PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Polonia – Lechia 1:1. Na pajdę chleba wystarczy

Lechii zabrakło pięciu minut, żeby wrócić z Warszawy ze zwycięstwem. Akcja, po której gdańszczanie zdobyli gola, wzbudziła podziw: trzech piłkarzy błyskawicznie wymieniło podania i Piotr Wiśniewski znalazł się oko w oko z bramkarzem.

A
A

Lechii zabrakło pięciu minut, żeby wrócić z Warszawy ze zwycięstwem. Akcja, po której gdańszczanie zdobyli gola, wzbudziła podziw: trzech piłkarzy błyskawicznie wymieniło podania i Piotr Wiśniewski znalazł się oko w oko z bramkarzem.

Jakie jest życie po Abdou Razacku Traore? – to było najważniejsze pytanie dla Lechii podczas meczu z Polonią. Życie jest, ale zupełnie inne. Razack brał udział w każdej zaczepnej akcji biało-zielonych przez ostatnie 2,5 roku. Teraz jego rolę musi przejąć kilku piłkarzy. Starają się, ale na razie niewiele mogą. Przez 80 minut Lechia nie przeprowadziła ani jednego interesującego ataku. Algierczyk Mohammed El Amine Rahoui, który przyjechał do Gdańska z V ligi francuskiej nie był, nie jest i nie będzie wybitnym napastnikiem. To raczej boiskowy cwaniak, który od czasu do czasu może pomóc drużynie. Czy o to jednak chodzi trenerowi Bogusławowi Kaczmarkowi?

Akcja zakończona golem podniosła poczucie wartości Lechii. Piotr Brożek zagrał w pole karne do Pawła Buzały, ten bez przyjęcia oddał piłkę Ricardinho, Brazylijczyk wycofał do Brożka, a ten ponownie bez przyjęcia płasko dośrodkował do Piotra Wiśniewskiego. Rezerwowy pomocnik z pięciu metrów wbił piłkę obok samotnego w bramce Sebastiana Przyrowskiego. Była 83. minuta meczu.

Szczęście trwało tylko 5 minut, bo rezerwowy Polonii Miłosz Przybecki był szybszy od Michała Janickiego (który to już błąd Janickiego wynikający z braku szybkości?) i strzelił w róg bramki obok wyciągniętych rąk Michała Buchalika.

Pierwsze koty za płoty. O wartości remisu na wyjeździe z Polonią zaświadczą kolejne mecze. Polonia gra w tej rundzie bez pięciu podstawowych zawodników (m.in. Dwaliszwili, Teodorczyk, Brzyski, Baszczyński), którzy odeszli z powodu kryzysu finansowego w klubie. Zobaczymy też, jak udaje się Lechii zasypywanie dziury po Razacku. Pierwszy mecz rundy wiosennej na PGE Arenie – w najbliższy piątek, 1 marca, o godz. 18.00, z Pogonią Szczecin.

I jeszcze kilka ponadczasowych, pomeczowych cytatów trenera Kaczmarka, który kiedyś pracował w Polonii:

- Byłem w czterech klubach w podobnej sytuacji jak Polonia, gdzie osiem miesięcy nie było wypłaty. Przyjeżdżaliśmy na Legię i wygraliśmy mecze.

- To nie jest pęczek rzodkiewek, a Polonia to nie jest zwykły klub. Jeśli będą transparentne przepisy licencyjne, to tego typu przypadki trzeba eliminować. Ale niejedno przeżyłem. Pracowałem tam, gdzie płacili czekiem, czyli czekałem, czekam i jeszcze będę czekał.

- Z dużym szacunkiem podeszliśmy do tych piłkarzy. Wiem, jak się pracuje, kiedy nie ma za co jechać na mecz. Ale jakie wyjście mają piłkarze Polonii? Chyba przez okno. Oni mają grać, promować się, żeby w przyszłym roku stać ich było nie na pajdę chleba, ale na bochenek.

Polonia Warszawa - Lechia Gdańsk 1:1 (0:0)

Bramka dla Polonii: M. Przybecki (88); dla Lechii: P. Wiśniewski (83). Żółte kartki: V. Luksa (Polonia) – M. Rahoui, P. Wiśniewski (Lechia). Sędziował S. Jarzębak (Bytom). Widzów 2500.

Polonia: Przyrowski - Todorovski, Morozow, Baran, Tosik (75, Tarnowski) - Wszołek, Pazio (80, Przybecki), Hołota, Piątek, Luksa (56, Kiełb) - Gołębiewski.

Lechia: Buchalik - Deleu, Janicki, Bieniuk, Brożek – Ricardinho, Machaj (70, Wiśniewski), Surma, Pietrowski, Buzała (90, Bąk) - Rahoui (58, Kacprzycki).

Krzysztof Guzowski