenia.
Barbara Deptała, dyrektor SP 47 w Gdańsku: - Spełniły się nasze marzenia.
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Tak więc w dniu otwarcia było bardzo uroczyście. Honorowi goście mieli przygotowane krzesła na płycie boiska. Orkiestra grała i szła marszowo po tej 200-metrowej bieżni. Dzieci szły za orkiestrą, niektóre niosły różnokolorowe koła olimpijskie, żeby podkreślić rangę wydarzenia. Następnie 620 uczniów i uczennic ustawiło się klasami wokół bieżni. Dzień był ciepły, więc każda klasa ubrana była jednolicie w białe koszulki i ciemne spodnie. Na głowach dzieci miały czapki z daszkiem - każda klasa w innym kolorze.

Dyr. Deptała wyczytywała kolejnych gości i dziękowała im. Długa lista: prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, przewodniczący Rady Miasta Gdańska Bogdan Oleszek, dyr. Bartosiewicz, radny miejski Marek Bumblis - szczególnie zaangażowany w pomoc szkole. Był też m.in. mistrz olimpijski Leszek Blanik i dwaj reprezentanci Polski w wioślarstwie, którzy pojadą na olimpiadę.

Na widowni siedzieli rodzice, ponad 100 osób. Po każdym nazwisku bili mocne brawa.

- W imieniu społeczności szkolnej i społeczności dzielnicy Chełm chciałabym bardzo podziękować prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi i wszystkim, którzy do tej wspaniałej inwestycji się przyczynili - mówiła Anna Rożek, przewodnicząca rady Rodziców SP 47.

- Ładnie powiedziała, a miała taką tremę - komentowały między sobą mamy siedzące na trybunach.


Toczyć zwycięski bój

Na uroczystości miał być też pan Artur Piotrowski, który 50 lat temu budował pierwsze boisko “czterdziestki siódemki”. Mieszka po sąsiedzku, z okna swojego domu widzi każdy dzień życia szkoły. Niestety nie przyszedł na uroczystość, a może po prostu ze skromności nie zgłosił, że jest wśród publiczności. Szkoda - bo pani dyrektor chciała mu podziękować. Tamto boisko, choć zdewastowało się z czasem, przez pół wieku dobrze służyło przecież dwóm pokoleniom.

- Mam dobrą wiadomość - mówił do zebranych prezydent Adamowicz. - Szkoła będzie w najbliższym czasie termomodernizowana. Ze swojej strony wyrażam życzenie i nadzieję, że ten obiekt sportowy będzie udostępniony nie tylko uczniom, ale wszystkim dorosłym, aby mogli swoją cielesność rozwijać.

- Już grają - odpowiedziała dyr. Deptała.
 

Kinga Bulińska, nauczycielka wuefu: - Jesteśmy uskrzydleni.
Kinga Bulińska, nauczycielka wuefu: - Jesteśmy uskrzydleni.
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Dyrekcja szkoły zdecydowała, że nie będzie nakładać pod tym względem żadnych ograniczeń. Przy szkole od dawna działa z sukcesami w amatorskiej piłce siatkowej 16-osobowa drużyna złożona z rodziców. Teren jest monitorowany przez kamery. Nieopodal nowych obiektów sportowych od zeszłego roku funkcjonuje siłownia “pod chmurką”. W tej okolicy wszyscy się znają. Incydentów chuligańskich praktycznie nie ma - raz coś drobnego się zdarzyło, ale monitoring pozwolił ustalić sprawców i wyjaśnić całe zajście.

W czasie środowej uroczystości na płycie boiska był napis: Jestem aktywny. Jestem z Gdańska”. Na ogrodzeniu boiska na dużej planszy wywieszono hasło Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego: “Rzeczą istotną nie jest zwyciężać, lecz umieć toczyć zwycięski bój”.

Dzieci dały przed gośćmi popis sprawności fizycznej. Były gimnastyczki, karatecy i cheerleaderki. Było co i kogo oklaskiwać.

- Jesteśmy uskrzydleni - mówi Kinga Bulińska, nauczycielka z 20-letnim stażem.




Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora