Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

Baby boom czy tsunami? Studenci apelują: zakładajmy rodziny

Studenci z Gdańska przygotowali kampanię społeczną DEMOgrafia. Chcą uświadomić Polakom, a zwłaszcza swoim rówieśnikom, że jest nas coraz mniej i że warto mieć dzieci - więcej niż dwoje.

Baby boom czy tsunami? Studenci apelują: zakładajmy rodziny
A
A
data publikacji: 18 marca 2016 r.

Od lewej: Jeremiasz Gabrych, Magdalena Szewczykowska i Krzysztof Malewicz apelują: Polska potrzebuje więcej dzieci.
Od lewej: Jeremiasz Gabrych, Magdalena Szewczykowska i Krzysztof Malewicz apelują: Polska potrzebuje więcej dzieci.
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

“Czy wiesz, że żeby zatrzymać nadchodzące srebrne tsunami, każdy z nas powinien mieć przynajmniej trójkę dzieci”? - przeczytać można na plakacie kampanii DEMOgrafia, które od kilku dni wyświetlane są na ekranach 50 uczelni w kilkunastu miastach w Polsce, a w ostatnim tygodniu marca pojawią się również na ulicach Trójmiasta i w gdyńskich pojazdach komunikacji miejskiej.

Srebrne tsunami to określenie wymyślone przez demografów jako opis zjawiska znacznego wzrostu grupy ludzi powyżej 50 roku życia w społeczeństwie, które jest skutkiem spadku urodzeń. Zjawisko to jest przeciwieństwem baby boom, z którym mieliśmy w Polsce do czynienia ostatnio w połowie lat 80-tych ubiegłego wieku.

500plus to za mało

Pomysł DEMOgrafii powstał w głowach grupy studentów Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Gdańskiego zrzeszonych w Kole Naukowym Efektywnych Rozwiązań Rynkowych. Autorkami dwóch plakatów promujących kampanię są Agnieszka Wyszyńska i Amal Al-Shahari - studentki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.

- Chcemy uświadomić Polakom, jak dramatyczny jest obecnie stan demografii w naszym kraju. Coraz częściej się o tym mówi, ale nie było dotąd jednolitej kampanii społecznej skupionej na tym zagadnieniu - tłumaczy Krzysztof Malewicz, szef projektu. - Jako studenci ekonomii chcieliśmy dotknąć problemu, który jest kluczowy dla przyszłości naszego kraju, zrobić coś dla polskiej gospodarki.

- Sam program 500plus nie zrobi wielkiej różnicy. Eksperci szacują, że obecny współczynnik dzietności w Polsce, który wynosi 1,3 może dzięki dodatkowym pieniądzom podskoczyć do “półtorej dziecka” na rodzinę. To wciąż za mało. Żeby odbywała się płynna zmiana pokoleniowa powinien wynieść przynajmniej 2,2 - dodaje Jeremiasz Gabrych.

Studenci przytaczają dane, które zebrali z różnych statystycznych opracowań i podczas rozmów z ekspertami, kiedy przygotowywali się do projektu. Serię infografik pokazujących następstwa obecnego stanu demografii umieścili na profilu kampanii na Facebooku.

Piszą m.in. o tym, że jeśli do 2060 r. nic się nie zmieni w zakresie dzietności w Polsce, system ubezpieczeń straci wydolność, bo na skutek zbyt małej kwoty składek wpływających od osób pracujących, nie będzie wystarczającej puli środków na wypłacanie emerytur.

- Wyniosą 40 proc. wynagrodzenia, albo mniej, w najczarniejszych scenariuszach nie będzie ich wcale - podkreśla Krzysztof Malewicz.

Żeby złamać stereotypy

Na stronie internetowej DEMOgrafii i na Facebooku przeczytać można także wywiady przeprowadzone przez autorów kampanii. Ich rozmówcami są zarówno matki i ojcowie, jak i bezdzietni dwudziestoparoletni.

- Przedstawiamy m.in. osobiste doświadczenia rodziców mówiących o tym, dlaczego warto mieć dzieci, a także opinie naszych rówieśników, którzy decyzję o założeniu rodziny mają jeszcze przed sobą - mówi Jeremiasz Gabrych. - Samo mówienie o tym, że sytuacja jest kiepska nie pomoże, przez to co robimy chcemy wpływać również na łamanie stereotypów.

Na przykład takich, że zdecydowana większość dzieci przychodzi na świat w rodzinach o niskim statusie społecznym. Tymczasem z danych zebranych przez twórców projektu wynika, że ponad 45 proc. wszystkich urodzeń w Polsce ma miejsce w rodzinach, w których matka i ojciec mają wyższe wykształcenie.

My będziemy mieć dzieci

A jakie jest osobiste zdanie twórców projektu na temat posiadania dzieci i czy wierzą, że postawa ich rówieśników może być bardziej prorodzinna niż obecnie i “uratować” statystyki?

- Do niedawna bycie absolwentem ekonomii nie gwarantowało dobrej pracy. Od kilku lat sytuacja zmienia się dynamicznie w Trójmieście i w całym kraju, jest coraz więcej możliwości zdobycia stabilnego zatrudnienia i w tym nasza nadzieja. Dzięki dobrej sytuacji na rynku pracy łatwiej podjąć decyzję o założeniu rodziny - uważa Jeremiasz Gabrych.

- Oczywiście, bezpieczeństwo finansowe przede wszystkim - przytakuje koledze Krzysztof Malewicz. - Trudno jednak powiedzieć, kiedy uda się je uzyskać. Wszystko “wyjdzie w praniu”.

Magdalena Szewczykowska uważa, że liczy się fakt, że wszyscy uczestnicy projektu planują założyć w przyszłości rodziny: - Znam wielu młodych ludzi, którzy kategorycznie nie zamierzają mieć dzieci. Mam nadzieję, że pokazując problem polskiej demografii na liczbach i mówiąc o tym, być może chociaż część osób przeciwnych posiadaniu potomstwa zmieni zdanie.

-
Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora
-
Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora