PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Skra – LOTOS Trefl 3:2. Wielka siatkówka

Po 140 minutach fantastycznej gry gdańscy siatkarze minimalnie ulegli mistrzom Polski, PGE Skrze Bełchatów. Żółto-czarni odwrócili losy meczu po dwóch przegranych setach, a w tie-breaku mieli nawet piłkę meczową

A
A

Po 140 minutach fantastycznej gry gdańscy siatkarze minimalnie ulegli mistrzom Polski, PGE Skrze Bełchatów. Żółto-czarni odwrócili losy meczu po dwóch przegranych setach, a w tie-breaku mieli nawet piłkę meczową.

PGE Skra mecz z LOTOSEM Treflem rozpoczęła bardzo mocną szóstką, z trzema mistrzami świata, w rezerwie pozostawiając m.in. Michała Winiarskiego. Już początek meczu pokazał, że spotkanie to nie będzie dla faworytów z Bełchatowa spacerkiem. Gdańszczanie znakomicie grali w obronie, wyprowadzali też skuteczne ataki.

Na pierwszą przerwę techniczną podopieczni Andrei Anastasiego zeszli z przewagą 3 punktów, która tuż po niej urosła do pięciu. Przy stanie 6:11 punkt zdobyli gospodarze, a później w pole zagrywki powędrował Nicolas Marechal. Atomowe i precyzyjne serwisy Francuza wyprowadziły jego zespół na prowadzenie i od tej pory aż do końca przewaga żadnej z drużyn nie była większa niż dwa punkty. Zagrywka wciąż była jednak potężną bronią PGE Skry i właśnie w ten sposób Mariusz Wlazły zakończył rozgrywanego na przewagi seta.

Atakujący bełchatowian błysnął serwisem również w drugiej partii, dzięki czemu po przerwie technicznej przewaga PGE Skry wynosiła 5 punktów. Ten dystans utrzymał się do końca. Gospodarze dalej bombardowali z serwisów i choć LOTOS Trefl radził sobie z przyjęciem coraz lepiej, to nie był w stanie zbliżyć się do mistrzów Polski.

Goście nie poddali się po dwóch przegranych partiach i na trzeciego seta wyszli jeszcze bardziej zmobilizowani. PGE Skra wprawdzie dwukrotnie odskakiwała na 3-4 punkty, ale LOTOS Trefl doprowadził do wyrównanej końcówki. Przy stanie 23:23 Wlazły obił gdański blok i podopieczni Miguela Angela Falaski mieli pierwszą i ostatnią w tym secie piłkę meczową. Później gdańszczanie nie wykorzystali czterech setboli. Dopiero w piątym podejściu Murphy Troy posłał asa z zagrywki, kończąc partię i przedłużając spotkanie.

Czwartego seta lepiej rozpoczęli bełchatowianie, którzy na pierwszą przerwę techniczną zeszli z prowadzeniem 8:7. Wtedy jednak gdańskim siatkarzom dwukrotnie udał się blok, Marco Falaschi dołożył punktową zagrywkę i LOTOS Trefl objął prowadzenie, którego nie oddał do końca seta. Gdańszczanie grali koncertowo, spychając mistrzów Polski do defensywy i konsekwentnie krocząc w kierunku tie-breaka. Trener PGE Skry prosił o przerwy i przeprowadzał zmiany, jednak nie przynosiło to efektu, a ostatni punkt na konto żółto-czarnych trafił po zepsutej zagrywce jednego z rezerwowych, Aleksy Brdjovicia.

W tie-breaku przewaga przechodziła z jednej strony na drugą, bo najpierw trzy punkty zdobyli gospodarze, a później po cztery gdańszczanie i znów podopieczni Falaski. Trzy punkty przewagi PGE Skra zachowała do stanu 12:9. Później ataki zepsuli Michał Winiarski i Facundo Conte, a gdański blok zatrzymał Wlazłego i po 130 minutach rywalizacja o zwycięstwo zaczęła się od początku. Atakujący bełchatowian zdobył 13. punkt, jednak dwa kolejne dzięki Bartoszowi Gawryszewskiemu trafiły na konto LOTOSU Trefla i goście mieli pierwszą piłkę meczową. Wtedy znowu skutecznie zaatakował Wlazły, a w kolejnej akcji Sebastian Schwarz, próbując przebić piłkę po rękach bloku, dotknął górnej taśmy. Gospodarze - za sprawą najlepszego gracza mistrzostw świata - zakończyli mecz już w pierwszej próbie. Wlazły otrzymał statuetkę MVP meczu. 

W drużynie LOTOSU Trefla na największe pochwały zasłużyli Murphy Troy, Bartosz Gawryszewski i Mateusz Mika. Amerykanin zdobył 25 punktów - tyle samo co Wlazły. Troy skutecznie atakował, sześć razy blokując rywali i notując dwa asy serwisowe. Gawryszewski do 10 punktów w ataku dołożył 4 bloki i 2 punktowe zagrywki, zdobywając ważne punkty w ważnych momentach. Mika pozytywnie przyjął ponad połowę kierowanych w niego zagrywek, atakując przy tym ze znakomitą, 65-proc. skutecznością i dokładając 2 bloki i asa.

Największą wartością tego meczu jest potwierdzenie klasy LOTOSU Trefla. Wydał bój drużynie z czterema mistrzami świata w składzie, najlepszej w Polsce i być może w Europie. Był o krok od wygranej.

Gdańszczanie zachowali trzecią pozycję w tabeli. Do drugiego zespołu, PGE Skry, tracą cztery punkty. Wyprzedzają czwarty Jastrzębski Węgiel o dwa punkty i piąty Transfer Bydgoszcz - o siedem.

Punkt stracony przez PGE Skrę pozwolił awansować na pierwsze miejsce drużynie Asseco Resovii. Rzeszowianie będą kolejnym rywalem LOTOSU Trefla, w niedzielę, 23 listopada, o godz. 18.00 w Gdynia Arena.

PGE Skra Bełchatów - LOTOS Trefl Gdańsk 3:2 (29:27, 25:19, 28:30, 19:25, 16:14)

PGE Skra: Wlazły (25), Kłos (9), Conte (17), Wrona (7), Uriarte (6), Marechal (14), Tille (libero) oraz Piechocki (libero), Lisinac (2), Brdjović, Winiarski (2), Muzaj.

LOTOS Trefl: Grzyb (6), Falaschi (2), Schwarz (8), Gawryszewski (16), Troy (25), Mika (18), Gacek (libero) oraz Stępień, Schulz.

MVP meczu: Mariusz Wlazły (PGE Skra).

Widzów: 2700.

Michał Rudnicki, k.g.