PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Lechia – Śląsk 1:4. Tykające bomby

Piłkarze Lechii w katastrofalnym stylu przegrali mecz 13. kolejki Ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław 1:4. W 23. minucie było 0:3 po błędach Tiago Valente, a od 10. minuty Lechia grała bez Ariela Borysiuka, który dostał czerwoną kartkę za faul na Sebastianie Mili w polu karnym.

A
A

Piłkarze Lechii w katastrofalnym stylu przegrali mecz 13. kolejki Ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław 1:4. W 23. minucie było 0:3 po błędach Tiago Valente, a od 10. minuty Lechia grała bez Ariela Borysiuka, który dostał czerwoną kartkę za faul na Sebastianie Mili w polu karnym.

6. minuta, 0:1. Antonio Colak beztrosko traci piłkę na środku boiska, wraca, żeby ją odzyskać, ale bezskutecznie. Flavio Paixao wbiega w pole karne Lechii i strzela, piłka odbija się od nogi Tiago Valente i trafia do bramki.

12. minuta, 0:2. Tiago Valente beztrosko traci piłkę przed swoim polem karnym, Flavio Paixao błyskawicznie zagrywa do Sebastiana Mili, a próbujący ratować sytuację Ariel Borysiuk kopie Milę po kostkach i przewraca go. Rzut karny i czerwona kartka dla pomocnika Lechii. Karnego łatwo wykorzystuje Flavio Paixao.

23. minuta, 0:3. Dudu dośrodkowuje do Flavio Paixao, który wybiega zza pleców Tiago Valente. Paixao z bliska pokonuje Mateusza Bąka.

Tak wyglądają szczegóły nokautu Lechii na PGE Arenie – szczegóły przykre, ale spodziewane. Lechia ma bowiem kilku piłkarzy, którzy bardzo łatwo potrafią zamienić się w tykające bomby zegarowe. Nie można przewidzieć tej przemiany. Po bardzo dobrym meczu w Warszawie przeciwko Legii przychodzi taki występ, jak ten ze Śląskiem. Nikt i nic nie jest na swoim miejscu.

Nie można mieć żadnego zaufania do gry Mateusza Bąka (coraz bardziej irytują jego pomeczowe wyznania, że on i koledzy nie zasłużyli, by nazywać się piłkarzami Lechii Gdańsk), Tiago Valente i Antonio Colaka. Beztroska w wielu ich zagraniach każe raczej zesłać ich do trzeciej ligi, bo tam przeciwnicy nie zawsze potrafią skorzystać z prezentów. A propos: rezerwy Lechii właśnie zremisowały z GKS Przodkowo 2:2.

Dodając do tej trójki Nikolę Lekovicia (też kandydat do tykającej bomby), Stojana Vranjesa i Macieja Makuszewskiego, którzy są zupełnie innymi, o wiele gorszymi zawodnikami niż w poprzednim sezonie, widzimy drużynę, o losy której można drżeć.

Z 21 zawodników, którzy przyszli do Lechii w przerwie letniej, sprawdza się właściwie tylko dwóch: Borysiuk i Daniel Łukasik. Dużym talentem jest Bruno Nazario. Nie wiadomo, co myśleć o Bartłomieju Pawłowskim, bo tego zawodnika nie widać od wielu tygodni. Reszta powinna wrócić tam, skąd przyjechała.

Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 1:4 (0:3)

Bramki: Kevin Friesenbichler (80) dla Lechii oraz Tiago Valente (6, samobójcza), Marco Paixao – 3 (12, karny, 23, 50) dla Śląska. Żółte kartki: Rafał Janicki, Stojan Vranjes, Piotr Wiśniewski, Kevin Friesenbichler (Lechia) - Dudu (Śląsk). Czerwona kartka: Ariel Borysiuk (Lechia, 10). Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 13 966.

Lechia: Bąk - Pietrowski, Janicki, Tiago Valente (46, Bougaidis), Leković - Makuszewski (79, Friesenbichler), Borysiuk, Łukasik, Vranjes (61, Wiśniewski), Bruno Nazario - Colak.

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Danielewicz, Dudu - Hateley, Pich (66, Dankowski), Machaj (84, Droppa), Hołota, Mila - Flavio Paixao (88, Ostrowski).

Krzysztof Guzowski