Głosujcie na listę numer 7

Na jednym z przedwojennych zdjęć, zachowanych w zbiorach Biblioteki Gdańskiej PAN, utrwalona została niezwykła sytuacja. Oto w jednym szeregu stoją obok siebie agitatorzy czterech ugrupowań politycznych w Wolnym Mieście: hitlerowiec, socjaldemokrata, centrysta i Polak. Jest niedziela 7 kwietnia 1935 roku – dzień wyborów do Volkstagu (gdańskiego Sejmu) VI kadencji.

A
A
data publikacji: 29 kwietnia 2018 r.
Dzień wyborów do Volkstagu, 7 IV 1935
Dzień wyborów do Volkstagu, 7 IV 1935
Witold Kledzik / Zbiory BG PAN

Gdzie zrobiono to zdjęcie? Aby precyzyjnie odpowiedzieć, trzeba odnoto­wać widoczną po lewej stronie, na murze, kartkę z napisem „Wahlbezirk Nr 33” (Ob­wód wyborczy nr 33) – i to powinno wystarczyć jako trop do dalszych poszu­kiwań. Wszakże u góry fotografii, ponad wejściem, na którego stopniu tkwią socjaldemokrata i centrysta, konkretyzuje się jeszcze jedna informacja, mianowicie nu­mer posesji: 45.

Zaopatrzeni w powyższe wytyczne, siadamy do przeglądania mikrofilmów z przedwojenną prasą gdańską. Gazety polskojęzyczne nie zawierają tego, cze­go szukamy, za to w „Danziger Neueste Nachrichten” z l kwietnia 1935 roku odnajdujemy kompletny spis obwodów wybor­czych. Lokal wyborczy „naszego” Wahlbezirku Nr 33 mieści się przy Tischlergasse 45 (Stolarskiej), w restauracji „Zur Freien Stadt Danzig”. Rozradowani biegnie­my w to miejsce, by sprawdzić, czy może przypadkiem... i wówczas okazuje się, że cała nieparzysta strona Stolarskiej to rachityczny skwer przykrywający powojenne gruzowisko. Zresztą parzysta strona ulicy też przestała istnieć, tyle że na miejscu dawnych kamienic postawiono kilkupię­trowe socrealistyczne bloki mieszkalne ze ścianami o dziwnie dobranych kolorach.

Kto zrobił frapujące zdjęcie? Tu aku­rat odpowiedź jest prosta: Witold Kledzik (1906 -1988), urzędnik socjalny Biura PKP w Gdańsku, aktywny działacz kilku or­ganizacji polonijnych, pasjonat fotografii. W zbiorach Biblioteki Gdańskiej PAN znaj­duje się tzw. album Kledzika, a w nim – między innymi – sporządzona ze szcze­gólną pieczołowitością dokumentacja fotograficzna dotycząca największej przed­wojennej manifestacji gdańskich Polaków, czyli przemarszu ulicznego w dniu 31 mar­ca 1935 roku, na tydzień przed wyborami do Volkstagu VI kadencji.

Aby zrozumieć zapał, z jakim przybywa­no na ten zlot, trzeba sobie przypomnieć kilka wcześniejszych faktów. Z chwilą po­wstania Wolnego Miasta (1893 km kw.) mieszkała w nim ponad 30-tysięczna gru­pa Polaków, stanowiąca około 9 procent ogółu ludności. 26 listopada 1921 roku, na fundamencie wcześniejszych inicjatyw, powołano do życia Gminę Polską w WM Gdań­sku, stawiającą sobie za cel reprezentowa­nie interesów ogółu tutejszych Polaków. W 1927 roku, obok istniejącego zarzą­du Gminy, powstał drugi zarząd z innym prezesem. Rozbicie to miało niekorzyst­ne skutki polityczne, albowiem podczas wyborów do Volkstagu w 1927 roku Polacy uzyskali tylko trzy spośród 120 manda­tów poselskich (wobec siedmiu w 1920 roku i pięciu w 1923 roku). Jesienią 1928 roku, dzięki ks. Leonowi Miszewskiemu, udało się załagodzić wewnętrzne konflikty, ale w 1930 roku doszło ponownie do rywalizacji o prezesurę, wskutek czego w wyborach do Volkstagu znów zgłoszono dwie listy polskie, uzyskując łącznie dwa mandaty spo­śród siedemdziesięciu dwóch. Sytuacja taka powtórzyła się trzy lata później.

13 czerwca 1933 roku powstał Związek Polaków, deklarujący zjednoczenie wszystkich gdańszczan narodowości polskiej. Za­istnienie owej drugiej powszechnej orga­nizacji – zresztą wyraźnie faworyzowanej przez Komisariat Generalny RP w WM Gdańsku – rychło wznieciło walkę o prze­wodzenie całej gdańskiej Polonii. Walkę tę prowadzono głównie na łamach prasy, ale także na zebraniach i w sądach – ku uciesze gdańskich nacjonalistów. Na szczęście w gorących momentach pojawiały się po obu stronach przebłyski zdrowego rozsąd­ku, umożliwiające konsolidację sił. Podczas przedwiośnia 1935 roku, w obliczu zbliżają­cych się kolejnych (przyspieszonych przez NSDAP) wyborów, Gmina Polska i Związek Polaków odłożyły na bok partykularne swary. 7 marca przedstawiciele obu ugrupo­wań postanowili stworzyć jednolity front polski w Wolnym Mieście, a pierwszym rezultatem ugody było powołanie wspól­nego Polskiego Komitetu Wyborczego.

Trzy dni później, 10 marca 1935 roku, o godz. 14.30, w mieszczącej 5 tysięcy osób Messehalle (Hali Targów) przy ulicy Wałowej (Wallgasse), rozpoczął się uroczysty wiec przedwyborczy gdańskich Polaków. Przyby­ło ich tak wielu, że nie wszyscy zdołali wejść do środka. Wiec poprowadził Tadeusz Wejchert, przewodniczący Polskiego Komitetu Wyborczego. Przemówienia wygłosili trzej czołowi kandydaci z 60-osobowej listy polskiej: Bronisław Budzyński, An­toni Lendzion i ks. Bernard Wiecki. Ten ostatni powiedział miedzy innymi: „Nie uświadomionych rodaków należy zapytać, w jakim języku matka uczyła ich pacierza, w jakim języku przemawiał do nich ksiądz przy pierwszej Komunii świętej”. Zebra­nie zakończono odśpiewaniem „Boże, coś Polskę” przy akompaniamencie orkiestry kolejarskiej z Tczewa.

Manifestacja w Messehalle nie mogła się oczywiście równać liczebnie z organizowanymi przez NSDAP mityngami hi­tlerowskimi, na które zjeżdżało do Gdań­ska po 30 tysięcy osób, niemniej tłum­ny wiec Polaków był bardzo wyrazistym i krzepiącym akcentem przedwyborczym. Zachęceni tym niewątpliwym sukcesem działacze Polskiego Komitetu Wyborczego postanowili urządzić jeszcze jedną masówkę, tym razem połączoną z przemarszem głównymi ulicami Gdańska. Cel był jasny: utwierdzić w propolskiej opcji tych spo­śród chwiejnych rodaków, którzy mogli ulec butnej i zastraszającej propagandzie nazistowskiej.

Manifestacja formowała się przed Gimnazjum Polskim (dzisiaj ul. Augustyńskiego); w tle ulica Okopowa
Manifestacja formowała się przed Gimnazjum Polskim (dzisiaj ul. Augustyńskiego); w tle ulica Okopowa
Witold Kledzik / Zbiory BG PAN

31 marca 1935 roku na dziedzińcu Gimna­zjum Polskiego zgroma­dziła się 11-tysięczna rzesza gdańskich Polaków, przybyłych tu ze wszystkich powia­tów Wolnego Miasta. O godzinie 11.30, „za zezwoleniem Przewielebnego Duchowień­stwa”, odprawiona została uroczysta msza św. O godzinie 12. czoło pochodu manifestacyjnego ruszyło w stronę Messehalle wytyczoną trasą: Fleischergasse (Rzeźnicka), Hundegasse (Ogarna), Reitbahn (Bo­gusławskiego), Kohlenmarkt (Targ Węglo­wy), Holzmarkt (Targ Drzewny), Elisabethwall (Wały Jagiellońskie), Stadtgraben (Podwale Grodzkie), Kassubischer Markt (Targ Kaszubski – dziś nie istnieje), Faulgraben (Gnilna), Sammtgasse (Aksamitna), Wallgasse (Wałowa). Demonstracja była le­galna, toteż nad jej porządkiem czuwali gdańscy policjanci.

Pochód trwał godzinę. Gdy czoło do­cierało do Meesehalle, z gimnazjalnego dziedzińca ruszały dopiero ostatnie grup­ki manifestantów. Brunon Zwarra napisał w pierwszym tomie swoich „Wspomnień gdańskie­go bówki” (Gdańsk 1984, str. 175): „Za powiewającym na wietrze wielkim sztan­darem narodowym kroczyli członkowie Polskiego Komitetu Wyborczego z Tade­uszem Wejchertem na czele, obok którego szli dwaj czołowi kandydaci na posłów do Volkstagu: Antoni Lendzion i Bronisław Budzyński. Za nimi maszerowali działacze organizacji politycznych i zawodowych, potem ciągnęły się długimi szeregami star­sze roczniki polskich szkół, liczne zastępy harcerzy, członkowie różnych organizacji młodzieżowych, grupy sportowców, kolarze [raczej cykliści – Z.G.], członkowie »Sokoła«, szły zwarte szeregi pocztowców i kolejarzy, grupy młodzieży akademickiej, członkowie wielu chórów, organizacji kościelnych, księża i siostry zakonne oraz ubrani na granatowo portowcy i berlinkarze”.

Pogoda dopisała. Poruszano się zwol­nionym krokiem, na wpół marszowym, co ułatwiały trzy grające polskie orkiestry (dwie z Gdyni i jedna z Tczewa), idące w dużych odstępach. Kiedy manifestanci mijali kamienicę przy Reitbahn 4, machał ku nim ze swojego mieszkania na trze­cim piętrze dr Kazimierz Papée, Komisarz Generalny RP w WM Gdańsku. Na zdję­ciach Witolda Kledzika widać dziesiątki pocztów sztandarowych, a także transpa­rentów opatrzonych przeróżnymi hasłami, np.: „Nie ma zgody Gdańska z Polską bez ponoszenia praw ludności polskiej”, „Kaszubi głosują na listę nr 7”, „Brońmy młody, brońmy stary – Ojców mowy, Ojców wiary”, „Precz z drożyzną żywności w Gdańsku”.

Manifestacja Polaków wychodząca z ulicy Bogusławskiego na Targ Węglowy
Manifestacja Polaków wychodząca z ulicy Bogusławskiego na Targ Węglowy
Witold Kledzik / Zbiory BG PAN

Gdańscy Polacy zrzeszeni w filiach tere­nowych nieśli tablice informacyjne, u dołu których widniały dwie litery: „e.V”, ozna­czające „eingetragen Verein”, a więc stowarzyszenie zarejestrowane (czyli działające zgodnie z prawem). Obok przedstawicie­li poszczególnych miejscowości, maszero­wały pod swoimi emblematami delegacje związkowe, np. robotników drzewnych, pracowników budowlanych, transportowców, służby domowej. Wyjątkowo strojnie, bo we frakach-„jaskółkach” i białych czapkach z daszkiem, prezentowali się człon­kowie stowarzyszeń studenckich.

Na wiecu w Messehalle, przystrojo­nej biało-czerwonymi szarfami, za stołem prezydialnym usiedli: Bronisław Budzyński, Antoni Lendzion, Bolesław Paszota, Franciszek Sędzicki, Aleksander Schiller, Tadeusz Wejchert i ks. Bernard Wiecki, a także przybyły z Warszawy, po cywilne­mu, przedstawiciel rządu polskiego – generał Roman Górecki. Spośród kilku mówców największe brawa otrzymał Lendzion.

***

Ambicją Polskiego Komitetu Wybor­czego było zdobycie w Volkstagu trzech miejsc poselskich, lecz celu tego nie uda­ło się osiągnąć. Grupa polska, przy 8311 otrzymanych głosach (3,7 procent ogólnej liczby), musiała zadowolić się w 1935 roku dwoma tylko mandatami, które przypadły Lendzionowi i Budzyńskiemu. Równocześnie gdańscy socjaldemokraci otrzymali 13 mandatów, centryści 10 mandatów, partia niemiecko-narodowa 3 mandaty, komuniści 2. Hitlerowcy, mimo licznych nadużyć wyborczych, wzięli 42 mandaty (57,2 procent głosów), a wiec nie osiągnęli upragnionej granicy dwóch trzecich miejsc poselskich, które miały im umożliwić legalna zmianę konstytucji Wolnego Miasta.

Dalekosiężnym skutkiem przedwybor­czego zwarcia szeregów przez gdańskich Polaków było podpisanie w maju 1937 roku – po osiemdziesięciu spotkaniach ugodowych – uroczystej deklaracji o połączeniu się Gminy Polskiej i Związku Polaków w jedną or­ganizacje, która przyjęła nazwę: Gmina Polska Związek Polaków w Wolnym Mie­ście Gdańsku.

 

Zbigniew Gach

 

Pierwodruk: Kwartalnik „Był sobie Gdańsk” 1(4)/1998

Historie gdańskie
Wypisy gdańskie
Rozmowy gdańskie
Biblioteka gdańskia