Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

Boże Narodzenie z dala od kraju. Opowiadają gdańszczanie

Gdańszczanie rozsiani po świecie mówią o swoich świątecznych tęsknotach, a także o różnicach w obchodzeniu Bożego Narodzenia w Polsce i w kraju, w którym teraz żyją.

Boże Narodzenie z dala od kraju. Opowiadają gdańszczanie
A
A
data publikacji: 25 grudnia 2015 r.

Yarra Valley - święty Mikołaj nadjeżdża wozem australijskiej straży pożarnej.
Yarra Valley - święty Mikołaj nadjeżdża wozem australijskiej straży pożarnej.
Ula Faulkner

Australia: Ula Faulkner

Ula Faulkner (z domu Lorenc) wyjechała do Australii z rodzicami i trójką rodzeństwa jako jedenastolatka. To było na początku lat 90-tych. Mieszka w miasteczku Yarra Valley niedaleko Melbourne, razem z mężem Cameronem i dwiema córeczkami Lilką i Ericą.

To czego najbardziej brakuje mi w Australii to “przedłużenie” mojej rodziny z Gdańska, choć jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nasze powiązania uległy zmianie od czasu kiedy byłam dzieckiem i uczestniczyłam w wigiliach z babcią, ciociami i kuzynami. Dziadkowie odeszli, a dzieci moich kuzynów wniosły nowe życie do rodziny...

W Australii Wigilię spędzamy w najbliższym gronie zasiadając do niej po mszy świętej dla dzieci, ale w Boże Narodzenie nie zapominamy także o przyjaciołach poznanych przez lata życia tutaj. Traktujemy ich jak rodzinę i również oni, obok rodziców, moich sióstr i brata spędzają z nami okołoświąteczny czas. Spotykamy się na wspólnych posiłkach, razem też idziemy na koncert kolęd organizowany na boisku w Yarra Valley.

Jedzenie w Australii jest najlepsze na świecie. Możemy kupić wszystko, co jest potrzebne by przygotować tradycyjne polskie dania. Mamy tu polskie delikatesy, w których nie brak rzeczy przypominających nasze dzieciństwo (np. krówki, chrzan, delicje, grzybki w occie). W australijsko-polskim wigilijnym menu obok śledzi i sałatki na stole są również pomidory ze świeżą bazylią (prosto z ogrodu) czy oliwki. Rok temu jedliśmy curry przygotowane przez narzeczoną mojego brata, która pochodzi ze Sri Lanki. Na deser jest makowiec, pierniczki (nasze dzieci i ich ojcowie uwielbiają dzień pieczenia i dekoracji!), sernik, ale także czereśnie i jagody (bo właśnie trwa sezon na te owoce). Do tego jeszcze lody. Zawsze też upewniamy się, że mamy zapas dobrego australijskiego wina i porządnej polskiej wódki na święta.

Problemem jest temperatura. Apetytu nie zawsze wystarcza na “wielkie świąteczne jedzenie” kiedy na dworzu jest 35-40 stopni ciepła.

Po Wigilii mieliśmy zwyczaj dzwonić do babci w Gdańsku i wspaniale było czuć się wtedy częścią większej grupy. Tęsknimy za tymi rozmowami i wciąż śpiewamy starą polską kolędę, której nauczył nas dziadek, a my z siostrami przekazałyśmy ją naszym mężom i dzieciom - “Zagrzmiała, runęła w Betlejem ziemia”.

Połączyliśmy ze sobą polskie tradycje świąteczne, z tymi których doświadczyliśmy jako dzieci w Australii i z tymi, które wnieśli nasi partnerzy. Mój mąż Cameron zawsze chodził z rodzicami i babcią pod witrynę sklepu Myer w Melbourne, żeby zobaczyć świąteczną wystawę figurek. Teraz jeździmy pod ten sklep z naszymi dziewczynkami. Robiąc bożonarodzeniowe ciasto z jego rodzicami musimy je zawsze zamieszać i wypowiedzieć życzenie.

Dobosz i dwa piernikowe ludki życzą wesołych świąt z Australii. Od lewej: Erica, Cameron i Lilka Faulkner
Dobosz i dwa piernikowe ludki życzą wesołych świąt z Australii. Od lewej: Erica, Cameron i Lilka Faulkner
Ula Faulkner

W drugi dzień świąt idziemy na premierę filmową (wielu ludzi tak robi, żeby się ochłodzić, bo w kinach jest dobra klimatyzacja), albo wybieramy się na plażę.

Podsumowując - wydaje mi się, że to głównie mój mąż przejął zwyczaje ode mnie, bo bardzo mu się podobają i polubił polską kulturę. Kiedy z czegoś zrezygnuję, Cameron jest bardzo rozczarowany, bo teraz są to już nasze wspólne zwyczaje, a nie - moje. Wiem, że również i on chciałby spędzić Boże Narodzenie w Gdańsku, ale na pewno tęskniłby za australijskimi zwyczajami w tym czasie.

Ja chyba najbardziej tęskniłabym za przedświąteczną tradycją w Australii związaną ze strażakami. W dzień przed Wigilią Mikołaj jadąc wozem strażackim odwiedza miasteczka i rozwozi dzieciakom lizaki. Kochamy i szanujemy naszych strażaków, zwłaszcza że największe ryzyko pożarów w naszej okolicy występuje właśnie w okresie grudniowych świąt. Poprzez ten gest strażacy nawiązują kontakt z dzieciakami przypominając, że są po to by dbać o ich bezpieczeństwo, a poza tym - dzięki temu dzieci wiedzą, że strażacy pomagają Mikołajowi!


Hiszpania: Artur, Gosia i Julka Kucharscy

Mieszkają w Getafe koło Madrytu. Artur wyjechał do Hiszpanii w 2000 roku, Gosia dołączyła do niego rok później, Julka urodziła się już w Hiszpanii.

Bardzo chcielibyśmy być w święta w Polsce, ale podróż trzech osób z Madrytu do Gdańska jest dla nas zbyt droga. Pozwalamy sobie na przyjazd do kraju mniej więcej raz na dwa lata, ale wtedy zostajemy co najmniej miesiąc. W tym roku się nie udało. Tęsknimy za polskimi świętami, za ich atmosferą. Dla Hiszpanów Boże Narodzenie to tylko okazja do urządzenia imprezy rodzinnej, a dla nas to jednak święto przede wszystkim religijne.

Hiszpanie właściwie zaczynają świętować 22 grudnia, kiedy odbywa się największa na świecie loteria bożonarodzeniowa El Gordo de Navidad. Na losy składają się czasem nawet całe wioski, bo do rozdzielenia jest pula ponad dwóch miliardów euro!

Szefowie wszystkich firm jeszcze przed świętami obdarowują swoich pracowników koszami prezentowymi, których zawartość jest tym bogatsza, im bogatsze jest przedsiębiorstwo. Nie ma wyjątków, na Boże Narodzenie każdy dostaje prezent.

Artur, Gosia i Julka Kucharscy.
Artur, Gosia i Julka Kucharscy.
Archiwum rodzinne

Różnic jest jeszcze dużo. Hiszpanie obchodzą Boże Narodzenie tylko jednego dnia. Tak jak my urządzają wigilijną kolację, ale nie zachowują postu. Podają kurczaka w różnych postaciach, gambas a la plancha, czyli grillowane krewetki, a także inne owoce morza, chętnie popijają cydrem. O północy w kościołach odprawiana jest Misa de Gallo, odpowiednik naszej pasterki. Po mszy księża zapraszają wiernych na poczęstunek, składający się z wina, gorącej czekolady i tradycyjnych hiszpańskich słodyczy: turones i polvorones.

Różnimy się też w kwestii... prezentów. Hiszpańskie dzieci najbogatsze podarki dostają od Świętego Mikołaja w jego imieniny, czyli 6 grudnia, i w styczniu, kiedy wszystkich obdarowują Trzej Królowie.

Nasz córka na tym wygrywa, bo staramy się pielęgnować polskie zwyczaje, więc Julka dostaje trzy prezenty. Najważniejszy pod choinkę. A propos choinki, ta jest w hiszpańskich domach strojona już na początku grudnia i rozbierana 7 stycznia, po święcie Trzech Króli.

W naszym domu przygotowujemy tradycyjną polską Wigilię. Dziś nie ma już problemu z kupnem typowo polskich produktów, bo w prawie każdym większym hiszpańskim mieście jest polski sklep. Jest taki i w Getafe. Można w nim dostać prawie wszystko, co jest potrzebne do wigilijnej kolacji, na przykład kiszoną kapustę. Grzyby zbieramy i suszymy sami jesienią. Nie mamy dużej konkurencji wśród Hiszpanów, ale za pozwolenie na zbieranie prawdziwków trzeba zapłacić ok. 10 euro. No i najpierw trzeba się trochę naszukać tych lasów, bo w pobliżu Madrytu o nie trudno. Na stole są więc uszka w barszczu i pierogi z kapustą i grzybami, które robimy sami, jest ryba smażona i w galarecie, a Julka kilka dni przed świętami piecze pierniczki. Jeśli czegoś nam zabraknie, zawsze możemy liczyć na rodzinę w Polsce. W tym roku dostaliśmy paczkę od babci z Polski ­ z opłatkiem, świąteczną świeczką, siankiem, słodyczami dla wnuczki i oczywiście przyprawami do piernika.


Irlandia: Sylwia Cybulska

10 lat temu wyjechała z Gdańska do Irlandii. Mieszka w Dublinie. Od tego czasu tylko raz spędziła Boże Narodzenie w rodzinnym mieście, choć bywa tu raz lub dwa razy do roku.

Mimo, że nie jestem osoba praktykująca i niespecjalnie przywiązuję wagę do świąt Bożego Narodzenia, nie podoba mi się to, że w ostatnich latach święta te zostały bardzo skomercjalizowane i mocno zatraciły swój wymiar duchowy.

Lubię spędzać święta w różnych miejscach. Dwa lata temu czas świąteczno - noworoczny spędziłam pomiędzy Amsterdamem, Bruges i Antwerpią.

W tym roku Boże Narodzenie zaplanowałam w Budapeszcie. Po dość intensywnym roku będzie to dla mnie czas relaksu i regeneracji sił, jadę tam z koleżanką. Codziennie zamierzamy korzystać z łaźni i masażu, podziwiać zabytki i oczywiście delektować się kuchnią węgierską. Będą to moje ostatnie panieńskie święta, w przyszłym roku wychodzę za mąż i narzeczony zgodził się na ten wyjazd. On jest bardziej rodzinny i pojedzie do swoich rodziców, a ja lubię podróżować

Niemniej jednak bardzo sobie cenię polską tradycję i na pewno będzie mi brakować polskiej Wigilii z barszczem z uszkami i pierogami z kapusta …mniam. Za karpiem jednak nie tęsknię.

W Irlandii przygotowania do świąt są mniej więcej tak samo szalone jak w Polsce - tak samo dużo jedzenia i napitków przygotowanych przez panie domu. W Wigilię wszyscy idą do pubu gdzie spotykają się z rodziną i znajomymi, składają sobie życzenia, po czym wszyscy jeszcze przed północą wracają do swoich domów.

Bad Ass Christmas - serdeczne życzenia świąteczne od dublińskiego pubu
Bad Ass Christmas - serdeczne życzenia świąteczne od dublińskiego pubu
Sylwia Cybulska

Świętowanie na zielonej wyspie rozpoczyna się 25 grudnia od porannej mszy. Po południu rodzina siada do obiadu podczas którego podaje się indyka faszerowanego (tzw. "stuffing") mielonym chlebem z ziołami, do tego brukselka i oczywiście "spuds" czyli ziemniaki oraz inne warzywa (np. marchewka). W irlandzkich rodzinach które znam, mieszkających blisko portów rybackich i mających dostęp do świeżych ryb na przystawkę przygotowuje się "seafood" (krewetki, kraby, muszle albo tylko koktajl krewetkowy). Na serwowany jest "christmas pudding", bardzo specyficzne danie z suszonych owoców z dodatkiem przypraw korzennych i brandy. Muszę przyznać, że nie przepadam za tą pozycją w tutejszym świątecznym menu.

Po obiedzie, popijając irlandzką whisky, rozpakowuje się prezenty. Drugi dzień świąt to już czas odpoczynku i relaksu oraz odwiedzania lub przyjmowania wizyt krewnych.

Współpraca: Ludmiła Kucharska

-
Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora
-
Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora