PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Lechia – Wisła 1:0. Będzie lepiej?

W pierwszym tegorocznym meczu ligowym Lechia Gdańsk pokonała na PGE Arenie Wisłę Kraków 1:0. Przewaga biało-zielonych była ogromna, a ich gra chwilami ocierała się o perfekcję.

A
A

W pierwszym tegorocznym meczu ligowym Lechia Gdańsk pokonała na PGE Arenie Wisłę Kraków 1:0. Przewaga biało-zielonych była ogromna, a ich gra chwilami ocierała się o perfekcję.

Zadebiutowało trzech piłkarzy – Grzegorz Wojtkowiak, Jakub Wawrzyniak i Sebastian Mila. Wszyscy wypadli bardzo dobrze, a Wojtkowiak wręcz znakomicie. Na prawej obronie był skałą nie do przejścia, dzięki niemu padł jedyny gol: w 54. minucie odebrał piłkę wiślakom rozpoczynającym akcję ze swojego pola karnego, podał do Macieja Makuszewskiego, ten mu ją odegrał na skrzydło i Wojtkowiak dośrodkował – wprost na nogę Piotra Grzelczaka. „Mr. Wolej” strzelił prawą nogą, tuż przy słupku. Radość w obozie Lechii była wielka. Wszyscy wpadli wszystkim w ramiona, jakby zdobyli mistrzostwo Polski, a nie strzelili gola zespołowi zajmującemu czwarte miejsce w ligowej tabeli.

Wisła nie zwykła przegrywać w tak nędznym stylu: zero dobrych akcji ofensywnych, ani jednego celnego strzału na bramkę Mateusza Bąka, dużo frustracji i niepotrzebnych gestów agresji. Gdyby sędzia Szymon Marciniak, uznawany obecnie za najlepszego w Polsce, prowadził mecz według zrozumiałych reguł, a nie swoich własnych interpretacji, powinien podyktować dla Lechii rzut karny za sponiewieranie w polu karnym Kevina Friesenbichlera przez Richarda Guzmicsa (trzymanie od tyłu w pół, a potem rzut rodem z judo na ziemię) oraz pokazać czerwoną kartkę Arkadiuszowi Głowackiemu za odepchnięcie, po akcji, Friesenbichlera.

Standardy, które w tym meczu wyznaczył Marciniak, mogą być groźne dla polskiego futbolu, ponieważ oznaczają one przyzwolenie dla wszystkich brutalnych działań obrońcy, który za wszelką cenę ma powstrzymać napastnika. Ten sędzia zapewne prowadząc mecze w Europie nie popełnia podobnych błędów, bo wtedy jego kariera by się skończyła.

Lechia wygrała z Wisłą po raz pierwszy od 8 lat, odkąd wróciła do Ekstraklasy. Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni, ale Lechia swoją postawą w meczu z Wisłą narobiła smaku ponad 14 tysiącom kibiców na stadionie i dziesiątkom tysięcy przed telewizorami. Jest jeszcze 10 kolejek, w których można zdobyć mnóstwo punktów i walczyć o coś zupełnie innego niż utrzymanie się w lidze.

Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 1:0 (0:0)

Bramka: Piotr Grzelczak (54). Żółte kartki: Grzelczak, Nazario (Lechia), Garguła, Sadlok (Wisła). Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 14 363.

Lechia: Bąk - Wojtkowiak, Janicki, Bougaidis, Wawrzyniak - Makuszewski (74, Bruno Nazario), Łukasik, Możdżeń, Mila (90, Gerson), Grzelczak - Friesenbichler (76, Colak).

Wisła: Buchalik - Burliga, Głowacki, Guzmics, Sadlok - Uryga, Dudka (69, Stępiński), Jankowski (62, Sarki), Stilić, Garguła (45, Boguski) - Brożek.

Krzysztof Guzowski