PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Wigilia i kolorowe talerze

Wigilia i kolorowe talerze
Ukoronowaniem przygotowań do świąt Bożego Narodzenia jest oczywiście Wigilia. W Gdańsku, na początku XX wieku panował zwyczaj wigilijny, który niewiele ma wspólnego z dzisiejszą postną kolacją.

Stare wigilijne menu z Prus Wschodnich wyróżniało dwie pozycje tego rodzinnego posiłku. Pierwszą była zupa z czerwonych buraków, a drugą pieczona gęś. Również G. Pogatzki przypomina, że rodzina zjadała uroczysty, wcale niepostny, późny obiad, którego głównym daniem była pieczona gęś. Do niej podawano czerwone wino zwane „Rotspon”.

Karta świąteczna z gdańskimi motywami, której autorem jest prawdopodobnie Jan Marcin Szancer; nie wiemy, czy wykonana została przed wojną, czy po wojnie
Karta świąteczna z gdańskimi motywami, której autorem jest prawdopodobnie Jan Marcin Szancer; nie wiemy, czy wykonana została przed wojną, czy po wojnie
Fot. Zbiory Krzysztofa Gryndera

Ale wcześniej, przed biesiadą, należało ustroić choinkę. Najczęściej zadanie to należało do ojca rodziny, któremu pomagały dzieci. Rankiem 24 grudnia, w kącie pokoju stołowego stawiano choinkę, podstawową dekorację każdego domu podczas tych świąt. Jej ozdabianie odbywało się pod ścisłym nadzorem mamy, która rozstrzygała, czy drzewko prosto stoi. Z piwnicy wyciągano kartony ze srebrnymi i złotymi bombkami, srebrne szklane ptaszki z jedwabnymi ogonkami, pozłacane orzechy, uchwyty do świeczek. Najczęściej używano białych stearynowych świeczek, gdyż niewielu stać było na świeczki z pszczelego wosku.

Strojenie rozpoczynano zawsze od zamocowania tzw. czubka na szczycie choinki. Potem, pod dyktando ojca, dzieci podawały mu wskazane ozdoby. Kiedy dzieło było ukończone, zabawiano się grą polegającą na odgadywaniu, którą bombkę lub ozdobę ma się na myśli. Wskazówką dla zgadującego było podanie koloru wybranej ozdoby.

Po wspomnianym już uroczystym posiłku zamykano pokój stołowy, w którym stała choinka. Nikt nie mógł wejść, gdyż rodzice układali pod drzewkiem prezenty przygotowane dla dzieci. Wśród nich były tzw. kolorowe talerze. Ten zwyczaj polegał na tym, że każdy z domowników, oprócz prezentów, otrzymywał również stosik słodyczy. Były to ciasta, orzechy, marcepan, jabłka – wszystko ułożone na specjalnym, kolorowym talerzu z papieru.

Dźwięk dzwonka lub zaproszenie rodziców było sygnałem, że można wejść do pokoju. Wcześniej zapalano na choince wszystkie świeczki. Stół był nakryty białym obrusem. Stały na nim właśnie kolorowe talerze ze słodyczami, a pod choinką leżały prezenty. Dzieci dokładały swoje upominki dla dorosłych. Najczęściej były to własnoręcznie z mozołem wykonane drobiazgi. Śpiewano kolędy i składano sobie życzenia, by wreszcie ruszyć do prezentów. Gdy emocje nieco opadły, zaczynały się wspominki i opowieści, przerywane śpiewaniem kolęd.

Wigilie zawsze miały swój cudowny, niezapomniany ceremoniał. Może nadszedł już czas, by i ten dzień był dniem wolnym od pracy. Wtedy bez zdenerwowania i pośpiechu można byłoby celebrować ten najpiękniejszy wieczór w roku.

 

Michał Górski

 

Pierwodruk: „30 Dni” 10-12/2001