PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Asseco Resovia – LOTOS Trefl 3:1. Strzelec Penczew

Zespół LOTOSU Trefla miał w meczu z wicemistrzami Polski tie-breaka na wyciągnięcie ręki. Wtedy jednak w pole zagrywki powędrował niesamowity Bułgar Nikołaj Penczew i 3 punkty pozostały w Rzeszowie.

A
A

Zespół LOTOSU Trefla miał w meczu z wicemistrzami Polski tie-breaka na wyciągnięcie ręki. Wtedy jednak w pole zagrywki powędrował niesamowity Bułgar Nikołaj Penczew i 3 punkty pozostały w Rzeszowie.

W pierwszym secie było 11:9 dla gdańszczan po tym, jak trzy razy zdobyli punkt dzięki blokom. Później słabszy moment przytrafił się Mateuszowi Mice. Po jego dwóch zepsutych atakach Asseco Resovia prowadziła na drugiej przerwie technicznej 16:13. Dzięki zagrywkom Penczewa przewaga gospodarzy wzrosła do 7 punktów i nie było dyskusji, kto jest lepszy. 25:19, LOTOS Trefl aż 10 punktów oddał rzeszowianom po własnych błędach.

Drugą odsłonę znów lepiej rozpoczęli gdańszczanie. Było 8:5, potem przewaga wzrosła do 4 punktów. Trener Asseco Resovii wymienił pół drużyny i jego zawodnicy zbliżyli się na 1 punkt, a później - ponownie przy zagrywkach Penczewa – wygrali cztery kolejne akcje i wyszli na 2-punktowe prowadzenie. Gdańszczan, a szczególnie trenera Andreę Anastasiego z równowagi wyprowadziła decyzja sędziego, który zbyt szybko użył gwizdka i zamiast pewnego punktu dla przyjezdnych, po powtórzonej akcji swoją zdobycz powiększyła Asseco Resovia. Zamiast 19:18 zrobiło się 20:17 dla miejscowych. Źle się działo w końcówce: cztery z pięciu ostatnich punktów Resovia otrzymała za darmo po zepsutych serwisach LOTOSU. 25:22.

Na początku trzeciego seta góra byli rzeszowianie. Przy wyniku 11:8 o czas poprosił Anastasi, a jego podopieczni, dzięki nieporozumieniom w szeregach rzeszowian i asowi Wojciecha Grzyba, doprowadzili do remisu. Dzięki punktowej zagrywce Miki i podwójnemu blokowi LOTOS Trefl odskoczył na dwa punkty i powiększał przewagę po kolejnych nieudanych atakach rzeszowian. 19:25.

Rozpędzeni gdańszczanie czwartą partię rozpoczęli z animuszem i po dwóch efektownych atakach Miki na pierwszą przerwę techniczną zeszli z prowadzeniem 8:5. Tuż po niej znów w ataku i zagrywce błysnął Penczew i był remis. Wszystko rozstrzygało się w niesamowitej końcówce. Dzięki cwaniactwu Sebastiana Schwarza i asowi Troya, LOTOS Trefl wyszedł na prowadzenie 23:21 i 24:22. Wtedy atak skończył Marko Ivović, a w pole zagrywki powędrował Penczew.

Pierwsza zagrywka i źle odbiera ją Piotr Gacek. 24:24. Druga zagrywka, również źle przyjęta i Troy nie trafia w boisko z wysokiej piłki. 25:24. Trzecia zagrywka, piłka wraca na stronę gospodarzy po kolejnym fatalnym przyjęciu i mecz kończy Ivović. 26:24.

Po takim występie przed Nikołajem Penczewem należy zdjąć czapkę z głowy. Bułgar zdobył 20 punktów, notując cztery asy serwisowe, atakując ze skutecznością 53 proc., a przy tym 81 proc. serwisów gdańszczan odbierając pozytywnie i 56 proc. perfekcyjnie. Walkę z nim nawiązywał Murphy Troy, zdobywca 23 punktów, autor dwóch asów, atakujący ze skutecznością 64 proc. Dobrze wyglądała współpraca rozgrywającego Marco Falaschiego ze środkowymi. Ataki Wojciecha Grzyba i Bartosza Gawryszewskiego były skuteczne (odpowiednio 67 i 73 proc.) i efektowne. Przeciętnie zagrał Mika, fatalnie Sebastian Schwarz.

Wygrał swój mecz Jastrzębski Węgiel i to spowodowało, że gdańszczanie spadli na czwarte miejsce w tabeli. Obie drużyny mają po 51 punktów. O zdobyciu trzeciego miejsca przed play-offami  zdecyduje mecz LOTOS Trefl – Jastrzębski Węgiel w najbliższą niedzielę, 15 lutego, ogodz. 14.45 w Ergo Arenie.

Asseco Resovia Rzeszów - LOTOS Trefl Gdańsk 3:1 (25:19, 25:22, 19:25, 26:24)

Asseco Resovia: Nowakowski (10), Ivović (15), Schoeps (19), Drzyzga, Penczew (20), Dryja (4), Ignaczak (libero) oraz Buszek (1), Lotman, Tichacek, Perłowski, Holmes.

LOTOS Trefl: Grzyb (7), Falaschi (1), Schwarz (6), Gawryszewski (9), Troy (23), Mika (13), Gacek (libero) oraz Schulz, Stępień.

MVP meczu: Nikołaj Penczew (Asseco Resovia).

Widzów: 4300.

Michał Rudnicki, k.g.