PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Siatkówka: niespodziewana klęska LOTOSU Trefla

Siatkarze LOTOSU Trefla przegrali w Ergo Arenie z przedostatnim w tabeli AZS Częstochowa 0:3. Trener Andrea Anastasi ostro skrytykował grę swoich zawodników.

A
A

Siatkarze LOTOSU Trefla przegrali w Ergo Arenie z przedostatnim w tabeli AZS Częstochowa 0:3. Trener Andrea Anastasi ostro skrytykował grę swoich zawodników.

Ktoś, kto w niedzielę przypadkowo zawitał do Ergo Areny, wiedząc tylko, że wicelider PlusLigi podejmuje 11. zespół w tabeli, musiałby pomyśleć, że w czołówce ligi plasuje się zespół w biało-zielonych strojach. Elementy, którymi w poprzednich meczach imponowali gdańszczanie - blok, poświęcenie, zespołowość, gra w obronie - w niedzielne popołudnie były atutami AZS.

Graczom LOTOSU Trefla kończenie ataków przychodziło z niezwykłym trudem, a swojego dnia nie miała żadna z nominalnych „armat” żółto-czarnych. Damian Schulz atakował ze skutecznością 30 procent, a Murphy Troy skończył tylko 4 z 21 piłek. Gospodarze kończyli mniej niż co trzeci atak, a rywale - prawie co drugi. To bolesne tym bardziej, że gdańszczanie mogli pochwalić się bardzo przyzwoitym przyjęciem - 62 proc. pozytywnego i 38 proc. perfekcyjnego. Gdy dodamy do tego 13 bloków przyjezdnych i wspomnianą już, wprost niezliczoną liczbę obron, otrzymamy obraz meczu, którego po prostu nie dało się wygrać. 

Dwie pierwsze partie zakończyły się gładkimi zwycięstwami przyjezdnych, w barwach których brylował Guillaume Samica. Wracający do PlusLigi doświadczony Francuz niemiłosiernie nękał gdańszczan w ataku, często obijając blok. Zdobył 14 punktów, kończąc 52 proc. piłek. 

Jedyny zryw w tym meczu LOTOS Trefl miał w trzeciej partii. AZS zaczął ją wprawdzie od wyniku 6:2, ale wtedy mistrzowską formę zademonstrował Mateusz Mika. Jeszcze przed przerwą techniczną, na którą gdańszczanie zeszli z prowadzeniem 8:7, dołożył on do swojego dorobku 4 punkty. Przy zagrywkach Marco Falaschiego żółto-czarni osiągnęli cztero-pięciopunktową przewagę, którą utrzymali do drugiej przerwy technicznej.

Z dziewięciu akcji rozegranych po niej, LOTOS Trefl wygrał... jedną. Znów pojawiły się błędy w ataku, bloki i obrony rywali, a w ich efekcie na tablicy pojawił się wynik 17:20. Podopieczni trenera Anastasiego wyrównali jeszcze na 22:22, ale pechowy atak Bartosza Gawryszewskiego i dwa zbicia Artura Udrysa przechyliły szalę na korzyść AZS. 

Dla LOTOSU Trefla to druga przykra porażka w Ergo Arenie, łudząco podobna do tej z listopada, z Cuprum Lubin.

- Zagraliśmy jak g... Nie ma wątpliwości, że przyczyną porażki była nasza postawa – powiedział po meczu zdenerwowany Andrea Anastasi. - Już w Pucharze Polski mieliśmy problemy z BBTS. Nie skupiamy się na siatkówce. Jeśli chcemy wrócić na zwycięskie tory, musimy ponownie przywrócić myśli, że jesteśmy normalną drużyną, a nie mistrzami. Najbardziej zły jestem na siebie. Powinienem temu zapobiec. Nie winię graczy. Będę chciał na to wpłynąć już od kolejnego treningu.

LOTOS Trefl Gdańsk - AZS Częstochowa 0:3 (18:25, 16:25, 23:25)

LOTOS Trefl: Grzyb (1), Falaschi (2), Schwarz (5), Gawryszewski (3), Troy (4), Mika (16), Gacek (libero) oraz Schulz (3), Ratajczak (4), Stępień (1), Wierzbowski (1), Czunkiewicz.

AZS: Udrys (11), De Amo (1), Kaczyński (7), Janeczek (9), Samica (14), Przybyła (10), Stańczak (libero) oraz Chiłko, Szymura (1).

MVP meczu: Guillaume Samica (AZS Częstochowa).

Widzów: 3294 .

Michał Rudnicki, k.g.