PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

LOTOS Trefl – Asseco Resovia 3:2. Wielki mecz, mnóstwo emocji

W obecności kompletu 4500 widzów w Gdynia Arena siatkarze LOTOSU Trefla pokonali Asseco Resovię 3:2. Trwający 130 minut mecz obfitował w zwroty sytuacji, ale zwycięsko wyszli z niego rewelacyjni gdańszczanie.

A
A

W obecności kompletu 4500 widzów w Gdynia Arena siatkarze LOTOSU Trefla pokonali Asseco Resovię 3:2. Trwający 130 minut mecz obfitował w zwroty sytuacji, ale zwycięsko wyszli z niego rewelacyjni gdańszczanie.

Trener Andrea Anastasi na mecz z wicemistrzem Polski desygnował do gry swoją podstawową szóstkę z trzema obcokrajowcami. Na silne, choć nieco inne niż w środowym meczu Ligi Mistrzów, zestawienie zdecydował się również Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii. W pierwszym składzie gości znalazło się miejsce dla czterech mistrzów świata, a piąty, Dawid Konarski, oglądał pierwszego seta z kwadratu dla rezerwowych, w towarzystwie m.in. reprezentanta USA Paula Lotmana.

Już pierwsze piłki meczu sugerowały znakomitą dyspozycję Murphy'ego Troya. Na przerwę techniczną LOTOS Trefl zszedł z prowadzeniem 8:4, a Amerykanin w tym czasie zdążył zdobyć 5 punktów. Wypracowaną w początkowej fazie seta przewagę żółto-czarni utrzymali do końca.

Drugi set był lustrzanym odbiciem pierwszego. Asseco Resovia rozpoczęła od stanu 4:1, na pierwszej przerwie technicznej prowadziła 8:4. Później gdańszczanie próbowali gonić, ale bezskutecznie. W tej partii przebieg gry kontrolowali przyjezdni, którzy przyjmowali ze skutecznością 74 proc. i wyprowadzali skuteczne ataki.

Trzeciego seta rzeszowianie zaczęli od wyniku 3:1, jednak przy prowadzeniu gości 4:3 miała miejsce jedna z najdłuższych wymian meczu, którą skutecznym blokiem na Rafale Buszku zakończyli Troy i Bartosz Gawryszewski. To był przełomowy moment. Od tej chwili żółto-czarni zaczęli zdobywać przewagę, a goście stracili rytm gry. Efektem był nokaut 25:16.

Początek czwartego seta był wprawdzie wyrównany, ale przy stanie 9:9 atak skończył Buszek, a później w pole zagrywki powędrował Russell Holmes. Amerykański środkowy zepsuł serwis dopiero przy wyniku 9:19, kiedy było już jasne, że za chwilę kibice będą świadkami tie-breaka. Trener Anastasi dał w tej partii szansę wszystkim rezerwowym, którzy pokazali się z dobrej strony, ambitnie walcząc o każdy punkt. Wydawało się nawet, że szkoleniowiec pozwoli mierzącemu 180 cm Mateuszowi Czunkiewiczowi przejść z drugiej do pierwszej linii, ale zdecydował się jednak wykorzystać szóstą zmianę na przywrócenie na parkiet Mateusza Miki.

Na piątego seta siatkarze LOTOSU Trefla wyszli przy dźwiękach „Hymnu” Luxtorpedy, który wita ich przy przedmeczowej prezentacji. Cytat z tej piosenki – „Wiara, siła, męstwo - to nasze zwycięstwo” - znajdował się na plakatach promujących mecz z wicemistrzem Polski.

Gdańszczanie przegrywali na początku 5:8. Atak Miki i zagrywka Troya zmniejszyły stratę do jednego punktu, a po kilku akcjach żółto-czarni doprowadzili do remisu 10:10. Asseco Resovia odskoczyła na 13:11, ale atak Gawryszewskiego i blok Sebastiana Schwarza na Jochenie Schoepsie w „niemieckim” pojedynku zaowocowały kolejnym remisem. Przewaga odbioru wciąż była jednak po stronie rzeszowian. To goście mieli dwie pierwsze piłki meczowe, jednak za pierwszym razem Piotr Nowakowski zaserwował w siatkę, a za drugim Mika skończył atak z drugiej linii. Wtedy w pole zagrywki powędrował Troy. Amerykanin posłał piłkę w linię końcową, choć poprawność tego serwisu potwierdziła dopiero wideo weryfikacja. Po chwili atakujący zaserwował kolejną bombę, z którą goście sobie nie poradzili i skończył mecz, pieczętując też swój tytuł najlepszego gracza meczu.

Troy zdobył 23 punkty: 18 zdobył atakiem, 4 serwisem i 1 blokiem. W ataku na pochwały zasłużyli ponadto Mika i obaj gdańscy środkowi, ale jedynym konkurentem Amerykanina do tytułu MVP spotkania był tak naprawdę Piotr Gacek. Libero LOTOSU Trefla pozytywnie przyjął 65 proc. piłek, 41 proc. odbieranych przez niego serwisów dograna była perfekcyjnie, a ponadto zanotował kilka ważnych i niezwykle efektownych obron. Na tle rywala gdańszczanie popełnili mało błędów własnych - 22 przy 34 pomyłkach rywala. Zanotowali siedem asów, psując dziesięć zagrywek, zaś Asseco Resovia przy sześciu punktowych serwisach miała aż 22 zepsute.

To była pierwsza porażka zespołu z Rzeszowa w tych rozgrywkach. W tabeli po 11 kolejkach prowadzi PGE Skra Bełchatów (11 zwycięstw - 0 porażek) – 31 pkt przed Asseco Resovią (10 – 1) – 30 pkt oraz LOTOSEM Trefl (9 – 2) – 26 pkt.

Gdańscy siatkarze nie mają czasu na odpoczynek. Wczesnym rankiem we wtorek pojadą na mecz z Jastrzębskim Węglem. Spotkanie z czwartym obecnie zespołem PlusLigi (22 pkt) rozpocznie się w środę o godz. 20.30, a transmisję przeprowadzi Polsat Sport. 

Kolejny mecz w Ergo Arenie już w najbliższą sobotę. 29 listopada o godz. 18.00 LOTOS Trefl podejmie AZS Politechnikę Warszawską, a gościem specjalnym będzie czterokrotny mistrz Polski w rajdach samochodowych, Kajetan Kajetanowicz. Na tym zakończy się pierwsza runda rozgrywek.

LOTOS Trefl Gdańsk - Asseco Resovia 3:2 (25:20, 22:25, 25:16, 14:25, 17:15)

LOTOS Trefl: Grzyb (7), Falaschi (3), Schwarz (7), Gawryszewski (8), Troy (23), Mika (15), Gacek (libero) oraz Czunkiewicz, Stolc (4), Schulz (2), Stępień, Ratajczak.

Asseco Resovia: Nowakowski (7), Schoeps (24), Drzyzga (2), Buszek (21), Holmes (9), Penczew (9), Ignaczak (libero) oraz Tichacek, Konarski (3), Dryja (2), Lotman (1), Ivović (1).

MVP meczu: Murphy Troy (LOTOS Trefl).

Widzów: 4500.

Michał Rudnicki