PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Biskup w odwiedzinach Ignacy Krasicki w Gdańsku

Biskup w odwiedzinach Ignacy Krasicki w Gdańsku
Biskup warmiński Ignacy Krasicki, poeta i bajkopisarz, wielokrotnie odwiedzał Gdańsk. Pierwsza jego wizyta nad Motławą miała miejsce w sierpniu 1768 roku.
Ignacy Krasicki, portret Per Kraffta (starszego) z około 1767 roku
Ignacy Krasicki, portret Per Kraffta (starszego) z około 1767 roku
Fot. Wikimedia Commons / ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie

Znamy go przede wszystkim jako poetę wykpiwającego ludzkie słabostki i przywary. Dostrzegał je trafnie, celnie w nie uderzał słowami wywołującymi salwy śmiechu. Ceniony w salonowym towarzystwie, szukał tam protekcji, bynajmniej nie literackiej. Stał się księciem Kościoła i prowadził wygodne życie, pielgrzymując równie chętnie do Berlina, co wpierw do Warszawy. Był kawalerem zarówno Białego, jak i Czarnego Orła. Współcześnie wielu określa go mianem koniunkturalisty. To takie delikatne słowo wobec postaci, jaką  Adolf  Nowaczyński nakreślił całkiem udanie w sztuce pt. „Fryderyk Wielki”.

W swoich wędrówkach odwiedził Gdańsk i to wielokrotnie. Był gościem oliwskiego opata cystersów, Jacka Rybińskiego, którego w listach określał mianem swojego wuja. Po jego śmierci w 1782 roku odwiedzał w Oliwie jego następcę, opata Johanna Nepomucka Karla Hohenzollerna (1732-1803), z linii Hechingen. W rubryce „Eingekommene und abgehende Fremde” („Przybywający i odchodzący obcy”) w gazecie „Wöchentliche Danziger Anzeigen und dienliche Nachrichten” („Tygodniowe gdańskie anonse i przydatne wiadomości”) skrupulatnie odnotowywano odwiedzających miasto znamienitych gości. Znaleźć tam można wiele cennych informacji: nazwisko przybywającego oraz jego tytuły, sprawowane urzędy, datę i konkretną bramę, przez którą przybysz przekroczył miejskie granice, ale również cel podróży i miejsce pobytu w mieście.

 

Gdańskie daty i adresy

Do Gdańska biskup Ignacy Krasicki przyjeżdżał niezwykle często, na dłuższy lub krótszy pobyt, ale też przejazdem – w drodze do Paryża, a częściej do Berlina. Książę polskich poetów cieszył się bowiem przyjaźnią wielu wpływowych ludzi ówczesnego świata, w tym także Fryderyka II, z którym spotykał się chętnie, nie odmawiał na jego zaproszenia do odwiedzin w Sansoussi lub Poczdamie. W Berlinie, u boku króla Prus, spędzał święta Bożego Narodzenia w pamiętnym 1772 roku, i zmarł w Berlinie w roku 1801. Został pochowany w kościele pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej, który wcześniej miał zaszczyt konsekrować. To, że pośmiertnie przewędrował w 1829 roku do katedry gnieźnieńskiej, było zasługą Juliana Ursyna Niemcewicza.

Generalnie odnieść można wrażenie, że kiedy został biskupem warmińskim (a stało się to w 1767 roku) nudził się w swoich otoczonych lasami posiadłościach w Lidzbarku Warmińskim (Heilsbergu). W tym odosobnieniu pisał setki listów. Zimą uciekał do dużych, nie tylko stołecznych miast, gdzie mógł bywać na salonach, uczestniczyć w spotkaniach towarzyskich, biesiadach i przedstawieniach teatralnych, latem zaś w kierunku morza, gdzie lżej znosiło się upalne dni.

Zresztą, miasto nad Motławą, choć miało już za sobą lata największej świetności i było cieniem samego siebie z dni chwały, wciąż odgrywało znaczącą rolę w polityce tej części świata. Od 1770 roku kolejnym rezydentem królewskim był Aleksy Husarzewski (1714-1782), a powierzono mu między innymi prowadzenie kampanii promującej polską rację stanu w międzynarodowej prasie. Stąd wędrowały na zachód – przede wszystkim do Paryża i Londynu, tłumaczone głównie na język francuski – wyimki z warszawskiej prasy i specjalnie przygotowywane druki ulotne na użytek odbiorcy-cudzoziemca.

W Gdańsku roiło się od przedstawicieli obcych państw, zajmujących się działalnością, którą określilibyśmy dzisiaj jako wywiadowczą, zwłaszcza gdy coś działo się w głębi kraju, jak choćby podczas konfederacji barskiej. Dysponowali oni niekiedy sporymi kwotami, aby prowadzić skuteczną akcję agitacyjną wśród polskiej szlachty. Ostrożny i w zasadzie neutralny Gdańsk dla wszystkich tych ludzi stanowił strefę bezpieczną.

Znawcy życia i twórczości biskupa obliczają, że był w Gdańsku wielokrotnie. Już choćby na podstawie zamieszczonych w prasie w latach 1763-1800 anonsów, odnotowujących przyjazdy i odjazdy różnych gości, można doszukać się dziewiętnastu jego pobytów. Skrupulanci zaś zauważają, że biskup – kierując się do oliwskiego opata – wcale nie musiał przekraczać rogatek miasta, co z pewnością powiększyłoby tę i tak niemałą liczbę. Jak łatwo się domyślić, liczba miejsc, w których Krasicki nocował w Gdańsku i na jego obrzeżach, jest odpowiednia do liczby jego wizyt, czyli duża. Niestety, znaczna ich część to tylko nazwy, po budynkach dawnych dworków, zajazdów czy gospód próżno szukać śladu. Biskup bywał ich gościem zazwyczaj wtedy, gdy udawał się dalszą podróż. Zatrzymując się w takich miejscach, zachowywał często incognito – ze względu na bezpieczeństwo, gdy czasy były niespokojne lub by nie wzbudzać zbędnej sensacji.

Edmund Rabowicz, badacz biografii biskupa-poety i jego związków z miastem, wyliczył te miejsca niezwykle dokładnie. W jednej z oberży gdańskich, zwanej „Petersburską” („Petersburgische Herberge”), prawdopodobnie przy Długich Ogrodach, dostojny gość mieszkał cztery miesiące, obejmujące zimę z 1771 na 1772 rok, był to jego najdłuższy pobyt w Gdańsku. Tak długo nie miał szczęścia gościć biskupa dworek Kocha (luty 1773), zajazd „Pod Trzema Złotymi Pierścieniami” („In drey goldene Ringe” – sierpień 1773), czy winiarnia „De le Roy” (marzec 1774), gdzie biskup zatrzymywał się na krócej. Jako miejsce przystanku w podróży do Berlina lub z powrotem, Krasicki szczególnie często wybierał położoną na Targu Maślanym, gospodę „Pod Jednorożcem” („Im Einhorn”). Bywał w niej aż pięciokrotnie.

Spośród adresów, pod którymi biskup się zatrzymywał, dwa można w dalszym ciągu odwiedzić, są to wspomniany już Pałac Opatów w Oliwie, gdzie Krasicki przebywał podczas swojej pierwszej wizyty w mieście w 1768 roku, a także późniejszych pobytów, związanych z letnią porą – w lipcu 1777, wrześniu 1788 i sierpniu 1791 roku. Drugim jest Dom Angielski, przez wiele lat reprezentacyjny hotel, w którym zatrzymywało się całe przybywające do miasta towarzystwo, w tym spora grupa znanych Polaków; w XIX wieku byli to między innymi Jan Matejko, Józef Kraszewski, Jadwiga Łuszczewska-Deotyma czy Zygmunt Krasiński. Biskup wynajmował w nim pokoje tylko wtedy, gdy wymagały tego specjalne okoliczności. Uczynił tak w październiku 1778 roku, gdy przyjeżdżał w związku z konsekracją biskupa chełmińskiego, Andrzeja Ignacego Baiera (1712-1785) i w dniach 10-14 czerwca 1778 roku, gdy miało dojść w jego asyście do spotkania dwóch książąt – Stanisława Poniatowskiego, bratanka króla, w którym król widział swojego następcę i Nikołaja Wasiljewicza Repnina (1734-1801). Ponieważ przybycie rosyjskiego dyplomaty, powracającego po wizycie w stolicy Prus do Petersburga, nie zostało odnotowane w lokalnej prasie, część badaczy uważa, że do spotkania tego w ogóle nie doszło. Inni sądzą, że Rosjanin podróżował pod przybranym nazwiskiem, co często praktykowano.

 

Jarmark Dominika 1768

Magnesem, który przyciągnął biskupa do miasta w 1768 roku był wielki targ sierpniowy. Zamierzał się nań udać już w roku poprzednim, o czym wspominał w liście do swego brata Antoniego, zapraszając go do „zobaczenia sławnego w Gdańsku jarmarku św. Dominika”. Wspólna wyprawa z bratem nie doszła do skutku, a tymczasem w Polsce wybuchła regularna wojna domowa. W Prusach Królewskich w Toruniu w 1767 roku zawiązano konfederacje dysydenckie, w lipcu zjednoczyły się w konfederacji radomskiej masy szlacheckie, niechętne jakimkolwiek reformom proponowanym przez obóz Stanisława Augusta Poniatowskiego. Krasicki, aby nie znaleźć się w niezręcznej sytuacji, wyraził akces do konfederacji, zaznaczając przy tym swoje zobowiązanie do dochowania wierności monarsze. W tym okresie do bram miasta zastukało wielu uciekinierów z Warszawy i innych miast, właściciele ogromnych majątków pakowali cenne rzeczy i na jakiś czas przenosili swoje pałacowe życie nad Motławę. W bezpiecznym miejscu starano się przeczekać zły czas, z oddalenia obserwować, która z opcji politycznych osiągnie zwycięstwo.

Biskup przybył do Gdańska 4 sierpnia 1768 roku, w sam raz, by zdążyć na otwierany cztery dni później jarmark. Miejscem, w którym się zatrzymał na dni dwanaście, był pałac w Oliwie. Podejmował go opat Jacek Rybiński. W mieście wiele się wówczas działo, konfederacja barska rozbudzała europejskie emocje. Rezydujący tu od 1768 roku przedstawiciel francuskiego króla, Joseph Mathias Gérard de Rayneval (1736-1812) miał na wszystko baczenie. Śledził poczynania tych, których uznawał za ważne postaci w dyplomatycznej grze. W swoim raporcie do Paryża, skierowanym do ministra spraw zagranicznych Etienne’a Françoisa Choiseula (1719-1785) z 24 sierpnia 1768 roku zaznaczył: „Książę Biskup Warmiński, który ostatnio przepędził 12 dni w opactwie oliwskim, tymi dniami znów odjechał w drogę powrotną do swego biskupstwa”. Na rogatkach Gdańska wydarzenie to odnotowano pod datą 16 sierpnia 1768 roku. Stąd sugerowana data przyjazdu, funkcjonująca we wszystkich dostępnych opracowaniach – 4 sierpnia 1768 roku. De Rayneval nie darzył sympatią Krasickiego. Dał temu wyraz w dalszej części swojego raportu: „Co się tyczy Biskupa Warmińskiego to przypuszczam, że Wasza Książęca Mość wie, kim on jest i jakim sposobem doszedł do biskupstwa”.

Wiadomo, że trzy dni przed wyjazdem Krasickiego do miasta przybyli: generał artylerii koronnej, hrabia Alojzy Fryderyk Józef von Brühl (1739-1793) – syn słynnego faworyta króla Augusta III – oraz towarzyszący mu hrabia Józef Potocki (1735-1802), krajczy koronny. Brühl trafił do Gdańska z oficjalną misją; miał dokonać przeglądu miejskiego arsenału i stanu fortyfikacji. Jednak obaj panowie prawdopodobnie wycofali się z Warszawy, jak wielu innych, aby nie musieć się opowiadać po żadnej ze stron konfliktu politycznego. Zatrzymali się w pałacu Mniszcha przy Długich Ogrodach.

Podczas swojej pierwszej wizyty biskup Krasicki był gościem opata Rybińskiego, jednak nie spędzał zbyt wiele czasu w Oliwie. Odwiedzał kościoły i jarmarczne atrakcje, a także przebywających nad Motławą Polaków. Znajdowali się wśród nich przedstawiciele magnaterii, do której rodzina Krasickich, poprzez urodzenie i koligacje, miała szeroki dostęp. Do Gdańska zaglądali bowiem, i to chętnie, przedstawiciele rodów Czartoryskich, Branickich i Poniatowskich, bywał tu brat króla, Andrzej, być może również Kazimierz lub Michał Jerzy. W 1768 roku przebywali w Gdańsku między innymi: ostatni wojewoda chełmiński, Franciszek Stanisław Hutten-Czapski (1725-1802), który zatrzymał się w Gospodzie Pelplińskiej, kasztelan, a potem wojewoda płocki, Ignacy Antoni Zboiński (zmarł w 1796 roku), szambelan królewski Franciszek Załuski (1724-1800). Biskup spotkał się z także z Carlem Alessandrem Tomatisem (1739-1797). Ten bankrut i przedsiębiorca teatralny, którego żona, Caterina Gattai, była kochanką polskiego króla, przybył specjalnie, aby odebrać od biskupa stary dług, o który upominał się listownie jeszcze w czerwcu, a przy okazji opowiedział o nowinkach ze stolicy. Czy zboczył na dwa dni z traktu do Berlina jedynie po to, aby zgarnąć siedemset dukatów, czy też przywoził poufne wskazówki od monarchy – tego się nie dowiemy. Wiadomo natomiast, że pieniądze były mu bardzo potrzebne.

W sierpniu 1768 roku biskup Krasicki zatrzymał się u opata Rybińskiego w pałacu w Oliwie; rycina J. Lacroix
W sierpniu 1768 roku biskup Krasicki zatrzymał się u opata Rybińskiego w pałacu w Oliwie; rycina J. Lacroix
Fot. Zbiory Muzeum Gdańska

W drogę powrotną do swego biskupstwa Krasicki wyruszył w towarzystwie opata oliwskiego. Rezydent francuski przekazał zwierzchnikom w Paryżu, że biskup „zamierza wrócić za kilka miesięcy, by pewien czas przemieszkać w Gdańsku”. Kiedy na jesieni 1768 roku było już wiadomo, że w prowincji Prusy Królewskie wciąż jest niespokojnie, król poprosił. aby biskup przybył do niego, do Warszawy. Ten pierwszy pobyt w Gdańsku musiał należeć do udanych, skoro hierarcha odwiedzał miasto tak chętnie również w przyszłości. Można przypuszczać, że czuł się tu jak u siebie.

 

Kolejne lata

Następna wizyta biskupa miała miejsce już w 1769 roku i była związana z jego wyjazdem na kurację. Wracając z niej, spotkał się z hrabiną Barbarą Urszulą z Duninów Sanguszkową (1718-1791), od 1735 roku trzecią żoną marszałka wielkiego koronnego, Pawła Franciszka Karola Sanguszki (zmarł w 1750 roku). Sanguszkowie od lat prowadzili poprzez swoich przedstawicieli interesy w mieście, rokrocznie dostarczali do portu płody rolne i leśne ze swoich majątków. Poprzez miasto dokonywali zakupów towarów luksusowych. Wśród nich znajdowała się konfekcja dla pani Barbary i jej córek – pończochy paryskie, kapelusze, pióra, rękawiczki i drogie materiały.

Gdańsk był dla hrabiny miejscem szczególnym – miłym i bezpiecznym. W poczuciu zagrożenia ze strony konfederatów przebywała w Gdańsku od kwietnia 1769 do października 1772 roku. Towarzyszyły jej córki: Krystyna i Kunegunda. Prawdopodobnie na samym początku zamieszkały w gościnnych progach pałacu opata Jacka Rybińskiego, w pokojach z widokiem na morze. Wspominały o tym w swoich listach. Hrabina utrzymywała kontakt listowny z Rybińskim jeszcze długo po wyjeździe. Opat pomógł Sanguszkom znaleźć odpowiednie dla ich stanu lokum w samym mieście. Tym sposobem niewiasty przeniosły się do najbardziej odpowiadającego ich magnackim standardom pałacu Mniszchów, zbudowanego przy Długich Ogrodach w połowie XVIII wieku przez marszałka nadwornego koronnego, Jerzego Augusta Wandalina Mniszcha (1715-1778).

Pani Sanguszkowa prowadziła w tym miejscu swój salon, w którym bywała cała jej utytułowana i liczna rodzina oraz wielu znamienitych gości, w tym z całą pewnością biskup Ignacy Krasicki. Być może odwiedzał ją również w dworku, który Sanguszkowie zakupili gdzieś na Siedlcach. W 1770 roku Krasicki składał wizyty u Joanny z Sułkowskich Sapieżyny (1736-1800) i prawdopodobnie miał wówczas również szansę spotkać jej męża, Józefa Sapiehę, krajczego litewskiego. W 1771 roku spotykał się w Gdańsku z powracającym z podróży do Włoch Aleksandrem Michałem Sapiehą (1730-1793), hetmanem polnym litewskim i stronnikiem króla podczas wydarzeń związanych z konfederacją barską.

Biskupowi w podróżach czasami towarzyszył brat Antoni, a w 1771 roku sekretarz, będący jednocześnie poetą i tłumaczem, wywodzący się z familii o madziarskich korzeniach, Joachim Otto Zygmunt Kalnassy (1741-1802). Zimą, podczas czterech długich miesięcy na przełomie lat 1771 i 1772, spotykał się ze swoją cioteczną siostrą, Eleonorą Sułkowską, która przybyła do miasta 3 grudnia 1771 roku i zamieszkała przy ulicy Ogarnej. Później widział się z nią w mieście jeszcze przynajmniej dwukrotnie, w lutym i w sierpniu następnego roku. 17 stycznia 1772 roku biskup warmiński wydał w Gdańsku przyjęcie z okazji czterdziestych urodzin króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Aleksy Husarzewski, w korespondencji do króla, podał listę gości, wymienił jednak samych mężczyzn, byli to: opat Rybiński, wojewoda pomorski od 1770 roku, Ignacy Franciszek Przebendowski ze znanej pomorskiej familii oraz przedstawiciele władz Gdańska. Zaproszenia nie przyjęli, jak można przypuszczać ostentacyjnie, Franciszek Czacki i Franciszek Bieliński, będący oponentami monarchy. Do miasta biskup zawitał również w dniach 12-20 lutego 1773 roku, wracając do domu ze swojej pierwszej zimy berlińskiej. Krasicki dotarł do Gdańska na koniec karnawału. Pragnąc tłusty czwartek spędzić w Lidzbarku Warmińskim, szybciej opuścił miasto.

 

***

Ignacy Błażej Franciszek Krasicki był biskupem warmińskim przez lat kilkanaście, a w 1795 roku został arcybiskupem gnieźnieńskim. Tytułowano go księciem sambijskim i hrabią Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Był cenionym poetą, jego „Bajki” przetłumaczono na wiele języków. Nasz reformator szkolnictwa i twórca Collegium Nobilium, Stanisław Konarski (1700-1773), w liście do nuncjusza apostolskiego w Warszawie, Antonio Eugenio Viscontiego (1713-1788), wydał o nim niezwykle surową opinię jako o księdzu i duszpasterzu. Jego zdaniem, biskup warmiński nie był „kapłanem szczególnie gorliwym w służbie bożej i modlitwach, znajomością praw ani teologii nie błysnął”.

Jako zarządzający diecezją, na samym początku swoich rządów próbował wprowadzić reformy, co doprowadziło do rozlicznych napięć. Jednak nie wykazał większego zaangażowania w poprawę stanu edukacji w swoich włościach. Nie interesowała go również promocja języka ojczystego, którym władał z takim mistrzostwem. Jan Kott, analizując listy biskupa, doszedł do wniosku: „Ze wszystkich spraw tego świata najczęściej w listach Krasickiego mowa jest o czekoladzie”. Cały swój esej literaturoznawca zatytułował: „Gorzki Krasicki”. Nasz znakomity poeta był sybarytą. Dbał bardzo o siebie i swoją najbliższą rodzinę, trzech braci – Ksawerego, Karola i Marcina – uczynił kanonikami warmińskimi, zapewniając im wysokie dochody do końca życia. Odgrywał swoją rolę księdza, biskupa i prymasa w miarę udanie, do przyjaciół puszczał porozumiewawcze oko. W gronie polskich dostojników Kościoła pod tym względem nie był bynajmniej charakterystyczny. Oto zabawny wiersz wpleciony w list do oddanego przyjaciela, właściciela Steinortu (Sztynortu) na Mazurach, sąsiada Ernsta Ahasvera Henryka von Lehnndorffa (1727-1811):

„Wizytacja – wierzaj – urocza nie bywa,

Jest niby pielgrzymka nader kłopotliwa.

To oddaj ukłon, to kłaniają mi się,

Chwali się, karci się i błogosławi się.

Czasami się kielich wychyli – niewielki –

Czasami się na próżno wzdycha do kropelki.

Moc dzwonów, ukłonów etcetera”.

 

Waldemar Borzestowski

 

Wykorzystano:

Achremczyk S., „Uwagi o życiu i działalności Ignacego Krasickiego”, „Komunikaty Mazursko-Warmińskie”, nr 1-2, Olsztyn 1985;

Cazin P., „Książę biskup warmiński Ignacy Krasicki 1735- 1801”, Olsztyn 1983;

Goliński Z., „Kalendarz życia i twórczości Ignacego Krasickiego”, przygotowała i wstępem opatrzyła M. Górska, t. I-II, Poznań 2011;

Maciąg W., „Życie Ignacego Krasickiego. Zapisy i domysły”, Warszawa 1984;

Paluchowski P., „Krasicki w Gdańsku. Kalendarz życia i twórczości Ignacego Krasickiego. Artykuł recenzyjny”, „Studia historyczne”, t. II, Kraków 2015;

Pusz W., „Ignacy Krasicki i Stanisław Poniatowski. Wiersze do synowca króla i przyjaźń bez świadectw”, „Prace Polonistyczne”, seria LXVIII, Warszawa 2013;

Rabowicz E., „Krasicki w Gdańsku”, „Rocznik Gdański” nr 49, Gdańsk 1989.

 

Pierwodruk: „30 Dni” 3/2018