PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Lechia – Legia 1:2. Machaj nie trafiał, Janicki za wolny

Lider Ekstraklasy wygrał w Gdańsku po pasjonującym meczu. Szkoda straconych szans Lechii.

A
A

Lider Ekstraklasy wygrał w Gdańsku po pasjonującym meczu. Szkoda straconych szans Lechii.

Bilans meczów biało-zielonych w tym sezonie jest coraz bardziej karykaturalny. Pięć meczów u siebie: jedno zwycięstwo – cztery porażki. Pięć meczów na wyjeździe: cztery zwycięstwa – jedna porażka. Nie ma chyba drugiej poważnej drużyny na świecie, która tak bardzo nie umiałaby grać na swoim boisku i jednocześnie wygrywała prawie wszystko, kiedy ruszy na obce stadiony.

Na wyjeździe – wiadomo – trzeba grać ostrożnie i stąd dbałość o defensywę. Było już wiele przykładów, że Lechia staje się naprawdę groźna, gdy na pierwszym miejscu stawia obronę własnej bramki. Przekonanie, że u siebie potrafimy wygrać z każdym, prowadzi natomiast do tego, że nie wszyscy zawodnicy czują się zobowiązani do pracy w obronie i nie chcą naprawiać popełnianych błędów.

Kiedy imponujący szybkością Jakub Kosecki pierwszy raz minął prawego obrońcę Rafała Janickiego i stworzył groźną sytuację pod bramką Michała Buchalika, trzeba było dać Janickiemu pomocnika, by powstrzymać kolejne ataki Koseckiego. Nic takiego nie nastąpiło, prawy pomocnik Lechii Ricardinho myślał wyłącznie o tym, by pomagać w ataku Abdou Traore. Serce podchodziło więc do gardła za każdym razem, gdy piłka lądowała u stóp Koseckiego, a naprzeciwko stał biedny Janicki.

Dwa razy skończyło się to tragicznie. W 13. minucie Janicki postanowił sfaulować Koseckiego, sędzia gwizdnął karnego i Danijel Ljuboja nie wykorzystał znakomitej okazji tylko dlatego, że Buchalik (bardzo dobry występ) wyczuł, gdzie Serb będzie strzelał. W 73. minucie nie było już ratunku. Kosecki po raz kolejny przemknął jak ekspres obok Janickiego, strzelił w Buchalika, ale z dobitką zdążył Ljuboja.

Gdyby nie te błędy, Lechia mogła nie tylko zremisować z najlepszą obecnie w kraju Legią, ale nawet wygrać. Przepiękny był gol Traore, który dostał piłkę przed polem karnym i oszukał w solowym fantastycznym dryblingu Marko Sulera oraz Jakuba Rzeźniczaka. Dwie stuprocentowe sytuacje miał Mateusz Machaj, ale nie trafił w bramkę (raz nogą, raz głową) z kilku metrów.

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:2 (0:1)
Bramki – dla Lechii: A. R. Traore (69); dla Legii: M. Radović (37), D. Ljuboja (73). Żółte kartki: R. Janicki, Ł. Kacprzycki  (Lechia) – J. Rzeźniczak, A. Jędrzejczyk (Legia). Sędziował D. Stefański (Bydgoszcz). Widzów 17 956.

Lechia: Buchalik - Janicki, Madera, Bieniuk, Brożek - Ricardinho, Surma, Pietrowski, Machaj (78, Grzelczak), Łazaj (66, Kacprzycki) - Traore.
Legia: Kuciak - Jędrzejczyk, Astiz, Suler, Rzeźniczak - Kucharczyk (90, Żyro), Łukasik (76, Furman), Vrdoljak, Radović, Kosecki (87, Salinas) - Ljuboja.

k.g.