Okulary księcia Albrechta

Być może już w połowie XVI wieku działał w Gdańsku producent okularów.

A
A

Nazywano je ocularia lub okulanty. Notowane są w Polsce dopiero od roku 1485, kiedy to mieszczanin krakowski Hannus Otto nabył ocularia po zmarłym Walterze de Sanco Galio. W 1518 roku zostały uwiecznione na drzeworycie zamieszczonym na stronach tytułowych dziełek muzycznych Sebastiana z Felsztyna „Opusculum musicae compilatum (1518) oraz Stefana Monetariusza „Epithoma utriusque musicae”" (1519). Drzeworyt przedstawia grupę mężczyzn, z których środkowy ma okulary. Do niedawna sądzono, że do drugiej połowy XVI wieku sprowadzano je do Polski z Niemiec, Francji i Italii.

Jakkolwiek nie wiemy, kto i kiedy wykonał w Polsce pierwsze ocularia, wiemy, kto, gdzie i kiedy mógł je pierwszy w Polsce zamówić. Wiedzę o tym czerpiemy z opublikowanego w 1974 roku artykułu Lecha Bieganowskiego i Janusza Małłka, którzy zajęli się okularami księcia pruskiego Albrechta Hohenzollerna, lennika króla polskiego, tego samego, który składał słynny hołd pruski na Rynku w Krakowie. Okazuje się, iż w archiwum królewskim w Getyndze znajduje się niezwykle dla nas cenny list księcia Albrechta, wydobyty stamtąd przez profesora A. Tomczaka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Książę wysiał go 29 marca 1542 roku najpewniej z samego Królewca. Adresatem był Jan von Werden, urzędujący ówcześnie burmistrz gdański. Werden był jednym z najbogatszych patrycjuszy Głównego Miasta, a zarazem bankierem pruskiego księcia. Albrecht wysługiwał się Werdenem nie tylko w sprawach finansowych.

Oto, co pięćdziesięciodwuletni książę napisał na załączonej do listu cedule, a z czego można wnioskować, że nad Motławą działał jakiś warsztat producenta okularów już przed marcem roku 1542, a więc już w okresie, kiedy – jak sądzono – sprowadzano ocularia z zagranicy: „Także dotarło do nas, że w Gdańsku mieszka podobno człowiek, który wykonał załączone ocularia, które są bardzo dobre, wszakże swego czasu to jedno stłukło się, więc pragniemy łaskawie – ponieważ bez wątpienia znacie ten znak i tego człowieka – niech nie będzie dla was zbyt uciążliwe zlecenie wykonania takich ponownie, z tym że w część wytłuczoną, lewą, wprawione będzie wyraźniejsze i lepsze szkło aniżeli to drugie po prawej stronie. Przytem zamówcie tych jeszcze jedną parę lub sześć takich samych (aby znak był z przodu, a z lewej strony lepsze i wyraźniejsze szkło było zrobione aniżeli to drugie po stronie prawej). Jesteśmy gotowi łaskawie przyjąć to za stosowną zapłatą”.

Albrecht książę pruski, mało znany obraz Łukasza Cranacha Starszego z 1528 roku. Ten malarz, jak i inni portretujący księcia artyści nie skorygował modelowi zeza lewego oka
Albrecht książę pruski, mało znany obraz Łukasza Cranacha Starszego z 1528 roku. Ten malarz, jak i inni portretujący księcia artyści nie skorygował modelowi zeza lewego oka
Fot. Internet

Dlaczego Albrecht potrzebował okulary? Otóż właśnie! Portreciści pozostawili niemało jego wizerunków, ukazujących mężczyznę z wyraźnym zezem zbieżnym lewego oka. Zrozumiała staje się zatem prośba o mocniejsze szkło w miejsce stłuczonego lewego, książę cierpiał bowiem na ambliopię, tj. niedowidzenie okiem zezującym. Ponadto pięćdziesięciodwuletni Albrecht mógł już potrzebować okularów starczowzrocznych.

Maria Bogucka w książce „Gdańsk jako ośrodek produkcyjny w XIII-XVIII wieku” przywołuje inwentarz z 1602 roku, przechowywany w Archiwum Państwowym w Gdańsku, sporządzony po dwóch zmarłych producentach okularów, obywatelach Gdańska. Rzemieślnicy ci dorobili się nad Motławą niemałych majątków. Niewykluczone, że jeden z nich mógł działać tutaj już przed marcem 1542 roku? To on mógł wykonać książęce ocularia, a potem dokonał naprawy i zrealizował dodatkowe zamówienie złożone na ręce burmistrza Werdena.

Jedna ze stron inwentarza po zmarłych producentach okularów z 1602 roku
Jedna ze stron inwentarza po zmarłych producentach okularów z 1602 roku
Fot. Zbiory Archiwum Państwowego Gdańsk

Jakie to były okulary? Przypuszczać można, że wykonano je z soczewek płasko-wypukłych, używanych do czytania, ale zalecanych również osobom z tzw. nadwzrocznością. Innych szkieł w tamtym czasie właściwie nie stosowano. Mogły być oprawione w złoto lub srebro. Tańsze oprawy wykonywano z rogu, kości, skóry oraz drzewa lipowego lub bukszpanowego. Na nosie trzymały się dzięki niezbyt wygodnemu zaciskowi, niewykluczone jednak, że książę przytrzymywał je ręką. Mało prawdopodobne, by okulary przepisał Albrechtowi jakiś medyk, okuliści odnosili się bowiem z dużą rezerwą do tej „nowinki”.

Nieznana jest „stosowna zapłata”, jaką Albrecht uiścił gdańskiemu rzemieślnikowi. Podajmy dla porównania, że w zbliżonym czasie para okularów elektora saskiego Augusta kosztowała w Italii 50 talarów, w „tańszej” zaś Anglii – 12. Tymczasem wśród ruchomości po pewnym młodzieńcu, który w 1550 roku utonął w Poznaniu, znaleziono ocularia wartości l florena i 12 groszy. Przeliczono, że za te pieniądze w Gdańsku można było zakupić w tamtym czasie półtora cielaka, półtora pary butów lub też 10 butelek wina reńskiego albo beczkę piwa. Floren miał w tamtym czasie wartość 45-51 groszy, talar zaś – około 30 groszy.

Zamówienie księcia Albrechta dowodzi, że w Gdańsku istniał co najmniej jeden warsztat producenta oculariów już w pierwszej połowie XVI stulecia. Zachowany inwentarz po wspomnianych rzemieślnikach świadczy, że przed 1602 rokiem musieli oni wykonywać niemało intratnych zamówień. Niewykluczone zatem, że już w pierwszej połowie XVI wieku okulary docierały do odbiorców polskich nie tylko z Niemiec, Francji i Włoch, ale również z Gdańska, który mógł nawet stanowić liczące się w Rzeczpospolitej rodzime centrum produkcji okularów. To ostatnie jednak wydaje się mało pewne z braku odpowiednich dokumentów.

 

Tadeusz T. Głuszko

 

Pierwodruk: „30 Dni” 3/2001

Historie gdańskie
Wypisy gdańskie
Rozmowy gdańskie
Biblioteka gdańskia