PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Piłkarski Puchar Polski: gol do odrobienia

W Białymstoku w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski, Jagiellonia wygrała z Lechią Gdańsk 2:1. Rewanż 25 marca na PGE Arenie.

A
A

W Białymstoku w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski, Jagiellonia wygrała z Lechią Gdańsk 2:1. Rewanż 25 marca na PGE Arenie.

Gdyby w futbolu nie chodziło o zdobywanie bramek, ale o wrażenie artystyczne, Lechia byłaby najlepsza w Polsce. Wiele już było meczów w tym sezonie, w których Lechia dominowała, wykonywała rzuty wolne i rożne, była lepsza od rywali technicznie, szybkościowo i kondycyjnie. I co z tego? Nic, bo bramek piłkarze Lechii nie potrafią strzelać (poza Patrykiem Tuszyńskim), a tracą je wyjątkowo łatwo. Niepodzielne rządy na boisku w drugiej połowie też nie przełożyły się na lepszy wynik.

Rzuty rożne: 16-3. Strzały: 13-4, w tym celne: 5-2. Taki bilans zanotowała Lechia w Białymstoku, a mimo to przegrała. Gracze Jagiellonii dwa razy trafili w bramkę w Lechii i zdobyli dwa gole. Lechia potrzebowała cwaniactwa Piotra Wiśniewskiego, który położył się w polu karnym i dzięki temu Tuszyński mógł wykonać „jedenastkę”.

Wiśniewski z piłką u nogi, dryblujący i podający do kolegów, jest w Lechii kimś wyjątkowym, bo napędza drużynę. Kiedy jednak Wiśniewski bierze się do wykonywania rzutów wolnych i rożnych, dopada go jakieś otumanienie. Ani jedno jego dośrodkowanie lub strzał nie były w środę groźne dla rywali. W poprzednich meczach – też nie. Z tego powodu Piotr Wiśniewski powinien skupić się na zadaniach, w których jest dobry. Tłumaczenia, że ostatnio dużo czasu na treningach spędza na doskonaleniu tzw. stałych fragmentów gry, nie zmieniają tej opinii.

Budowanie dobrej drużyny zaczyna się od bramkarza. Co więcej, rola bramkarza na boisku rośnie. Dlaczego Atletico Madryt jest już w ćwierćfinale Ligi Mistrzów? Bo ma młodego, ale bardzo uzdolnionego Belga w bramce, Thibaut Courtois’a. On spełnia swoje podstawowe obowiązki i daje drużynie jeszcze więcej – broni w beznadziejnych sytuacjach. Mateusz Bąk z całą pewnością nie jest tym, który wyniesie Lechię piętro lub dwa wyżej. Broni piłki lecące prosto w niego, ale jeśli one lecą nieco dalej – ma duży kłopot. Przy obu golach Jagiellonii mógł zachować się o wiele lepiej, na dobrą sprawę mógł obronić oba strzały.

W rewanżu do odrobienia jest jeden gol. To możliwe, jeśli piłkarze Lechii przestaną się wreszcie wstydzić zdobywania goli.

Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk 2:1 (2:0)

Bramki dla Jagiellonii: U. Ukah (24), B. Balaj (26); dla Lechii: P. Tuszyński (66, karny). Sędziował T. Musiał.

Jagiellonia: K. Baran - Waszkiewicz, Ukah, M. Baran, Straus (46, Popchadze) - Grzyb (46, Perovuo), Gajos, Dzalamidze, Dźwigała, Quintana (80, Plizga) - Balaj.

Lechia: Bąk - Deleu, Janicki, Madera, Leković - Wiśniewski (84, Frankowski), Dawidowicz, Pietrowski (55, Tuszyński), Vranjes, Makuszewski - Sadajew (61, Grzelczak).

Krzysztof Guzowski