Fra Andrea di Danzica

Carl Borromäus Ruthart to tajemniczy artysta, o życiu którego niewiele wiadomo. Był cenionym malarzem, a u szczytu popularności porzucił karierę i wstąpił do zakonu celestynów. Większość życia spędził we Włoszech.

A
A

Pochodził z Gdańska, z którego najprawdopodobniej wyjechał w bardzo młodym wieku na naukę zawodu. Podkreślał swoje związki z rodzinnym miastem, a obrazy często podpisywał Fra Andrea di Danzica, czyli brat Andreas z Gdańska.

Kościół Santa Maria di Colemaggio w L’Aquila, w którym wiszą obrazy olejne Carla Rutharta; malarz mieszkał w nieistniejącym dzisiaj budynku klasztornym położonym w pobliżu kościoła
Kościół Santa Maria di Colemaggio w L’Aquila, w którym wiszą obrazy olejne Carla Rutharta; malarz mieszkał w nieistniejącym dzisiaj budynku klasztornym położonym w pobliżu kościoła
Fot. M. Congeduti / Museo Nazionale D’Abruzzo L’Aquila

Carl Borromäus Ruthart urodził się około 1630 roku. W Gdańsku nie zachowały się po nim prawie żadne ślady, poza listem jego ojca, wystosowanym do Rady Miasta w 1652 roku. Veit Ruthart prosił Radę o zajęcie stanowiska w sprawie spadku po żonie Annie, która była matką Carla i czwórki jego rodzeństwa. Carl jako jedyny wymieniony jest w tym liście z imienia i opisany jako dobry malarz, działający w Rzymie. Reszta rodzeństwa, dwóch braci i dwie siostry uczyła się fachu ojca, czyli krawiectwa.

W 1652 roku młody Ruthart przebywał w Lublanie, o czym mówi inny dokument, odnaleziony z kolei przez słoweńskich badaczy. Lublana była wówczas stałym punktem na trasie do Rzymu, można więc założyć, że w tym też roku wyjechał do Wiecznego Miasta. Na wspomnianym dokumencie podpisał się jako członek konfraterni jezuickiej, czyli świeckiego bractwa, ale blisko powiązanego z zakonem, co też wskazuje na jego religijne zaangażowanie.

W Rzymie mieszkał na Strada Felice (dzisiejsza Via Sistina) niedaleko kościoła Trinitá dei Monti (kościoła Św. Trójcy na Górze), gdzie obecnie znajdują się słynne Hiszpańskie Schody. Trzy lata później przebywał w Wenecji, o czym dowiadujemy się z podpisu umieszczonego na wykonanym przez niego szkicu „Leżący pies”, który znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku. Trudno jednak powiedzieć, jak długo bawił w tym mieście.

W latach sześćdziesiątych XVII wieku jego kariera rozkwitła, i z całą pewnością można Rutharta zaliczyć do bardziej popularnych malarzy tego okresu. Malowane przez niego obrazy ze scenami o tematyce myśliwskiej chętnie zamawiano do wystroju wnętrz pałacowych. Sądząc po liczbie jego obrazów wymienianych w literaturze, także tych, które są uważane za jego dzieła, można powiedzieć, że był malarzem modnym. Sugerują to również nazwiska jego mecenasów, wśród których można wymienić, między innymi arcyksięcia Leopolda Wilhelma czy księcia Lichtensteinu, Euzebiusza von Liechtenstein. Obrazy Rutharta można było spotkać w wielu pałacach na obszarze dzisiejszych Niemiec, Austrii, Czech i Węgier. W latach 1664–1665 był wymieniany jako członek cechu malarzy w Antwerpii, później pracował w Ratyzbonie i Wiedniu.

W 1670 roku zrezygnował z kariery zawodowej, wyjechał do Rzymu, gdzie został celestyńskim mnichem – najpierw oblatem, czyli zakonnikiem, który nie złożył ostatecznych ślubów, a później pełnoprawnym bratem. Być może na wybór tego zakonu wpływ miała postać jego założyciela, Celestyna V, który zrezygnował z tronu Piotrowego, bo nie mógł odnaleźć się w pełnym splendorów życiu w Watykanie. Jak można sądzić, malarz również odrzucił karierę i popularność na rzecz życia duchowego i religijnego.

Na początku żył w klasztorze św. Euzebiusza w Rzymie, później przeniósł się do klasztoru Najświętszej Marii Panny Collemaggio w L’Aquila, mieszkał także w klasztorze w Sulmonie, w pobliżu L’Aquili. Tak więc resztę życia, do śmierci w 1703 roku, spędził w Abruzji, włoskim regionie nad Morzem Adriatyckim.

Nic nie wiemy na temat edukacji artysty, choć na podstawie analogii stylistycznych badacze starali się odkryć – jeśli nie bezpośredniego mistrza, to – artystów, których twórczość mogła mieć na Rutharta znaczący, a do tego wyraźny wpływ. Wśród nich można wymienić malarzy flamandzkich, takich jak Frans Snyders czy Abraham Hondius, a także włoskich, przede wszystkim Giovanniego Benedetto Castiglione. Nie należy też wykluczać, że Carl rozpoczął naukę w Gdańsku, a jego nauczycielem mógł być Samuel Niedenthal. W późniejszej twórczości brata Andreasa widoczne są też wpływy innego malarza gdańskiego – Daniela Schultza.

Carl Borromäus Ruthart był w tamtych czasach cenionym malarzem. Specjalizował się w malowaniu scen z polowań i walk zwierząt. Była to tematyka, która cieszyła się ogromnym powodzeniem wśród arystokracji, a poświęcone jej obrazy były przeznaczone w głównej mierze dla wnętrz pałacowych.

Trzeba pamiętać, że wśród ówczesnych polowanie uważane było za zajęcie szlachetne, prawo do łowów na grubego zwierza mieli tylko wysoko urodzeni, co więcej było to zajęcie kosztowne. Chętnie dekorowano wnętrza tego typu przedstawieniami, gdyż podkreślały bogactwo i status właściciela. Myśleniu o myślistwie towarzyszyła mocno rozbudowana ideologia. Doceniano jego wpływ na kształtowanie cnót u adeptów sztuki łowieckiej, w szczególności jako środek wychowawczy służący młodzieży. Polowanie miało też pomagać w doskonaleniu się w sztuce wojennej, gdyż wymagało męstwa, siły i wytrzymałości. Przysposobienie do myślistwa było częścią dworskiego wychowania.

W twórczości Rutharta pojawiają się dwa typy przedstawień. Jednym z nich są sceny z egzotycznymi drapieżnikami, jak na przykład na obrazie „Walka niedźwiedzia z lampartem” (w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku), który został namalowany między 1665 a 1667 rokiem. Drugim rodzajem malarskich przedstawień są polowania za pomocą zwierzyny łowczej. Były to tzw. szlachetne polowania, gdyż broni używało się w nich jedynie po to, by dobić zwierzę. W malarstwie pokazywano najczęściej dramatyczny moment, kiedy psy dopadają swoją ofiarę – takie łowy widzimy między innymi na obrazie „Walka niedźwiedzi i psów” z roku 1667 (ze zbiorów Narodnej Galerji w Lublanie).

Pochodzący z Gdańska artysta był bystrym obserwatorem świata zwierząt, które prawdopodobnie miał okazję obserwować z natury u swych zleceniodawców. Na obrazach Rutharta natura przedstawiana jest jako dzika nieujarzmiona siła: prawie zupełny brakuje tu roślinności, widzimy spiętrzone skały, a na ich tle walczące zwierzęta, co ma wywoływać uczucie niepokoju. W podobny sposób artysta kształtował krajobraz w przedstawieniach o tematyce religijnej. Sceny z życia eremitów ilustrował jeszcze przed wstąpieniem do klasztoru, czego przykładem jest obraz z Galerii Porcini w Neapolu „Św. Antoni spotyka św. Hieronima”, datowany na 1665 rok. Przedstawienie jest oparte na historii ze „Złotej Legendy” Jacoba de Voraigne.

Jako zakonnik Ruthart kontynuował praktykę malarską. Oprócz pejzaży i przedstawień zwierząt malował sceny religijne, między innymi pokazujące życie św. Benedykta. Zakon celestynów został założony według reguły benedyktyńskiej, co zostało przez niego pokazane na obrazie „Św. Benedykt ustanawia regułę zakonu celestynów”. Artysta uwiecznił też sceny z życia tego świętego, na przykład ostatnie spotkanie z siostrą, św. Scholastyką. Ta, czując, że widzą się po raz ostatni, uprosiła Boga o burzę, przez co Benedykt nie mógł wrócić do domu i został z wizytą dłużej („Św. Benedykt zatrzymany przez burzę wywołaną przez św. Scholastykę”). Inna historia dotycząca świętego została zilustrowana na obrazie „Św. Benedykt wyławiający motykę z bagna”. Jest to opowieść o tym jak św. Benedykt pomógł biednemu rolnikowi, który utracił swoje jedyne narzędzie pracy. Jego motyka się połamała i ostrze wpadło do bagna. Święty włożył do bagna trzonek i narzędzie w cudowny sposób się scaliło.

„Święty Benedykt wyławia motykę z mokradła”, olej malowany na płótnie
„Święty Benedykt wyławia motykę z mokradła”, olej malowany na płótnie
Fot. Zbiory Museo Nazionale D’Abruzzo L’Aquila

Część płócien poświęcona jest założycielowi zakonu św. Piotrowi Celestynowi; są to „bozzetto”, czyli szkice olejne obrazów, które Ruthart wykonał dla kościoła Santa Maria di Colemaggio w miejscowości L’Aquila. Niektóre obrazy przedstawiają cuda św. Piotra Celestyna, inne ilustrują sceny z życia innych świętych eremitów, przeważnie w trakcie, gdy kiełznają dzikie bestie lub ratują je przed zabiciem. Niektóre historie opowiadają o świętych, którym oswojone dzikie zwierzęta pomagały w gospodarstwie. Takim przykładem jest historia o lwie, którego oswoił św. Hieronim. Lew codziennie pilnował osła, który chodził po wodę dla zakonników do oddalonej studni. Pewnego dnia osioł został ukradziony, a lew oskarżony o pożarcie zwierzęcia. Drapieżnika uwięziono, ale uciekł, by uratować osła i dowieść swojej niewinności. Obraz „Św. Hieronim powierzający osła opiece lwa” pokazuje początek tej historii. Dominującym motywem jest tutaj rodzaj boskiego natchnienia, które pozwala świętym panować nad siłami natury. Malując zwierzęta i fragmenty krajobrazu, Ruthart przekształcał swe wcześniejsze doświadczenia malarskie i dostosowywał je do przedstawień, na które zapotrzebowanie miał klasztor.

Wiele prac Rutharta dotrwało do naszych czasów, wiele znaleźć można w muzealnych kolekcjach, pojawiają się też na rynku antykwarycznym. Większość jest jednak niesygnowana i dlatego rodzą się wątpliwości, czy jest on ich autorem.

Po ponad trzystu latach od śmierci Carla Rutharta jego obrazy przywędrowały do Gdańska. Można je było oglądać w gmachu Muzeum Narodowego przy ulicy Toruńskiej w kwietniu i maju 2019 roku.

 

Magdalena Mielnik

 

Pierwodruk: „30 Dni” 1-2/2019

Historie gdańskie
Wypisy gdańskie
Rozmowy gdańskie
Biblioteka gdańskia