PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Polska – Rosja 3:0. Koncert na kilka skrzypiec

A
A

Reprezentacja Polski siatkarzy pokonała w wypełnionej do ostatniego miejsca Ergo Arenie Rosję 3:0 (25:16, 25:17, 25:20) w pierwszym meczu Ligi Światowej. W każdym z trzech setów Polacy mieli ogromną przewagę. Objawieniem był środkowy Mateusz Bieniek, który debiutował w kadrze. Wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania.

Wszyscy byli ciekawi, jak zagra drużyna mistrzów świata po ośmiu miesiącach przerwy i kto zastąpi gwiazdy, które już nie chcą występować w reprezentacji: Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego, Pawła Zagumnego i Krzysztofa Ignaczaka.

Okazało się, że dla trenera Stephane’a Antigi nie ma niewykonalnych zadań i że grają u niego nie ci, którzy mają dobre nazwiska, ale ci, którzy są w najwyższej formie. Odkurzył rozgrywającego Grzegorza Łomacza (trzy lata w LOTOSIE Treflu Gdańsk, ostatni sezon w Cuprum Lubin) i ten spisał się nadzwyczajnie.

Miejsce po Wlazłym zajął powracający po roku Bartosz Kurek. Wcześniej grał wyłącznie na pozycji przyjmującego. Teraz wystąpił jako atakujący, czyli musiał zbijać z prawej strony (z lewej tylko w jednym ustawieniu). Wbrew pozorom, taka zmiana jest bardzo trudna. Widać, że dopiero uczy się nowej roli w zespole, ale mocną „czwórkę” można mu za czwartkowy występ przyznać.

Nie bardzo natomiast wiadomo, jak skomentować to, co wyczyniał 21-letni debiutant Mateusz Bieniek, od dwóch lat środkowy Effectora Kielce (210 cm, 98 kg). Bieniek nie był herosem rozgrywek PlusLigi, ale Antiga dostrzegł w nim coś, co umknęło innym. Wystawił go w podstawowym składzie reprezentacji. – Stephane powiedział mi przed meczem, żebym o nic się nie martwił, tylko robił swoje – stwierdził zawodnik po meczu.

Efekt? Perfekcyjne ataki (7 prób – 7 punktów), 4 punkty zdobyte po blokach, 3 punkty po bardzo mocnych zagrywkach i tytuł najlepszego zawodnika meczu. Lepszy debiut trudno sobie wyobrazić. Jeszcze jeden pomeczowy komentarz Bieńka: „Spuściliśmy Rosjanom bęcki”. – Mateusz nie jest jeszcze naszym podstawowym środkowym, musi walczyć o miejsce w pierwszej szóstce – trochę zimnej wody wylał Antiga.

W polskiej drużynie nie było słabych punktów. Odbiorem zagrywki i atakami imponował gdańszczanin Mateusz Mika, który zdobył najwięcej punktów. Większość trudnych piłek Grzegorz Łomacz kierował właśnie do niego, co świadczy o wielkim zaufaniu. W obronie świetnie się spisywali Michał Kubiak i libero Paweł Zatorski.

To trzecie z rzędu zwycięstwo Polaków nad mistrzami olimpijskimi i mistrzami Europy. W zeszłym roku wygrali podczas Memoriału im. Huberta Wagnera oraz na mistrzostwach świata (oba spotkania po 3:2). W Ergo Arenie Polsce wystarczyło niespełna półtorej godziny, żeby rozbić potęgę.

Drugi mecz zostanie rozegrany w piątek o godz. 20.30.

Polska - Rosja 3:0 (25:16, 25:17, 25:20)

Polska: Łomacz, Kubiak, Bieniek, Kurek, Mika, Wrona, Zatorski (libero) oraz Możdżonek, Jarosz.

Rosja: Butko, Sawin, Aszczew, Michajłow, Biriukow, Abrosimow, Obmoczajew (libero) oraz Kołodinski, Markin, Moroz, Smoliar.

Widzów 10 500.

Krzysztof Guzowski