PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Lechia ? Wisła 0:3 i koniec snów o pucharach?

To był przedziwny mecz, na boisku i na trybunach. Kibice Lechii chyba nie lubią swojej drużyny, bo przez cały czas wspierali dopingiem Wisłę. Biało-zieloni spadli z trzeciego na szóste miejsce w tabeli.

A
A

To był przedziwny mecz, na boisku i na trybunach. Kibice Lechii chyba nie lubią swojej drużyny, bo przez cały czas wspierali dopingiem Wisłę. Biało-zieloni spadli z trzeciego na szóste miejsce w tabeli.

Kibice obu klubów bardzo się lubią, więc usiedli razem. Ale czy to znaczy, że cały stadion ma się cieszyć, gdy gole zdobywają goście? Biało-zielonym szalikowcom wypada w takich chwilach przynajmniej milczeć. Przesadzili z tą miłością do Wisły, o co zresztą miał do nich duże pretensje po meczu trener Tomasz Kafarski.

Patrząc na wynik, trudno uwierzyć w to, że Lechia miała przewagę. A tak naprawdę było, tyle że po raz kolejny gdańscy piłkarze pokazali swoją niemoc w wyrabianiu sobie pozycji do strzałów, a jeśli już im się udawało, to te strzały były na miarę trzeciej ligi. Lechia w ataku jest chwilami tak bezradna, że aż dziw bierze, skąd się wzięła ich szósta pozycja w tabeli, a przed tym weekendem nawet trzecia.

System gry stosowany przez Kafarskiego zawodzi w wielu meczach, a on nie chce go zmieniać. Nie ma prób gry z jednym napastnikiem, albo z dwoma. Więcej, trudno określić, czy Traore to pomocnik czy napastnik, podobnie Lukjanovs. Futbol do pewnego stopnia jest grą schematów, ale w przypadku Lechii trudno je znaleźć. Gdy drużynie nie idzie, trzeba uciekać w te schematy, ale skoro ich nie ma, to idzie się na ścięcie.

Wisła czekała na kontry i się ich szybko doczekała. Dwa pierwsze gole to zasługa geniuszu Maora Meliksona (dawno w Ekstraklasie nie było tak dobrego zawodnika). Trzeciego może sobie zapisać na konto Paweł Kapsa. Bramkarz, nad którym przelatuje piłka po strzale z 45 metrów, powinien w następnym meczu powędrować na ławkę.

Polityczne komentarze ? tych było sporo w niedzielne popołudnie na Traugutta. Kibicom może się nie podobać zamknięcie stadionów Legii i Lecha, ale niech o tym dyskutują w domu, przy mocnej herbacie albo w Internecie. Na stadionie nie powinno być miejsca dla politykierskich transparentów. To kolejne zło, które trzeba wyplenić z polskiego futbolu. Tylko u nas takie zachowania są traktowane z przymróżeniem oka. W każdym innym kraju mecz byłby przerwany, albo w ogóle by się rozpoczął, gdyby na płotach wisiały obraźliwe bannery. I nie ma znaczenia, kogo one obrażają.

Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 0:3 (0:2)

Bramki: C. Genkow (18), A. Kirm (30), M. Siwakow (87). Żółta kartka ? D. Paljić (Wisła). Sędzia: R. Małek (Zabrze). Widzów 10 020.

Lechia: Kapsa - Deleu, Vućko, Janicki, Andriuskevicius (83, Airapetjan) - Bajić (55, Buval), Surma, Pietrowski (66, Poźniak), Nowak, Traore, Lukjanovs.

Wisła: Pareiko - Cikos, Jaliens, Chavez, Paljić - Małecki (90, Garguła), Sobolewski, Wilk, Melikson (86, Siwakow), Kirm - Genkow (90, Rios).

Krzysztof Guzowski