PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Jak powstała diecezja gdańska

Jak powstała diecezja gdańska
Warto przyjrzeć się początkom i pierwszym latom istnienia diecezji gdańskiej, a więc czasom, kiedy przewodził jej biskup O’Rourke, by zobaczyć, jak niełatwe było tworzenie wspólnoty wyznaniowej w ówczesnej sytuacji politycznej i narodowościowej.
Przedwojenny widok Katedry Oliwskiej; na placu było więcej zieleni niż dzisiaj, dzisiaj nie ma też krzyża, który stał w cieniu drzew
Przedwojenny widok Katedry Oliwskiej; na placu było więcej zieleni niż dzisiaj, dzisiaj nie ma też krzyża, który stał w cieniu drzew
Fot. zbiory Krzysztofa Gryndera

Diecezja gdańska obejmowała obszar Wolnego Miasta Gdańska. To miasto-państwo, którego terytorium rozciągało się na obydwu brzegach ujściowego odcinka Wisły, zostało powołane do istnienia po zakończeniu I wojny światowej przez zwycięskie Mocarstwa Sprzymierzone na konferencji pokojowej w Wersalu (28 czerwca 1919 roku). Powstało wbrew woli Niemiec i oczekiwaniom odrodzonej Polski. Niemcy mieli za złe, że przy tej okazji utracili swój prastary Danzig, Polska zaś pragnęła włączenia do swojego terytorium tego miasta anektowanego przez Prusy po drugim rozbiorze w 1793 roku.

Obszar Wolnego Miasta w przytłaczającej większości zamieszkiwali Niemcy, którzy w ogromnej większości byli rozżaleni z powodu politycznego oderwania od Niemiec i dodatkowo odcięcia szerokim pasem polskiego „korytarza”. Mieszkali tu również Polacy, którzy stanowili około dziesięcioprocentową mniejszość, podobnie niezadowoloną, bo na mocy wersalskich decyzji miasto „niegdyś nasze” musieli dzielić z niemiecką większością. Duży odłam populacji stanowiły rodziny przemieszane narodowościowo.

 

Na dwóch brzegach Wisły

Pod względem wyznaniowym ludność Wolnego Miasta była w większości ewangelicka, katolicy stanowili nieco ponad trzydziestoprocentową mniejszość (32,7 procenta). W 1921 roku, na ogólną liczbę 365 740 gdańszczan, było ich 119 470 skupionych w 35 parafiach. Jeszcze w czasach pruskich te parafie znalazły się w dwóch diecezjach. Parafie na zachodnim brzegu Wisły należały do diecezji chełmińskiej ze stolicą biskupią w Pelplinie (od roku 1992 diecezja chełmińska występuje jako pelplińska), natomiast te na wschodnim brzegu Wisły należały do diecezji warmińskiej ze stolicą we Fromborku (od 1945 roku stolicą tej diecezji jest Olsztyn). Kiedy tworzono Wolne Miasto, Pelplin znajdował się już w granicach odrodzonej Polski, a Frombork – w niemieckich Prusach Wschodnich.

Biskupowi chełmińskiemu podlegało 18 parafii z ponad 106 tysiącami wiernych. Były to trzy parafie w najstarszych dzielnicach Gdańska: pod wezwaniem Ducha Świętego (tak zwana Kaplica Królewska) i św. Mikołaja na Głównym Mieście oraz św. Józefa na Starym Mieście; pięć na obszarze gminy miejskiej: św. Jadwigi w Nowym Porcie, św. Franciszka z Asyżu na Siedlcach, św. Ignacego w Starych Szkotach, św. Wojciecha w Świętym Wojciechu i Najświętszego Serca Pana Jezusa we Wrzeszczu oraz dwie poza gminą miejską: Trójcy Świętej w Oliwie (obecnie kościół katedralny) i Najświętszej Maryi Panny „Gwiazdy Morza” w Sopocie; dwie parafie na Żuławach Gdańskich: św. Jana Chrzciciela w Giemlicach i św. św. Piotra i Pawła w Wocławach oraz pięć na południowo-zachodnich kresach Wolnego Miasta: św. Jakuba w Kłodawie, św. Mikołaja w Łęgowie, św. Bartłomieja w Mierzeszynie, Bożego Ciała w Pręgowie i Wniebowzięcia NMP w Trąbkach Wielkich.

Biskupowi warmińskiemu podlegało 17 żuławskich parafii z ponad 13 tysiącami wiernych. Były to parafie: św. Katarzyny w Borętach, św. Mikołaja w Cyganku, świętych Szymona i Judy Apostołów w Gnojewie, Wniebowzięcia NMP w Kończewicach, św. Andrzeja Apostoła w Lasowicach Wielkich, św. Urszuli w Lichnowych, św. Elżbiety w Lubiszewie, św. Anny w Marynowach, św. św. Piotra i Pawła w Mątowach Wielkich, św. Michała Archanioła w Miłoradzu, św. Marcina w Nowej Cerkwi, Przemienienia Pańskiego w Nowym Dworze Gdańskim, św. Mateusza w Nowym Stawie, św. Jana Chrzciciela w Ostaszewie, św. Mikołaja w Pogorzałej Wsi, św. Bartłomieja w Świerkach i Narodzenia NMP w Żuławkach.

Każda parafia dysponowała własnym kościołem, poza kościołami parafialnymi było jeszcze sześć domów modlitwy, które miały status kościoła filialnego albo kaplicy.

 

Niezadowoleni

Jak widać z powyższego, większość katolików zamieszkiwała lewobrzeżne terytoria nadwiślańskie i podlegała urzędującemu w Pelplinie biskupowi chełmińskiemu, a mniej liczni katolicy z Żuław „niemieckiemu” biskupowi warmińskiemu.

Zależność od „zagranicznych” biskupów stanowiła dużą niedogodność dla gdańskich proboszczów i około dwudziestu stowarzyszeń kościelnych, między innymi z tej racji, że od stolic biskupich oddzielała ich państwowa granica z wszystkimi wynikającymi z tego tytułu utrudnieniami. To podporządkowanie „zagranicznym” hierarchom, gdzie każdy mógł być postrzegany jako reprezentant interesów swojego/obcego kraju, stanowiło też dyskomfort natury politycznej dla władz Wolnego Miasta. Jednak bodaj najistotniejsze było to, że taka sytuacja drażniła dumę narodową wielu wyznawców (szczególnie niemieckich) zarówno wśród kleru jak i świeckich.

Ogół niemieckich wiernych pragnął władzy „niemieckiego” biskupa warmińskiego. Natomiast będący w mniejszości katolicy polscy (zamieszkiwali przede wszystkim tereny podlegające jurysdykcji biskupa chełmińskiego) optowali za Pelplinem, będąc niejako stronnikami utrzymania wielowiekowej tradycji związku gdańskiej administracji kościelnej z polskimi biskupstwami (przez kilka stuleci Gdańsk podlegał biskupom diecezji włocławskiej, następnie chełmińskiej).

Niechęć do biskupa chełmińskiego, choć do 1926 roku był to Niemiec, narastała wśród niemieckich katolików, co budziło obawy „chełmińskich” proboszczów o kondycję lokalnego Kościoła i rozważali, czy nie wystąpić do Rzymu o wyłączenie parafian narodowości niemieckiej spod jurysdykcji Pelplina. Patrząc z dzisiejszej posoborowej perspektywy, był to krok nie do pomyślenia w Kościele, który ma być przecież powszechny i ponadnarodowy.

Konkretny krok proboszczowie przedsięwzięli podczas diecezjalnych obrad 31 grudnia 1921 roku, kiedy gdański dziekan, ksiądz Anton Sawatzki (1873-1934), prominentny działacz katolickiej partii „Centrum” i poseł do gdańskiego Sejmu (Volkstag), upoważniony przez wszystkich osiemnastu „chełmińskich” proboszczów, wysłał w tej sprawie list do watykańskiego Sekretariatu Stanu. Dziekan przedstawił napięcia narodowościowe w tych parafiach, które podlegały biskupowi chełmińskiemu oraz podsuwał dwa sposoby ich rozładowania. Pierwszy oznaczał zgodę na przejście niemieckich katolików pod jurysdykcję biskupa warmińskiego (czyli kurs w kierunku utwierdzania narodowościowej separacji), drugi zaś – utworzenie na obszarze Wolnego Miasta administratury apostolskiej jako jednostki organizacyjnej o randze niższej od diecezji, ale posiadającej dużą niezależność, gdzie wierni podlegają wyłącznej władzy miejscowego administratora apostolskiego. Taką opcję popierał też Senat Wolnego Miasta.

Dziekan prosił Kurię Rzymską o wszczęcie negocjacji z Senatem bez czekania na taki apel ze strony polskiego rządu, który, mimo że w myśl ustaleń zwycięskich mocarstw reprezentował na forum międzynarodowym interesy Gdańska, nie kwapił się do podjęcia tej sprawy.

 

Administratura apostolska przy Heumarkt 5

Stolica Apostolska przystała na tę drugą sugestię i już 24 kwietnia 1922 roku dekretem Kongregacji Konsystorialnej wyłączyła wszystkich katolików Wolnego Miasta spod jurysdykcji ościennych biskupstw i podporządkowała administratorowi apostolskiemu, którym został rosyjski hrabia, biskup Edward O’Rourke (1876-1943), syn Irlandczyka i Angielki, urodzony w guberni mińskiej, który w latach 1918-1920 był biskupem Rygi, skąd ustąpił, by oddać prowadzenie diecezji rodowitemu Łotyszowi. Wydawać się mogło, że O’Rourke był dobrym kandydatem, bo – nie będąc Polakiem ani Niemcem – dawał gwarancję bezstronności w lokalnej rywalizacji narodowościowej i – co ważne – władał doskonale językiem niemieckim i polskim.

Biskup Edward O’Rourke, około 1928
Biskup Edward O’Rourke, około 1928
Fot. Pismo „Stadt Gottes”, zasoby Archiwum Archidiecezji Gdańskiej

Biskup już w maju zamieszkał u sióstr elżbietanek przy Targu Siennym 5 w charakterystycznym neogotyckim domu klasztornym (dziś w kompleksie zabudowy Forum Gdańsk). Również w maju ukazał się pierwszy biuletyn administratury apostolskiej w Wolnym Mieście („Amtliches Kirchenblatt für die Apostolische Administratur der Freien Stadt Danzig”), który był adresowany głównie do gdańskiego kleru. Z tego źródła, podobnie jak z ksiąg adresowych i gazet, dowiadujemy się sporo o organizacji i życiu codziennym Kościoła Katolickiego w Gdańsku w tym okresie.

Wśród wielu ważnych informacji podano między innymi skład grupy doradców biskupa, czyli – jego konsystorz. Tworzyli go: gdański dziekan Anton Sawatzki z parafii św. Józefa, żuławski dziekan Johannes Tietz z parafii św. Mateusza w Nowym Stawie, prodziekan Teodor Maćkowski z parafii św. Mikołaja i proboszcz Emil Moske z parafii św. Brygidy. Udostępniono też adres pocztowy (Danzig, Heumarkt 5), gdzie należało kierować wszelkie pisma i podania. Był to jednocześnie adres domowy administratora apostolskiego i administratury (Targ Sienny 5). Przedrukowano też list biskupa chełmińskiego, Augustyna Rosentretera, z jego błogosławieństwem dla tych diecezjan, którzy przeszli spod jego jurysdykcji pod władzę biskupa O’Rourke (odczytano go we wszystkich parafiach wyłączonych z diecezji chełmińskiej).

W kolejnym (lipcowym) biuletynie podano taryfę kościelnych opłat i zamieszczono adres stowarzyszenia „Caritas” oraz kasy administratury (w lokalu kamienicy przy Garncarskiej 33), ich sprawami zarządzał doktor Maier. Lokal przy Garncarskiej był czynny w godzinach od dziewiątej rano do pierwszej po południu, do kasy należało odstawiać pieniądze z kolekt oraz z opłat mszalnych i kancelaryjnych. Biuletyn podaje skład sądu duchownego pierwszej instancji (powołany pismem z 26 czerwca 1922, w jego składzie był oficjał, kilku sędziów i jeden obrońca „węzła małżeńskiego”).

Z księgi adresowej na rok 1924 (sporządzonej zatem według danych z roku 1923) dowiadujemy się, że kuria miała swoją siedzibę przy Targu Siennym 5 pod nazwą związku katolickich parafii miasta Gdańska i okolic (Gesamtverband der katholischen Kirchengemeinden der Stadt Danzig und der Vororte), a jej przewodniczącym (kanclerzem) był dziekan Sawatzki. Biuro działało w godzinach od dziewiątej do pierwszej po południu, a sprawami „Caritasu” i kasy zawiadywała panna M. Szersputkowski. Interesanci mieli dostęp do dziekana Sawatzkiego również poza godzinami urzędowymi kurii, przyjmował wtedy w swojej plebani przy Podbielańskiej 7. Księgi adresowe zamieszczają numery telefoniczne biskupa, administratury i dziekana. Z tego źródła wiemy ponadto, że skład konsystorza rozszerzył się o żuławskiego proboszcza Klemensa Sierigka z Wielkich Lichnowych.

Do pierwszych oficjalnych spotkań z wiernymi doszło w niedzielne przedpołudnie 21 maja. Z „Gazety Gdańskiej” wiadomo, że biskup O’Rourke podejmował „różne niemiecko-katolickie organizacje”. Pierwszą polską delegacją, odnotowaną przez tę gazetę w wydaniu z 8 czerwca 1922, była grupa członków Polsko-Katolickiego Związku Akademickiego „Gedania”. Jak zanotowano, „Gedania uważa sobie za zaszczyt, iż jako pierwsza z tutejszych korporacji akademickich powitać mogła ks. biskupa i z ust jego usłyszeć słowa pełne miłości i dobroci pasterskiej w języku ojczystym”. O’Rourke mówił miękko i z lekkim zaśpiewem, jak osoby pochodzące z Kresów Wschodnich.

 

W różnych językach z jednym biskupem

Wielu niemieckich katolików udzielało się politycznie w katolickiej partii „Centrum”, której członkami bywali również niemieccy księża. Katolicy polscy natomiast łączyli się w utworzonej już w 1921 roku organizacji społecznej „Gmina Polska”, która była zorientowana prawicowo i gdzie między innymi organizowali własną opiekę społeczną, polskie szkolnictwo, zajmowali się pracą kulturalno-oświatową itp. W pracach „Gminy” uczestniczyli też polscy księża (byli nieliczni, na początku lat dwudziestych mogło ich być sześciu na łączną liczbę około pięćdziesięciu pięciu duchownych katolickich na tym terenie). Robotnicy polscy od 1906 roku mieli swój związek pracowniczy o nazwie Zjednoczenie Zawodowe Polskie, w 1924 roku powstała Liga Katolicka.

Organizacje i bractwa katolickie działały zazwyczaj w obrębie jednej narodowości, bo zarówno Niemcy jak i Polacy niechętnie przyłączali się do „nie swoich”. Co ciekawe, do zwalczenia narodowościowych uprzedzeń w późniejszych latach nikogo nie dopingowało nawet rosnące zagrożenie ze strony hitlerowców, którzy okazywali jawną nieufność wobec wszelkich związków wyznaniowych. Każda nacja pielęgnowała swoje krzywdy i szczególnie mocno dbała o ich pamięć podczas wielu religijno-patriotycznych uroczystości.

W przeciwieństwie do niemieckiej większości polska mniejszość katolicka nie miała własnych świątyń i musiała zadowalać się „polskimi” mszami odprawianymi w wybranych kościołach zaledwie raz w tygodniu albo jeszcze rzadziej. Żeby się uniezależnić, polscy gdańszczanie postanowili w 1923 roku, że podejmą budowę własnych kościołów i powołali Towarzystwo Budowy Kościołów Polskich w Gdańsku. Pierwsza okazja nadarzyła się szybko, bo już w 1924 roku. Wtedy towarzystwo przejęło od Komisariatu Generalnego RP budynek dawnej ujeżdżalni wojskowej przy dzisiejszej alei Legionów we Wrzeszczu, który został pozyskany przez rząd polski z podziału państwowego mienia poniemieckiego. Towarzystwo podjęło jego przebudowę na kościół pod imieniem patrona Polski, św. Stanisława Biskupa.

W myśl obowiązującego prawa kościół ten miał służyć ludności polskiej jako filia wrzeszczańskiej parafii Najświętszego Serca Jezusowego (z kościołem przy obecnej ulicy Zator-Przytockiego), to znaczy, że wierni korzystający w nim z posług duszpasterskich pozostawali oficjalnie członkami swoich parafii (a więc w miejscu zamieszkania) i tam płacili podatek kościelny oraz wnosili inne konieczne opłaty. Rektorem tej pierwszej polskiej placówki kościelnej w Wolnym Mieście został ksiądz Bronisław Komorowski (1889-1940), dotychczasowy wikariusz przy kościele św. Mikołaja w Gdańsku, zaangażowany w sprawy Polonii i bardzo lubiany. Projekt przebudowy wykonał bezpłatnie pracownik gdańskiej Dyrekcji Polskich Kolei Państwowych, inżynier Czesław Świałkowski.

Dzięki wielkiej ofiarności wiernych, którzy nieodpłatnie pracowali na budowie, już w maju 1925 roku kościół został uroczyście oddany dla kultu i natychmiast przejął rolę centrum religijnego i narodowego Polonii (służył również Polakom, którzy przyjechali z kraju do pracy w licznych urzędach i przedstawicielstwach, a także dużej liczbie robotników sezonowych). Bez ograniczeń odprawiano tutaj „polskie” msze oraz wszelkie nabożeństwa, jak majowe, czerwcowe, różańcowe i inne, głoszono rekolekcje, działały stowarzyszenia, bractwa, chór i orkiestra. Wierni integrowali się przy tej świątyni na wzór normalnego życia parafialnego, z tą różnicą, że – jak już wspominaliśmy – gdańscy katolicy z prawnego punktu widzenia pozostawali przypisani do swoich „niemieckich” parafii terytorialnych.

 

Konkordat i diecezja

Administratura apostolska to w strukturach Kościoła zazwyczaj forma przejściowa, która poprzedza utworzenie diecezji, czyli najwłaściwszej formy organizacyjnej Kościoła. Diecezja jest wyposażona we wszystkie niezbędne instytucje do prowadzenia pełnego duszpasterstwa: biskup ma do pomocy kurię, synod, kapitułę katedralną, radę kapłańską i duszpasterską, sąd duchowny i – przy sprzyjających okolicznościach – seminarium duchowne.

Jak długo utrzymałaby się w Wolnym Mieście ta przejściowa forma, nie wiadomo. Pewne jest, że chęć szybkiego podniesienia jej do rangi diecezji rozbudził artykuł trzeci konkordatu, jaki Polska zawarła ze Stolicą Apostolską 10 lutego 1925 roku i niedługo później ratyfikowała (27 marca). Stanowił on, że „uprawnienia nuncjusza apostolskiego w Polsce rozciągać się będą na Wolne Miasto Gdańsk”. Wśród niemieckich gdańszczan ten artykuł wyzwolił negatywne emocje, choć wydawało się oczywiste, że skoro na mocy międzynarodowych ustaleń Polska prowadziła politykę zagraniczną Wolnego Miasta, to również warszawskie przedstawicielstwo Watykanu sprawować będzie pieczę na gdańskim Kościołem.

Na dzień 12 lipca organizacja niemieckich katolików w Wolnym Mieście (Die Organisation der Katholiken deutscher Nationalität der Freien Stadt Danzig) zwołała spotkanie w Strzelnicy przy dzisiejszej ulicy 3 Maja. W szczelnie wypełnionej wielkiej sali zebrani zostali wprowadzeni w temat referatem doktora Schulte, pierwszego przewodniczącego tej organizacji. Uczestnicy spotkania jednomyślnie postanowili zwrócić się do papieża o erygowanie diecezji gdańskiej z prawem egzempcji, czyli zależnej bezpośrednio od Stolicy Apostolskiej, oraz o mianowanie arcypasterzem takiego kapłana, który rozumiałby i doceniał potrzeby niemieckiej większości.

Pismo z taką prośbą wysłano do watykańskiego sekretarza stanu. Niemieccy katolicy czuli się uprawnieni do tej inicjatywy, świadomi, że tworzą znaczącą większość wśród stuczterdziestotysięcznej wspólnoty katolickiej Wolnego Miasta (nie omieszkali i o tym nadmienić w liście do watykańskiego hierarchy).

Papież jakby długo wstrzymywał się z odpowiedzią. W połowie grudnia biskup O’Rourke wyjechał do Rzymu na uroczystości zamknięcia Roku Świętego, więc w Watykanie mieli możliwość wysłuchać jego zdania w tej sprawie. Wizyta przeciągnęła się na styczeń, co – z braku przepływu jasnych informacji z Wiecznego Miasta – dało gdańskiej prasie powody do spekulacji o przyszłości lokalnego Kościoła.

W niemieckiej i polskiej prasie pisano o planach utworzenia diecezji gdańskiej dla „katolików języka niemieckiego”. Krążyły pogłoski o odwołaniu O’Rourke, a pierwszym biskupem gdańskim miałby zostać dotychczasowy dziekan Anton Sawatzki, bardzo szanowany przez niemieckich katolików, ale przez polskich – szczególnie tych najbardziej zaangażowanych patriotycznie – prawie nienawidzony jako „renegat i znany nieprzyjaciel Polaków, co niejednokrotnie podkreślał przy okazji domagania się ze strony społeczeństwa polskiego nabożeństw dla Polaków-katolików” („Gazeta Gdańska” z 7 stycznia 1926).

Polonia gdańska w zasadzie nie sprzeciwiała się erygowaniu samodzielnej diecezji, pragnęła jednak, żeby biskupem pozostał O’Rourke, który dał się poznać jako hierarcha nieangażujący się w spory narodowościowe i polityczne, życzliwy dla Niemców i Polaków, ceniony za to, że „nie wnosił rozgoryczenia w ludność polską, jak to czyni właśnie ten, którego w powyższej pogłosce wymieniają jako przyszłego biskupa gdańskiego” („GG” jw.).

Wiadomość o podniesieniu administratury do rangi samodzielnej diecezji dotarła do Gdańska w połowie stycznia. Pius XI ogłosił to bullą z 30 grudnia 1925 roku. Ten sam dokument wyznaczał na siedzibę biskupią znajdujący się w posiadaniu Kościoła pocysterski zespół klasztorny w Oliwie, a na katedrę – należący do tego zespołu duży kościół Trójcy Świętej (najdłuższy kościół cysterski w północnej Europie). Osobnym dokumentem z 3 stycznia 1926 roku papież zdjął O’Rourke z dotychczasowego urzędu administratora i jednocześnie mianował pierwszym biskupem gdańskim. W trzecim piśmie wzywał katolików Wolnego Miasta do posłuszeństwa i wierności nowemu biskupowi. Diecezja otrzymała za patrona Chrystusa Króla.

 

Pierwszy biskup gdański

Uroczysty ingres pierwszego biskupa gdańskiego odbył się 1 czerwca 1926 roku. Był to pierwszy słoneczny dzień po długim ciągu deszczowej niepogody. Oliwa witała licznych gości udekorowana chorągwiami, girlandami i bramami powitalnymi. Przed godziną dziesiątą blisko nieistniejącego dziś przytułku Łazarza przy skrzyżowaniu ulic Grunwaldzkiej i Opata Rybińskiego uformowała się procesja tworzona przez bodaj wszystkich ówczesnych księży gdańskich (około siedemdziesięciu duchownych). W niedużej kaplicy przytułku oczekiwały na biskupa szaty liturgiczne, mitra i pastorał. Biskup pojawił się tu o godzinie dziesiątej i w stroju pontyfikalnym, wsparty na pastorale, odebrał przemarsz swojego duchowieństwa i na koniec sam włączył się do procesji, z którą szedł do katedry w asyście proboszcza oliwskiego Berendta i dwóch wikarych: von Wysockiego i Kamińskiego oraz dwóch świeckich – Niemca i Polaka.

Obszerną relację z uroczystej intronizacji biskupa zamieściło „Echo Gdańskie” oraz „Danziger Zeitung”, a także inne gdańskie dzienniki. Duży opis znajdujemy w kronice katedry oliwskiej. Podczas uroczystości w katedrze biskup nie pominął Polaków, ale po „niemieckim” kazaniu, które niejako streszczało dzieje administratury apostolskiej i okoliczności podniesienia jej do rangi samodzielnej diecezji, odezwał się po polsku, między innymi prosząc polskich diecezjan o wsparcie modlitewne, skierował też pasterską przestrogę: „Religia nie może być narzędziem dla spraw ziemskich, interesów narodowych lub państwowych (…). Jeżeli którekolwiek społeczeństwo chciałoby powyżej spraw Chrystusa Pana stawiać swoje sprawy narodowe ziemskie, to błogosławieństwo Boże odstąpiłoby od takiego społeczeństwa”.

Nie był to jedyny akcent polski podczas tej uroczystości. Kolejny miał miejsce po mszy pontyfikalnej w pocysterskim refektarzu, gdzie biskup odbierał gratulacje i życzenia. Po prezydencie Senatu, Sahmie, księdzu dziekanie Sawatzkim i przewodniczącym partii „Centrum”, Fuchsie, jako czwarty zabrał głos polski radny z Sopotu, Bresiński, który wyraził radość Polonii z powodu biskupstwa gdańskiego. Jako ostatni podszedł do biskupa burmistrz Oliwy von Meyer-Bärkhausen.

Na wieczór o dwudziestej Senat zaprosił biskupa z dziekanem Sawatzkim i proboszczem Berendtem na uroczystą kolację w ratuszu, a dwa dni później, w Boże Ciało, 3 czerwca o godzinie dziewiętnastej, biskup spotkał się ze „zwykłymi” ludźmi w wielkiej hali wystawienniczej „Messehalle-Technik” przy Wałowej; miejsca było dużo, wstęp był wolny, wszyscy mogli czuć się zaproszeni. Przyszli Niemcy i Polacy. W programie, obok powitań niemieckich i polskich, znalazł się nieduży koncert w wykonaniu orkiestry policyjnej pod kierunkiem kapelmistrza Stieberitza oraz katedralnego chóru mieszanego z orkiestrą pod kierunkiem organisty Majewskiego, wykonano między innymi „Marsz pretorianów” z oratorium „Quo vadis” Nowowiejskiego i „Gloria” z mszy Stehla.

 

Misja

Senat Wolnego Miasta odstąpił na potrzeby nowego biskupstwa część pomieszczeń w kamienicy przy Chlebnickiej 2, którą dotąd zajmował urząd stanu cywilnego, i tam ulokowała się kuria (obecnie siedziba Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki).

Kościół św. Stanisława Biskupa we Wrzeszczu nie miał warunków, by zaspokoić potrzeby wszystkich Polaków, szczególnie tych ze stosunkowo dość odległych najstarszych dzielnic Gdańska, i tych, których stopniowo przybywało w polskich urzędach i przedstawicielstwach. Dlatego w marcu 1928 roku ukonstytuowało się Polskie Towarzystwo Budowy Kościoła Chrystusa Króla w Gdańsku z księdzem Franciszkiem Rogaczewskim (1892-1940) jako prezesem.

Terenu pod budowę użyczył również w tym wypadku Komisarz Generalny RP, była to półtorahektarowa działka na terenach pofortecznych między Nowymi Ogrodami i aleją Armii Krajowej, którą Polska uzyskała z podziału mienia poniemieckiego. Część działki oddano pod budowę tymczasowej prowizorycznej świątyni, a na wolnym gruncie w przyszłości miał stanąć duży kościół (nie stanął). W styczniu 1930 roku biskup O’Rourke wyznaczył księdza Rogaczewskiego na rektora tej dopiero powstającej świątyni, a rok później ruszyły prace ziemne.

Przy wznoszeniu kościoła i plebani pracowano dniami i nocami (ciemności rozświetlano karbidowymi lampami). Roboty wykonywano ochotniczo, pracowali harcerze, kolejarze, gimnazjaliści, pocztowcy, urzędnicy, wszyscy z własnymi narzędziami. Wielką pomocą służył architekt, który wcześniej projektował przebudowę ujeżdżalni na kościół św. Stanisława. By zwiększyć fundusz budowy urządzano kiermasze, loterie i składki, niemałą sumę przekazał Komisariat Generalny RP.

Uroczyste poświęcenie kościoła odbyło się w niedzielę 30 października 1932 roku. Z powodu wielkiej sali modlitewnej, która pozwalała zgromadzić około tysiąca osób, i korzystnej lokalizacji, kościół Chrystusa Króla stopniowo przejął rolę polonijnego centrum religijnego.

Biskup O’Rourke – co oczywiste – służył całemu gdańskiemu Kościołowi, a był on przecież w zasadniczej części „niemiecki”. Ale nie zapominał o polskich diecezjanach, brał udział w polskich uroczystościach religijnych, odprawiał w katedrze niedzielne msze święte dla polskich dzieci i odwiedzał polskie ochronki, a w czasie pierwszego synodu gdańskiego w 1935 roku zobowiązał księży do nauki języka polskiego z powodu stałego wzrostu liczebnego polskich wiernych.

Wywiad z gdańskim biskupem w „Małym Dzienniku” z 9 sierpnia 1936
Wywiad z gdańskim biskupem w „Małym Dzienniku” z 9 sierpnia 1936
Fot. zasoby Archiwum Archidiecezji Gdańskiej

Polskie parafie personalne

Poza kościołami św. Stanisława Biskupa i Chrystusa Króla polscy katolicy w Wolnym Mieście dysponowali jeszcze pięcioma kaplicami, gdzie sprawowano liturgię w języku polskim oraz przyjmowano sakramenty z rąk polskich duchownych (tylko jedna kaplica – w placówce wojskowej na Westerplatte – była z zasady niedostępna dla osób z zewnątrz). Msze święte i nabożeństwa, takie jak droga krzyżowa, majowe i różaniec, odprawiano również w tzw. ośrodkach pomocniczych duszpasterstwa polonijnego. Było ich dwanaście – trzy w Gdańsku i po jednym we Wrzeszczu, w Brzeźnie, Oliwie, Sopocie, Świętym Wojciechu, Trąbkach Wielkich, Pogorzałej Wsi, Kłodawie i Piekle. W jednych zapewniano cotygodniową niedzielną mszę św., w innych sprawowano ją rzadziej. Polacy niejednokrotnie spotykali się w tych ośrodkach ze złośliwością Niemców, którzy celowo zostawali w kościele, by głośnym śpiewem w swoim języku zagłuszać śpiew w języku polskim.

Podległość polskich kościołów i kaplic proboszczom parafii, na których terenie się znajdowały, stwarzała konieczność wnoszenia podwójnych opłat – tymże proboszczom i polskim rektorom. Aby rozwiązać tę sytuację, ksiądz Rogaczewski zaproponował, by wystąpić do władz kościelnych o powołanie w Wolnym Mieście polskich parafii personalnych, to znaczy takich, do których należy się z osobistego wyboru bez względu na miejsce zamieszkania.

Władze kościelne są na ogół niechętne tworzeniu takich wspólnot, jednak pomysł zyskał aprobatę biskupa O’Rourke i nuncjusza apostolskiego w Warszawie. W kwietniu 1937 roku stosowna prośba została przesłana do watykańskiego sekretarza stanu z podpisami biskupa O’Rourke, księdza Rogaczewskiego i wszystkich polskich księży. Już 1 czerwca nadeszła z Watykanu zgoda na powołanie czterech parafii personalnych. Jednocześnie papież udzielił biskupowi gdańskiemu pełnej władzy do przeprowadzenia tego dzieła. Uzyskawszy takie prerogatywy biskup zawarł specjalną ugodę z Komisariatem Generalnym RP, na podstawie której rząd polski zobowiązał się do utrzymywania tych parafii oraz świadczeń na rzecz proboszczów i wikarych.

Wieść o zamierzonym powołaniu parafii personalnych dotarła nieoficjalnymi kanałami do władz Wolnego Miasta zanim biskup zdążył przedsięwziąć pierwsze czynności. W Sejmie większość mandatów posiadali już hitlerowcy (od 1933 roku) i oni rządzili w Senacie. Prezydent Senatu, Arthur Greiser (w 1945 roku stracony w Poznaniu jako hitlerowski zbrodniarz wojenny) stanowczo zaprotestował. W liście do biskupa (z 1 września 1937 roku) zalecił wstrzymanie się z erygowaniem parafii, póki nie wypowie się plenum Senatu.

Odpowiedź Senatu nie nadchodziła i 7 października biskup wydał dekrety ustanawiające na początek dwie parafie personalne – jedną we Wrzeszczu przy kościele św. Stanisława Biskupa i drugą w Gdańsku przy kościele Chrystusa Króla. Dekrety były jednocześnie nominacjami proboszczowskimi dla księży Bronisława Komorowskiego i Franciszka Rogaczewskiego. Ogłoszono je z ambon w obu kościołach w niedzielę 10 października.

 

Dekrety tymczasem zawieszone

Już 13 października biskup został wezwany do stawienia się w trybie pilnym w Senacie, gdzie prezydent Greiser wręczył mu telegram, jaki tego samego dnia wysłał do watykańskiego sekretarza stanu. W imieniu władz Wolnego Miasta wyrażał największe oburzenie i najostrzejszy protest w związku z powołaniem polskich parafii personalnych i prosił Watykan o natychmiastowe zawieszenie dekretów erekcyjnych.

Jak wynika ze źródeł, półtoragodzinna rozmowa ze strony prezydenta była brutalna i pełna gróźb. Ostatecznie biskup opuścił Senat wolny i jeszcze tego samego dnia przesłał Greiserowi kopie pism, które wysłał do księży Komorowskiego i Rogaczewskiego. Pisma były krótkie i jednoznaczne: „Niniejszym zawiadamiam Waszą Wielebność, że Senat Wolnego Miasta Gdańska założył protest przeciwko utworzeniu parafii personalnych. Skutkiem tego dekret odnośny tymczasem zostaje zawieszony”.

To odwołanie było dla Senatu niewystarczające i 15 sierpnia Greiser wysłał do Kurii Rzymskiej dziewięciostronicowy list, w którym przedstawił oficjalną wersję gdańskich stosunków ludnościowych i wyznaniowych (spośród 407 517 mieszkańców Wolnego Miasta 96,47 procent było Niemcami, a Polacy stanowili nieliczną resztę – 3,53 procent; spośród 157 407 katolików tylko dziewięcioprocentowy ułamek posługiwał się językiem polskim, a 80 procent kleru władało językiem polskim, dla polskich katolików gdańskich i polskich robotników sezonowych zostały stworzone punkty duszpasterskie itp.). Ponieważ „erekcja polskich parafii personalnych wywołała dużo zamętu wśród gdańskich katolików”, Greiser prosił w zakończeniu Stolicę Apostolską o unieważnienie spornych dekretów.

Jeśli wierzyć dziennikowi „Danziger Vorposten” z 15 października 1937, niezadowoleni z parafii personalnych byli również niemieccy proboszczowie, którzy podczas swojej konferencji uchwalili stosowny protest. Jednak według „Gazety Gdańskiej” z 20 października ta informacja mijała się z prawdą. Ci z księży, którzy uczestniczyli we wspomnianej konferencji, złożyli w swoich kościołach oświadczenia, że nie sformułowali żadnej rezolucji przeciw polskim parafiom personalnym, wyjaśnili też, że nie skierowali do mediów sprostowania w tej sprawie, gdyż byli przekonani, że odmówią one jego publikacji.

Watykan nie zareagował na interwencje Greisera, bo do kontaktów dyplomatycznych Wolnego Miasta z zagranicą upoważniony był wyłącznie rząd polski, inicjatywa prezydenta Senatu była zatem sprzeczna z międzynarodowymi procedurami.

Biskupowi miano za złe, że uległ presji gdańskich władz bez wcześniejszego kontaktu ze Stolicą Apostolską. Mówiono później, że prezydent szantażował go przekazaniem prasie artykułu, który miał mocno zniesławić jego niemieckich bliskich współpracowników.

Pozostał niesmak. O’Rourke zwrócił się do Stolicy Apostolskiej o zwolnienie z obowiązków biskupa gdańskiego. Dymisja została przyjęta 13 czerwca 1938 roku.

 

Niech żyje

Polonia nie żywiła do biskupa urazy i w niedzielne popołudnie 26 czerwca 1938 zgotowała mu serdeczne pożegnanie w kościele Chrystusa Króla. Padały słowa podziękowań i nie obyło się bez łez wzruszenia. Hierarchę żegnali duchowni polscy, polskie siostry dominikanki (prowadziły polskie ochronki i inne dzieła), przedstawiciele organizacji i stowarzyszeń ze swoimi pocztami sztandarowymi, dzieci i młodzież, liczni wierni z całego Wolnego Miasta oraz przedstawiciel Komisarza Generalnego RP.

Spotkanie pożegnalne biskupa O’Rourke z polskimi kapłanami i Polonią w kościele Chrystusa Króla, 26 czerwca 1926; stoją (od lewej): ks. Marian Górecki, ks. Bronisław Komorowski, ks. bp Edward O’Rourke, ks. Franciszek Rogaczewski, ks. Stanisław Nagórski, ks. Leon Bemke, ks. Alfons Muzalewski
Spotkanie pożegnalne biskupa O’Rourke z polskimi kapłanami i Polonią w kościele Chrystusa Króla, 26 czerwca 1926; stoją (od lewej): ks. Marian Górecki, ks. Bronisław Komorowski, ks. bp Edward O’Rourke, ks. Franciszek Rogaczewski, ks. Stanisław Nagórski, ks. Leon Bemke, ks. Alfons Muzalewski
Fot. Roman Wyrobek, Zbiory PAN Biblioteka Gdańska

W czwartek, 7 lipca o dziesiątej rano, biskup O’Rourke na zawsze pożegnał się z Gdańskiem, odjeżdżając z Dworca Głównego do Poznania. Odprowadzało go liczne grono diecezjan, wśród których przeważali Polacy. Stawił się biskup-nominat Karol Maria Splett, byli przedstawiciele Senatu i Komisariatu Generalnego RP, siostry dominikanki, księża wikariusze oraz rektorzy polskich kościołów – księża Komorowski i Rogaczewski. Ten ostatni odjechał razem z biskupem, żeby mu towarzyszyć do polskiego Tczewa. Wśród żegnających nie widziano żadnego z niemieckich proboszczów. Kiedy pociąg ruszył, Polacy wznieśli trzykrotnie okrzyk: „Niech żyje!”.

Podczas ingresu drugiego biskupa gdańskiego, Carla Marii Spletta, który miał miejsce 24 sierpnia 1938, nie padło już ani jedno słowo po polsku. Kilka dni później, 29 sierpnia, księża Komorowski i Rogaczewski wystosowali do nowego hierarchy trzystronicowy memoriał o odwieszenie dekretów erekcyjnych polskich parafii personalnych (podpisali się jako proboszczowie). Ale odpowiedź na to pismo nigdy nie nadeszła.

 

Tadeusz T. Głuszko

 

Wykorzystano:

„Amtliches Kirchenblatt für die Apostolische Administratur der Freien Stadt Danzig”, Danzig 1922, nr 1 i 2;

Baciński Antoni, „Polskie duchowieństwo katolickie w Wolnym Mieście Gdańsku 1919-1939”, „Studia Gdańskie” 1/1973;

Przedwojenne gazety gdańskie i księgi adresowe;

Steffen Franz, „Die Diözese Danzig, ihr erster Bischof Eduard O'Rourke und ihre Kathedralkirche zu Oliva”, Danzig 1926;

Zasoby Archiwum Archidiecezji Gdańskiej.

 

Pierwodruk: „30 Dni” 4-5/2016