Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

Blisko 10 tysięcy osób w Gdańsku przeciw niszczeniu demokracji [OPIS]

Czwartkowy wieczór w Gdańsku dał dowody, że Jarosław Kaczyński jest jednak geniuszem-cudotwórcą. Któż inny byłby w stanie sprawić, aby 10-tysięczny tłum skandował słowa poparcia dla sędziów, adwokatów i radców prawnych? Prokuratorów uhonorowano minutą ciszy, “bo w tych czasach to jest trudny zawód” - wszystkich “prócz jednego” i choć nie padło nazwisko, oczywistością było, że chodzi o prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę.

Blisko 10 tysięcy osób w Gdańsku przeciw niszczeniu demokracji [OPIS]
A
A
data publikacji: 21 lipca 2017 r.

W czwartek 20 lipca pod Sąd Okręgowy w Gdańsku przyszło protestować blisko 10 tysięcy osób
W czwartek 20 lipca pod Sąd Okręgowy w Gdańsku przyszło protestować blisko 10 tysięcy osób
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

To był już czwarty wieczór manifestacji pod Sądem Okręgowym w Gdańsku i na pewno nie ostatni. Uczestnicy umówili się na piątek, 21 lipca, o godzinie 21 w tym samym miejscu.

W sobotę o godzinie 14. ma odbyć się wielka manifestacja na Placu Solidarności, pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców.

Czwartek był jak dotąd rekordowy pod każdym względem. Ludzi przyszło tak dużo, że zajęli nie tylko chodniki, ale i bardzo szeroką, bo czteropasmową, jezdnię ul. Nowe Ogrody oraz biegnące środkiem torowisko tramwajowe. Naprzeciwko gmachu sądu jest Szpital Wojewódzki - nawet karetki pogotowia musiały sobie torować drogę wśród tłumu, wolno jadąc na sygnale.


Czwarty dzień protestu. Tłum przed gdańskim Sądem Okręgowym [FILM I ZDJĘCIA]

Blisko 10 tysięcy osób w różnym wieku - ze świeczkami, zniczami i flagami. Zaskakująco dużo młodzieży. Wszyscy po to, by zamanifestować niezgodę na łamanie Konstytucji RP i niszczenie fundamentów demokracji przez Prawo i Sprawiedliwość. Trochę pewnie też po to, by pokazać że Gdańsk jest solidarny ze stolicą (tam zebrało się blisko 100 tysięcy manifestujących) i setką innych miast w Polsce, gdzie zorganizowano manifestacje. Na Długich Ogrodach skandowano m.in. “Gdańsk - Warszawa, wspólna sprawa!”.

Bezpośrednim impulsem do masowych manifestacji było przegłosowanie w Sejmie trzech ustaw, które oddają sądownictwo w ręce partii rządzącej.

- Od dziś nie jesteśmy już w rodzinie państw zachodnich, gdzie zasada trójpodziału władzy jest rzeczą świętą - mówili przez mikrofon uczestnicy. - Kaczyński cofnął nas do peerelu! Jesteśmy teraz tam, gdzie Białoruś! Marzy mu się Turcja Erdogana!


Mecenas Orlikowska pokazuje bohaterkę

Było wyjątkowo dużo emocji.

Salwa śmiechu - gdy Krzysztof Skiba zapytał zebranych, czy wiedzą które z polskich powstań było największą klęską. I zaraz sam sobie odpowiedział: - Powstanie PiS-u! 

Powszechne rozbawienie, gdy jeden z gości relacjonował, jak w Warszawie policja próbowała mu udowodnić, że udział w niedawnym proteście przeciwko kolejnej miesięcznicy smoleńskiej był de facto zakłócaniem uroczystości religijnej.

- Czyście kiedyś widzieli taką procesję, gdzie zamiast monstrancji pod baldachimem jest napis “Smoleńsk pamiętamy”!?!? Albo na przykład feretron pierwszy, zaraz za baldachimem, z napisem “Jarek zwyciężaj!”. A następny feretron nie z Jezusem Zmartwychwstałym, tylko “PiS Tczew”! Jaki to ma związek z sędziami? Ano taki, że gdy mam nadzieję zarzuty mi już policja postawi, i prokuratura, i trafię do tego budynku, to jeśli będą tam ci sędziowie, mogę liczyć że ocenią mnie sprawiedliwie. Jak? To się okaże! Natomiast, tak myślę, że jeżeli my przegramy naszą sprawę, i wtedy stanę przed sądem, nie będę już mógł liczyć na sprawiedliwy proces!


Tłum był tak duży, że nie mieścił się na chodnikach po obu stronach ul. Nowe Ogrody i zalał szeroką jezdnię
Tłum był tak duży, że nie mieścił się na chodnikach po obu stronach ul. Nowe Ogrody i zalał szeroką jezdnię
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Było też duże poruszenie - gdy zasłużona adwokat Romana Orlikowska-Wrońska (broniąca w procesach politycznych lat osiemdziesiątych) wyznała, że po 36 latach od stanu wojennego odszukała w piwnicy świecę, którą wówczas paliła na manifestacjach przeciwko partyjno-wojskowej dyktaturze Jaruzelskiego.

Gdy ogłoszono, że wśród manifestujących jest Danuta Wałęsowa - tłum zaczął skandować: "Lech Wałęsa!". A także: "So-li-dar-ność! So-li-dar-ność! So-li-dar-ność!" - i najwyraźniej nie chodziło o nazwę jednego ze związków zawodowych.

Były też łzy w oczach niejednej osoby, gdy mec. Orlikowska-Wrońska pokazała zebranym teczkę z aktami procesu politycznego z 1983 r.

- Broniłam wówczas bardzo młodej dziewczyny, Ireny Tabeau, która pomimo choroby była uwięziona i odbywała karę pozbawienia wolności w potwornych warunkach - mówiła mec. Orlikowska-Wrońska. - To była wielka bohaterka! Walczyła o demokrację! Proszę państwa ona dzisiaj tutaj jest! Po 36 latach! Irenko, pokaż się gdzie jesteś, bo wiem, że jesteś!

Pośród tłumu uniosła się ręka.

Zebrani zaczęli bić brawo i skandować: “Dziękujemy! Dziękujemy! Dziękujemy!”.


Pierwsi na narodowej liście hańby

Wśród uczestników po raz pierwszy oficjalnie byli sędziowie (na wezwanie podniosło się kilkadziesiąt rąk), adwokaci i radcy prawni. Nie zabrakło mec. Dariusza Strzeleckiego, dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku, który na początku kariery zawodowej w latach '80 miał dość nacisków w procesach politycznych i z tego powodu zmienił zawód - przeszedł do palestry. 

Mecenas Marek Kanawka: - Nie wierzcie, gdy mówią, że gdański sąd to jest stajnia augiasza, że pracują tutaj ludzie niemoralni. Doskonale wiemy, jakimi są ludźmi, jakimi są prawnikami i w jaki sposób podejmując decyzje na sali sądowej, decydując o czyimś losie, o czyimś majątku, o czyimś pójściu lub niepójściu do więzienia, jaki mają przed sobą problem. Najłatwiej (ludziom PiS - przyp. red), wiedząc, że nie poniesie żadnej konsekwencji, opluć, nazwać kogoś bez umiaru złodziejem, kłamcą, a najlepiej jeszcze komuchem, mającym coś wspólnego z esbecją… Proszę państwa: nie ma takiej możliwości, żeby ci ludzie w ten sposób ubliżali naszym sędziom, naszym kolegom z którymi codziennie, na co dzień się spotykamy. Dziękuję Państwu, że tutaj przyszliście, dziękuję za to poparcie i myślę, że każdego dnia pokażemy tym ludziom, którzy zaufali tym pisowcom, że to nie jest prawda! Że (to tylko) banda kilku osób pozwala sobie rujnować kraj!

Tłum skandował: “Je-steśmy z wami! Je-steśmy z wami! Je-steśmy z wami”!


Prezydent Sopotu Jacek Karnowski i mec. Romana Orlikowska-Wrońska ze świecą ze stanu wojennego, która teraz znowu się przydaje
Prezydent Sopotu Jacek Karnowski i mec. Romana Orlikowska-Wrońska ze świecą ze stanu wojennego, która teraz znowu się przydaje
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Wśród przemawiających był. prezydent Gdańska Paweł Adamowicz: - Myślę, że jest to początek nowej rewolucji solidarnościowej! Drodzy Państwo powstała już lista “misiewiczów”. Czas aby zacząć tworzyć narodową listę hańby! W każdej gminie, w każdym powiecie, w każdym mieście, w każdym województwie zacznijmy sporządzać listę hańby narodowej. Dzisiaj, 20 lipca, o godzinie piętnastej, pojawiło się tam pierwsze - niestety - kilkaset nazwisk. Z województwa naszego, naszego okręgu wyborczego, na listę hańby dzisiaj zapisaliśmy: Tadeusz Cymański, Jan Kilian ze Starogardu Gdańskiego, niestety z Gdańska - profesor Akademii Medycznej Grzegorz Raczak! Minister poseł Jarosław Sellin! Poseł i wiceminister Kazimierz Smoliński!

Przy każdym nazwisku wśród manifestujących podnosiła się nieprzyjazna wrzawa.

Prezydent Adamowicz kontynuował: - Słowa i czyny będą spisane! Niech się nie wydaje tym posłom…

Dalej trudno było cokolwiek usłyszeć, ponieważ tłum zaczął potężnie skandować: “Hań-ba! Hań-ba! Hań-ba! Hań-ba!”.

Gdy Paweł Adamowicz podkreślił, że teraz toczy się m.in. walka o to, by PiS przestali popierać ci, którzy z powodu słabości czy komformizmu poszli za Jarosławem Kaczyńskim - uczestnicy manifestacji zaczęli skandować pod adresem prezydenta Gdyni: "Gdzie jest Szczurek!?".


Czy Adrian może być Andrzejem

Cel tych manifestacji? Powstrzymać antydemokratyczne i antyeuropejskie szaleństwo Kaczyńskiego i jego ludzi. Jedyną szansą by nowe pisowskie ustawy nie weszły w życie jest weto prezydenta RP Andrzeja Dudy, który przez wielu nazywany jest Adrianem - jak żałosna postać z satyrycznego programu “Ucho prezesa”.

W czwartek wieczorem na Długich Ogrodach kilka razy skandowano “Pań-stwo prawa, nie Jaro-sława!” i “Pol-ska wolna! Euro-pejska!”.

Zachęcano prezydenta Andrzeja Dudę, by zgodnie z przysięgą jaką składał na Konstytucję RP - dodając jeszcze “Tak mi dopomóż Bóg” - stał się w końcu nie bezwolnym notariuszem PiS-u, ale rzeczywistym obrońcą Konstytucji.


Od lewej: mec. Romana Orlikowska-Wrońska, mec. Marek Kanawka, prezydent Paweł Adamowicz i prezydent Jacek Karnowski
Od lewej: mec. Romana Orlikowska-Wrońska, mec. Marek Kanawka, prezydent Paweł Adamowicz i prezydent Jacek Karnowski
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

“Nie bój się Jarka! Nie bój się Jarka! Nie bój się Jarka!” - skandował tłum w Gdańsku.

A także: “Chcemy weta! Chcemy weta! Chcemy weta!”.

Była też jednak niewiara, że “Adriana stać na bycie Andrzejem” i gniew, gdy wielokrotnie zebrani skandowali: “Jak podpiszesz - będziesz siedział!”.

Przemawiający podczas manifestacji nie mieli złudzeń, że PiS ustąpi. “Czeka nas walka, czeka nas długa droga, ale zwyciężymy! Nie damy się wypchnąć z Europy”.

“Zwy-cię-żymy! Zwy-cię-żymy! Zwy-cię-żymy!” - potwierdzał tłum.

Jak zwykle, na zakończenie, uczestnicy zostawili swoje świeczki pod gmachem sądu na Długich Ogrodach. Zaczęli się rozchodzić po godzinie i czterdziestu minutach.


fot. Wojtek Jakubowski/Fotokombinat/KFP

fot. Wojtek Jakubowski/Fotokombinat/KFP


Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora